Captain Beefheart - geniusz czy pozer?

...czyli nasze muzyczne tematy monograficzne

Moderator: mods

Postautor: Andrzej Jerzyk`e » maja 9, 2007, 10:33 pm

lauderdale pisze:Tak calkiem powaznie to nie jest zle tylko nie moje "obszary estetyczne".
Posluchac mozna, ale wiecej w tym cudowania niz muzyki.
Pozdrowionka


Nie chcia?bym wypowiada? si? o jego tw?rczo?ci bo nie znam jej dobrze.
Ale nie ukrywam Lauderdale, ?e chcia?bym pozna? Twoje zdanie o Franciszku Zappie.
Awatar użytkownika
Andrzej Jerzyk`e
Ojciec Dyrektor
Ojciec Dyrektor
 
Posty: 25056
Rejestracja: kwietnia 16, 2004, 8:54 pm
Lokalizacja: Ostrów Wielkopolski

Postautor: lauderdale » maja 10, 2007, 1:22 am

Doceniajac wrazliwosc estetyczna , delikatnosc uczuc (wlasnych) oraz skrajna nietolerancje wielbicieli tej czy innej muzyki juz na wstepie zaznaczam ,iz opieram sie tylko i wylacznie na wlasnych upodobaniach i preferencjach tudziez guscie lub calkowitym jego braku w zaleznosci od zastosowanych kryteriow oceny.
MUZYKA ,bo w odroznieniu od pomyslow czysto konstrukcyjnych Kapitana to co robil Zappa nazywam muzyka, jest szczegolna i pod wieloma wzgledami nowatorska.
Zappa byl niezlym perkusista, gitarzysta i potrafil SWOJE pomysly przeniesc na papier a potem wprowadzic w zycie. Biografie wspominaja o wzajemnym wplywie na siebie w pewnym okresie Captain Beefhearta i Zappy jednak moje ucho niewprawione mowi mi, ze muzyka Zappy to Chilli z duza iloscia tabasko pieprzu i soli .
Natomiast Beefheart to .... samo pieprzenie.
Ktos na pewno zarzuci mi zbytnia ogolnikowosc jednak mysle, ze nie miejcse tu na doglebne analizy. Na koniec powiem ze rzadko , ale wciaz wracam do muzyki Zappy natomiast plyty Beefhearta po prostu POSIADAM.
Zawsze bede pamietal Zappe z "Orkiestry klubu samotnych serc" ,natomiast Beefhearta ..... kto to w ogole jest Captain Beefheart???

Mam nadzieje ,ze jesli urazilem czyjes uczucia to jest w stanie zniesc to po mesku lub....
zensku. :)

Pozdrawiam
Lauder Dale

...zeby grac, trzeba grac ...
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

STOLEN BLUES
lauderdale
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3392
Rejestracja: października 26, 2006, 8:55 am
Lokalizacja: Z drogi do Polski :)

Postautor: Andrzej Jerzyk`e » maja 10, 2007, 4:12 pm

No co? ty! Kogo mia?e? obra?a?. Ja si? tak podkr?ci?em, ?e dzi? na d?ug? podr?? samochodem zabra?em sobie 2 kr??ki Franciszka kt?rych dawno nie s?ucha?em.
Kto? powiedzia? o Nim: "tylko ludzie szaleni s? Geniuszami" i mia? racj?!!!
Awatar użytkownika
Andrzej Jerzyk`e
Ojciec Dyrektor
Ojciec Dyrektor
 
Posty: 25056
Rejestracja: kwietnia 16, 2004, 8:54 pm
Lokalizacja: Ostrów Wielkopolski

Postautor: Robert007Lenert » maja 10, 2007, 4:47 pm

No nie... rozmydlaja mi Panowie temat...hrrr ;) Jak juz, to piszemy o wspolnych projektach Zappy i Captaina :) Ok ?? :)
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Postautor: lauderdale » maja 10, 2007, 9:29 pm

Robert007Lenert pisze:No nie... rozmydlaja mi Panowie temat...hrrr ;) Jak juz, to piszemy o wspolnych projektach Zappy i Captaina :) Ok ?? :)


Nie placz ... i tak Cie lubimy.
Znaczy mowie za siebie i zaznaczam ze nic od Ciebie nie chce. :)
Lauder Dale

...zeby grac, trzeba grac ...
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

STOLEN BLUES
lauderdale
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3392
Rejestracja: października 26, 2006, 8:55 am
Lokalizacja: Z drogi do Polski :)

Postautor: Andrzej Jerzyk`e » maja 10, 2007, 10:23 pm

Robert007Lenert pisze:No nie... rozmydlaja mi Panowie temat...hrrr ;) Jak juz, to piszemy o wspolnych projektach Zappy i Captaina :) Ok ?? :)


Masz racj?! Ja zawsze z czym? wyskocz?. Ale wiesz jak kocham Franciszka!!!
Awatar użytkownika
Andrzej Jerzyk`e
Ojciec Dyrektor
Ojciec Dyrektor
 
Posty: 25056
Rejestracja: kwietnia 16, 2004, 8:54 pm
Lokalizacja: Ostrów Wielkopolski

Postautor: lauderdale » maja 11, 2007, 12:21 am

Franio byl wizjoner i basta.
Lauder Dale

...zeby grac, trzeba grac ...
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

STOLEN BLUES
lauderdale
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3392
Rejestracja: października 26, 2006, 8:55 am
Lokalizacja: Z drogi do Polski :)

Postautor: Robert007Lenert » maja 11, 2007, 4:31 pm

lauderdale pisze:Franio byl wizjoner i basta.

Tym razem sie zgadzamy :)
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Kocham Van Vlieta!!!!!!!!

Postautor: zjarzy » maja 23, 2007, 8:52 pm

Geniusz!!!!!!!! Kocham Dona Van Vlieta!!!!! Za "Trout Mask Replica"!!!!! Za "Bat chain puller, puller", za "Run, Paint, Run, Run!!!!!!!".
zjarzy
bluesmaniak
bluesmaniak
 
Posty: 16
Rejestracja: maja 23, 2007, 12:15 pm

Re: Kocham Van Vlieta!!!!!!!!

Postautor: Robert007Lenert » maja 23, 2007, 9:20 pm

zjarzy pisze:Geniusz!!!!!!!! Kocham Dona Van Vlieta!!!!! Za "Trout Mask Replica"!!!!! Za "Bat chain puller, puller", za "Run, Paint, Run, Run!!!!!!!".

Bo Captain... to nie jest byle kto :) Znasz plyte "Captain's Last Live Concert"? Jakosc dzwieku srednia na tym albumie, ale wykonanie zrzuca buty z nog!!!
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Postautor: zjarzy » maja 24, 2007, 6:03 am

Tego koncertu nie znam, zle domy?lam si?, ?e musi by? fantastyczny. Wi?kszo?? rzeczy, kt?re zrobi? Beefheart s? fantastyczne. Mia? tylko dwa potkniecia, gdy nagra? w po?owie lat siedemdziesi?tych dwa gnioty: "Bluejeans & Moonbeams" oraz "Unconditionally Guaranteed". Reszta p?yt, to dzie?a.
Napisa?e?, ?e by? mo?e Beefheart co? nagra. O ile si? dowiedzia?em, to niczego juz raczej nie nagra, bo jest bardzo chory. Nie wiem konkretnie jak to jest choroba. WIadomo mi jedynie, ?e to z jej powodu przerwa? karier? muzyczn?. WIem o tym od znajomego z Chicago.

Wyobra? sobie,?e "Trout mask replica" ju? od miesi?ca s?ucham codziennie przed snem. Mog? tylko na s?uchawkach, bo ?ona strasznie narzeka, ?e Jego muzyka jest m?cz?ca. S?ucham i dochodz? do wniosku, ?e ten album jest arcydzie?em. Nie jestem muzykiem i nie potrafi? analizowa? d?wi?k?w. Wiem tylko, ?e muzyk? z tego albumu mo?na por?wna? na przyk?ad do wyrafinowanej prozy. S?uchanie tego, to Uczta!!!!!
Inne albumy r?wnie? s? ?wietne. Ten jest jednak najlepszy!!
Pozdrowienia
zjarzy
bluesmaniak
bluesmaniak
 
Posty: 16
Rejestracja: maja 23, 2007, 12:15 pm

Postautor: Tomek Mały Kotyla » maja 26, 2007, 7:14 pm

Jutro w Jazz-rockowej P?ytotece pogramy troszk? w?a?nie
Cpt. Beefhearta. Nie licz? na to ?e przekonam do niego jego przeciwnik?w, al? mo?e spodoba si? tym kt?rzy jutro us?ysz? go po raz pierwszy. Nie s?ucham go codziennie ale jak mam odpowiedni nastroj, to si?gam po jego p?yty z przyjemno?ci?.
Tomek Mały-Cotieux Kotyla
JAZZ-ROCKOWA PŁYTOTEKA niedziela 20:00-22:00
http://radiocentrum.pl/audycje/jazzrockowa_plytoteka/
Awatar użytkownika
Tomek Mały Kotyla
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 5708
Rejestracja: stycznia 3, 2007, 9:51 pm
Lokalizacja: Rzeszów

Postautor: zjarzy » maja 30, 2007, 6:50 am

lauderdale pisze:Doceniajac wrazliwosc estetyczna , delikatnosc uczuc (wlasnych) oraz skrajna nietolerancje wielbicieli tej czy innej muzyki juz na wstepie zaznaczam ,iz opieram sie tylko i wylacznie na wlasnych upodobaniach i preferencjach tudziez guscie lub calkowitym jego braku w zaleznosci od zastosowanych kryteriow oceny.
MUZYKA ,bo w odroznieniu od pomyslow czysto konstrukcyjnych Kapitana to co robil Zappa nazywam muzyka, jest szczegolna i pod wieloma wzgledami nowatorska.
Zappa byl niezlym perkusista, gitarzysta i potrafil SWOJE pomysly przeniesc na papier a potem wprowadzic w zycie. Biografie wspominaja o wzajemnym wplywie na siebie w pewnym okresie Captain Beefhearta i Zappy jednak moje ucho niewprawione mowi mi, ze muzyka Zappy to Chilli z duza iloscia tabasko pieprzu i soli .
Natomiast Beefheart to .... samo pieprzenie.
Ktos na pewno zarzuci mi zbytnia ogolnikowosc jednak mysle, ze nie miejcse tu na doglebne analizy. Na koniec powiem ze rzadko , ale wciaz wracam do muzyki Zappy natomiast plyty Beefhearta po prostu POSIADAM.
Zawsze bede pamietal Zappe z "Orkiestry klubu samotnych serc" ,natomiast Beefhearta ..... kto to w ogole jest Captain Beefheart???

Mam nadzieje ,ze jesli urazilem czyjes uczucia to jest w stanie zniesc to po mesku lub....
zensku. :)

Pozdrawiam


Witam,
Zappa nigdy nie osi?gn?? takie poziomu w muzyce jak Beefheart. Zawsze mu tego zazdro?ci?. By? Pan Franek bardzo p?odnym tw?rc?, ale nie zdo?a? si? wspi?? na takie wy?yny jak Donald Van Vliet. No mo?e prawie na "Hot Rats", ale i tak z pomoc? Beefhearta.
Pozdrawiam
zjarzy
bluesmaniak
bluesmaniak
 
Posty: 16
Rejestracja: maja 23, 2007, 12:15 pm

Postautor: buzzywuzzy » maja 30, 2007, 8:24 am

Nie maj?c absolutnie nic przeciwko muzyce Franka i doceniaj?c jego tw?rcze i muzyczne poszukiwania powiem tylko tyle (kiedy? to wynik?o w czasie rozmowy jak? prowadzi?em ze znajomym), ?e to co robi? - w stosunku do Captain'a Beefhearta - jest komercj?. Dla mnie absolutnie najlepsz? p?yt? Beefhearta jest "Strictly Personal"z 1969.
buzzywuzzy
bluesmaniak
bluesmaniak
 
Posty: 13
Rejestracja: maja 28, 2007, 9:05 pm

Postautor: Robert007Lenert » maja 30, 2007, 9:23 am

Captain Beefheart... geniusz czy pozer???..... Mamy juz wykrystalizowana odpowiedz na to pytanie ??? :)
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Postautor: zjarzy » maja 30, 2007, 11:53 am

Robert007Lenert pisze:Captain Beefheart... geniusz czy pozer???..... Mamy juz wykrystalizowana odpowiedz na to pytanie ??? :)


Geeeeeeeniusz!!!!!!!!!!!!!!!!Geeeeeeeeniusz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!A Zappa wicegeniusz...
zjarzy
bluesmaniak
bluesmaniak
 
Posty: 16
Rejestracja: maja 23, 2007, 12:15 pm

Postautor: zjarzy » maja 30, 2007, 11:54 am

buzzywuzzy pisze:Nie maj?c absolutnie nic przeciwko muzyce Franka i doceniaj?c jego tw?rcze i muzyczne poszukiwania powiem tylko tyle (kiedy? to wynik?o w czasie rozmowy jak? prowadzi?em ze znajomym), ?e to co robi? - w stosunku do Captain'a Beefhearta - jest komercj?. Dla mnie absolutnie najlepsz? p?yt? Beefhearta jest "Strictly Personal"z 1969.

Jest to jedna z najlepszych plyt, ale absolutnym numerem UNO jest "Trou Mask Replica". Pozdrawiam
zjarzy
bluesmaniak
bluesmaniak
 
Posty: 16
Rejestracja: maja 23, 2007, 12:15 pm

Postautor: Robert007Lenert » maja 30, 2007, 12:18 pm

Mam wiekszosc plyt Captaina. Jestem wielkim milosnikiem jego muzyki. Warto, podkreslam warto zapoznac sie z koncertowymi nagraniami jego Magic Band. Okazuje sie, iz zespol pod wodza lidera, potrafil bardzo precyzyjnie odtworzyc zarejestrowane w studiu utwory. Jak oni to zapamietali??? Nie mam pojecia :) Captain nie czytal nut... Co mnie osobiscie urzeka w jego muzyce?? Ano to, ze zawsze slysze tam bluesa, bez wzgledu na to jak bardzo zagmatwany /czytaj odjechany jest numer :) / Captain nie byl wirtuozem... nie liczac umiejetnosci wokalnych. Jego gra na harmonijce /choc pozornie dosyc prosta /charakteryzowala sie znakomitym brzmieniem oraz fenomenalna rytmika!!! Natomias saksofon sopranowy traktowal calkowicie po swojemu /podobnie jak Ornette Coleman skrzypce/. Stanowil on dla niego zrodlo ekstatycznych nieprzewidywalnych dzwiekow. W tym przypadku trudno mowic o technice gry na sopranie... Captaina bardziej interesowaly brzmienia, niz konkretne nutki jakie mozna uzyskac z tego instrumentu.
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Postautor: lauderdale » maja 30, 2007, 3:34 pm

Zappa nigdy nie osi?gn?? takie poziomu w muzyce jak Beefheart. Zawsze mu tego zazdro?ci?. By? Pan Franek bardzo p?odnym tw?rc?, ale nie zdo?a? si? wspi?? na takie wy?yny jak Donald Van Vliet. No mo?e prawie na "Hot Rats", ale i tak z pomoc? Beefhearta.


To jest sprawa wiecej niz dyskusyjna i mierzenie poziomu czyjegos poziomu uwazam jest troszke nie na poziomie, a to z tego wzgledu , ze wszystko opiera sie na guscie i upodobaniach. Brak techniki czy eksperymentatorstwo wynikajace z braku warsztatu to jeszcze nie geniusz. Kazdy dyletant posadzony przy pianinie JAKIES tam dzwieki bedzie wydobywal , a jak jeszcze ma jakies poczucie rytmu to beda to nawet dzwieki rytmiczne... hehe. Ale stad do muzyki jest jeszcze dluga droga.


buzzywuzzy pisze:Nie maj?c absolutnie nic przeciwko muzyce Franka i doceniaj?c jego tw?rcze i muzyczne poszukiwania powiem tylko tyle (kiedy? to wynik?o w czasie rozmowy jak? prowadzi?em ze znajomym), ?e to co robi? - w stosunku do Captain'a Beefhearta - jest komercj?. Dla mnie absolutnie najlepsz? p?yt? Beefhearta jest "Strictly Personal"z 1969.


Zarzut ( bo w zacytowanej wypowiedzi odbieram znaczenie slowa komercja jako pejoratywne ) komercji jest po prostu dziecinny. Nawet Bach skazony byl checia zaintrygowania swiata swoimi pomyslami, a utwory pisal przeciez na zamowienie rowniez. Tak bylo jest i bedzie , ze wszelkiej masci tworcy nie pisza , maluja, komponuja do szuflady , ale po to by swoje dziela swiatu pokazac ( czytaj sprzedac) .
Bez wzgledu na to jakie ideologie i wyjasnienia tego zjawiska sa nastepnie dorabiane przez samych tworcow czy ich protagonistow czyli "popieraczowielbicieli" sprzedaz; w takiej czy innej formie jest jednym z glownych motorow napedowych tworczosci.
Nalezy tylko kupujacych czyli odbiorcow przekonac , ze to co sie robi jest wartosciowe z takiego czy innego wzgledu.
Niestety Pan Kapitan mnie akurat nie przekonuje .
Co jakis czas pojawjaja sie artysci ktorym wiedza nie potrzebna bo talent ich tak wielki jest, ze rekompensuje braki w edukacji, ale znowu ; Beeffhearta do nich nie zaliczam, a np E. Garnera tak.

Wracajac do komercji to jest ona WSZECHOBECNA z innego jeszcze powodu.
99% muzykow ktorych znam marzy o tym zeby moc zyc z tego co kochaja czyli z tworzenia muzyki . Ale zeby z tego zyc trzeba to sprzedac. Natomiast prawie nikt z nich nie nazywa swojej muzyki komercyjna .... Nieporozumienie. Dopasowywanie sie do gustow odbiorcow nie jest niczym zlym . To kwestia proporcji miedzy tym co artysta ma do przekazania , a oczekiwaniami sluchaczy wynikajacymi z ich indywidualnych gustow i upodoban uksztaltowanych przez lata wychowywania sie w takiej czy innej kulturze.
Sa pewne odstepstwa jak zainteresowanie muzyka indyjska Europejczykow , czy Chopin grany przez Azjatow oraz blues grany przez wschodnich Europejczykow :) :) :). Tym niemniej generalny schemat dzialania jest taki jak opisany powyzej.
Wniosek : KOMERCJA JEST DOBRA, POTRZEBNA I JEST jednym z najistotniejszych elementow ksztaltujacych relacje TWORCA - ODBIORCA .
Zappa nie wzniosl sie na "WYZYNY" Beefhearta bo znal roznice pomiedzy posoleniem zupy , a dolaniem odrobiny zupy do garnka soli. Osobiscie wole to pierwsze.

Pozdrawiam serdecznie.
Lauder Dale

...zeby grac, trzeba grac ...
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

STOLEN BLUES
lauderdale
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3392
Rejestracja: października 26, 2006, 8:55 am
Lokalizacja: Z drogi do Polski :)

Postautor: Robert007Lenert » maja 30, 2007, 3:53 pm

Czas nie oszczedza. Czas weryfikuje. Zauwazmy wszyscy dyskutujacy tutaj, ze obaj Panowie /ZAPPA , BEEFHEART/ mimo uplywu czasu nie popadli w zapommienie :) To o czyms swiadczy.
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Postautor: lauderdale » maja 30, 2007, 5:39 pm

Robert007Lenert pisze:Czas nie oszczedza. Czas weryfikuje. Zauwazmy wszyscy dyskutujacy tutaj, ze obaj Panowie /ZAPPA , BEEFHEART/ mimo uplywu czasu nie popadli w zapommienie :) To o czyms swiadczy.


Jednak stosujac nawet tak uproszczone kryteria oceny to jakby nie patrzec Zappa jest jednak wciaz bardziej "niezapomniany" niz Beefheart.:)
Lauder Dale

...zeby grac, trzeba grac ...
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

STOLEN BLUES
lauderdale
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3392
Rejestracja: października 26, 2006, 8:55 am
Lokalizacja: Z drogi do Polski :)

Postautor: Robert007Lenert » maja 30, 2007, 5:47 pm

Ja nie oceniam, ja stwierdzam :) I na Franku i na Captainie firmy fonograficzne niezle zarabiaja. Wystarczy zobaczyc na audiofilskie wznowienia analogowe i ceny tych krazkow. Zarowno plyty Beefhearta jak i Zappy maja niezle ceny.... i co wazne sprzedaja sie w tych cenach. Muzyka bez sluchacza martwa jest !!!
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Postautor: zjarzy » maja 30, 2007, 8:05 pm

lauderdale pisze:
Zappa nigdy nie osi?gn?? takie poziomu w muzyce jak Beefheart. Zawsze mu tego zazdro?ci?. By? Pan Franek bardzo p?odnym tw?rc?, ale nie zdo?a? si? wspi?? na takie wy?yny jak Donald Van Vliet. No mo?e prawie na "Hot Rats", ale i tak z pomoc? Beefhearta.


To jest sprawa wiecej niz dyskusyjna i mierzenie poziomu czyjegos poziomu uwazam jest troszke nie na poziomie, a to z tego wzgledu , ze wszystko opiera sie na guscie i upodobaniach. Brak techniki czy eksperymentatorstwo wynikajace z braku warsztatu to jeszcze nie geniusz. Kazdy dyletant posadzony przy pianinie JAKIES tam dzwieki bedzie wydobywal , a jak jeszcze ma jakies poczucie rytmu to beda to nawet dzwieki rytmiczne... hehe. Ale stad do muzyki jest jeszcze dluga droga.


buzzywuzzy pisze:Nie maj?c absolutnie nic przeciwko muzyce Franka i doceniaj?c jego tw?rcze i muzyczne poszukiwania powiem tylko tyle (kiedy? to wynik?o w czasie rozmowy jak? prowadzi?em ze znajomym), ?e to co robi? - w stosunku do Captain'a Beefhearta - jest komercj?. Dla mnie absolutnie najlepsz? p?yt? Beefhearta jest "Strictly Personal"z 1969.


Zarzut ( bo w zacytowanej wypowiedzi odbieram znaczenie slowa komercja jako pejoratywne ) komercji jest po prostu dziecinny. Nawet Bach skazony byl checia zaintrygowania swiata swoimi pomyslami, a utwory pisal przeciez na zamowienie rowniez. Tak bylo jest i bedzie , ze wszelkiej masci tworcy nie pisza , maluja, komponuja do szuflady , ale po to by swoje dziela swiatu pokazac ( czytaj sprzedac) .
Bez wzgledu na to jakie ideologie i wyjasnienia tego zjawiska sa nastepnie dorabiane przez samych tworcow czy ich protagonistow czyli "popieraczowielbicieli" sprzedaz; w takiej czy innej formie jest jednym z glownych motorow napedowych tworczosci.
Nalezy tylko kupujacych czyli odbiorcow przekonac , ze to co sie robi jest wartosciowe z takiego czy innego wzgledu.
Niestety Pan Kapitan mnie akurat nie przekonuje .
Co jakis czas pojawjaja sie artysci ktorym wiedza nie potrzebna bo talent ich tak wielki jest, ze rekompensuje braki w edukacji, ale znowu ; Beeffhearta do nich nie zaliczam, a np E. Garnera tak.

Wracajac do komercji to jest ona WSZECHOBECNA z innego jeszcze powodu.
99% muzykow ktorych znam marzy o tym zeby moc zyc z tego co kochaja czyli z tworzenia muzyki . Ale zeby z tego zyc trzeba to sprzedac. Natomiast prawie nikt z nich nie nazywa swojej muzyki komercyjna .... Nieporozumienie. Dopasowywanie sie do gustow odbiorcow nie jest niczym zlym . To kwestia proporcji miedzy tym co artysta ma do przekazania , a oczekiwaniami sluchaczy wynikajacymi z ich indywidualnych gustow i upodoban uksztaltowanych przez lata wychowywania sie w takiej czy innej kulturze.
Sa pewne odstepstwa jak zainteresowanie muzyka indyjska Europejczykow , czy Chopin grany przez Azjatow oraz blues grany przez wschodnich Europejczykow :) :) :). Tym niemniej generalny schemat dzialania jest taki jak opisany powyzej.
Wniosek : KOMERCJA JEST DOBRA, POTRZEBNA I JEST jednym z najistotniejszych elementow ksztaltujacych relacje TWORCA - ODBIORCA .
Zappa nie wzniosl sie na "WYZYNY" Beefhearta bo znal roznice pomiedzy posoleniem zupy , a dolaniem odrobiny zupy do garnka soli. Osobiscie wole to pierwsze.

Pozdrawiam serdecznie.


Mimo to kocham muzyk? Beefheharta. Bardziej do mnie przemawia muzyka wykonana w ten spos?b, ni? WIRTUOZERIA prezentowana przez ?p. Franciszka. Zappa nagra? kilkadziesi?t p?yt i w wyniku tego nast?pi? proces "rozwodnienia" jego talentu Im mniej wirtuozerii tym lepiej. Podobnie jest np z Fredem Frithem, kt?ry nagra? ponad 200 p?yt!!! ALbo John Zorn, kt?ry niczym stachanowiec produkuje ze swoim udzia?em kilkana?cie p?yt rocznie!!! Po co?



Wol? jak Beefheart porz?dnie przypieprzy!!!!!!!!!!
Muzyka Beefhearta i Zappy wiecznie ?ywa!!!!!!
Pozdrawiam serdecznie
zjarzy
bluesmaniak
bluesmaniak
 
Posty: 16
Rejestracja: maja 23, 2007, 12:15 pm

Postautor: lauderdale » maja 31, 2007, 1:11 am

Jest tylko jedno ale.
Jezeli ktos jest naprawde dobry i podchodzi do tego co robi profesjonalnie to nie stanowi problemu duza ilosc wydanych plyt czy napisanych utworow. W czasach baroku np kompozytor taki jak Bach , (ale nie tylko on) pisal po kilkaset mniejszych lub wiekszych kawalkow i nie byly to knoty.
Sporo natomiast jest wykonawcow, ktorzy na "przestrzeni dziejow" sa znani czasem tylko z jednej plyty czy nawet jednego kawalka i to wcale nie znaczy , ze pozostala czesc ich tworczosci ma jakiekolwiek znaczenie artystyczne.
Czesto tez zachwyt publicznosci nad jakims utworem czy ich tworca wynika po prostu z ignorancji i braku mozliwosci oceny jakosci utworu czy profesjonalizmu kompozytora.
Z tego jednak nie robilbym zarzutu, poniewaz naleze do tej grupy wielbicieli wszelkich talentow, ktora uwaza , ze jedynym sensownym kryterium w muzyce jest.... podoba sie czy nie podoba.

Wniosek ? Kazdy ma prawo wybrac sobie dowolny obiekt uwielbienia i bedzie mial racje. Ja ze swej strony staralem sie uzasadnic w sposob mozliwie przystepny dlaczego wole jednego wariata bardziej niz innego.
:)

hej
Lauder Dale

...zeby grac, trzeba grac ...
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

STOLEN BLUES
lauderdale
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3392
Rejestracja: października 26, 2006, 8:55 am
Lokalizacja: Z drogi do Polski :)

Postautor: buzzywuzzy » maja 31, 2007, 9:54 am

Abstrahuj?c od wszystkich opinii my?l?, ?e nie ma si? co spiera? i przekonywa? kto jest lepszy, genialniejszy - najwa?niejszy jest fakt, ?e obaj panowie - Zappa i Beefheart - i ich tw?rczo?? - maj? swoich zwolennik?w, a to oznacza, ?e ich muzyka nie ulegnie zapomnieniu.
buzzywuzzy
bluesmaniak
bluesmaniak
 
Posty: 13
Rejestracja: maja 28, 2007, 9:05 pm

Postautor: zjarzy » maja 31, 2007, 11:40 am

buzzywuzzy pisze:Abstrahuj?c od wszystkich opinii my?l?, ?e nie ma si? co spiera? i przekonywa? kto jest lepszy, genialniejszy - najwa?niejszy jest fakt, ?e obaj panowie - Zappa i Beefheart - i ich tw?rczo?? - maj? swoich zwolennik?w, a to oznacza, ?e ich muzyka nie ulegnie zapomnieniu.

:lol: :D :lol: :D :lol: :D :lol: :!: :!: :!: :!: :!: :!: :!: :!: :!:
?wi?te s?owa!!!!!! Podpisuj? si? dwoma "r?camy", ale podyskutowa? zawsze mozna.
zjarzy
bluesmaniak
bluesmaniak
 
Posty: 16
Rejestracja: maja 23, 2007, 12:15 pm

Postautor: zjarzy » maja 31, 2007, 2:36 pm

lauderdale pisze:
Robert007Lenert pisze:Czas nie oszczedza. Czas weryfikuje. Zauwazmy wszyscy dyskutujacy tutaj, ze obaj Panowie /ZAPPA , BEEFHEART/ mimo uplywu czasu nie popadli w zapommienie :) To o czyms swiadczy.


Jednak stosujac nawet tak uproszczone kryteria oceny to jakby nie patrzec Zappa jest jednak wciaz bardziej "niezapomniany" niz Beefheart.:)


Zappa jest "bardziej niezpomniany" ni? beefheart", poniewa? Jego muzyka jest bardziej przyst?pna. Takie r??ne jazzrockowe smaczki. Natomiast muzyka Beefhearta, to taki mocno pokr?cony(udziwniony) blues z dodatkiem du?ej ilo?ci pieprzu :lol: :lol: :lol: . A wi?kszo?? ludzi nie lubi jak im si? sypie pieprz do uszu...
pzdr
zjarzy
bluesmaniak
bluesmaniak
 
Posty: 16
Rejestracja: maja 23, 2007, 12:15 pm

Postautor: Matragon » czerwca 1, 2007, 11:32 am

xxx
Ostatnio zmieniony września 21, 2012, 11:50 am przez Matragon, łącznie zmieniany 1 raz
Follow the Snake - Eat Apples!
Matragon - Facebook Fan Page
Matragon
ZAPPALENiEC
ZAPPALENiEC
 
Posty: 6577
Rejestracja: kwietnia 18, 2007, 12:43 pm

Postautor: lauderdale » czerwca 2, 2007, 4:01 pm

Po pierwsze to nie jest dyskusja nad niczyja wyzszoscia czy nizszoscia.
Tylko wyrazanie opinii co kto lubi czy woli i dlaczego.

Po drugie jak bede chcial isc na piwo to jaki sens ma wlaczac plyte chocby i najpiekniejsza? Sasiadom???

Po trzecie jak to jest, ze ilekroc paru gosci ma ochote pogadac o tym co ich interesuje lub nie , to pjawiaja sie nagle panowie z jedna i nieustajaca dobra rada np taka ; "zamiast si? licytowa? (...) id?cie na piwo(...) "
Choc sa i nne jeszcze glupsze ... :)
TU jest miejsce do dyskutowania spierania sie , wymiany pogladow informacji, zlosliwosci itd. po to jest forum.

Po czwarte nikogo nie obrazicie jezeli wyartykulujecie swoja opinie chocby i najbardziej kontrowersyjna, a jezeli nawet to co?
Problem obrazalskiego. KAZDY ma prawo miec swoje zdanie. Dyletanci, idioci, wielbiciele discopolo, bluesa, suothern rocka czy Papieza rowniez.
Uzasadnianie tez, spieranie sie , a nawet klotnie sa cwiczeniem inteklektualnym. :)
Lauder Dale

...zeby grac, trzeba grac ...
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

STOLEN BLUES
lauderdale
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3392
Rejestracja: października 26, 2006, 8:55 am
Lokalizacja: Z drogi do Polski :)

Postautor: zjarzy » czerwca 2, 2007, 5:43 pm

No i racja! :D

S?ucha?em ostatnio "Civilzation phase 3". ?wietny album. S?ucha?em "Ice Crem For Crow" Beefehearta - ?wietny album. S?ucha?em "Hot Rats" - Swietny album. Zgadzam si? z opini?, ?e Zappa by? bardziej wszechstronny. Jednak brakowa?o mu ?aru. Natomiast p?yty Beefhearta, to jak "?wie?a sur?wka z huty".
Absolutnie nie przekonuj? mnie argumenty, i? nie potrafi? gra? na saksofonie, ?e ryczy zamiast ?piewa?... To nie jest dla mnie absolutnie argument, kt?ry by ?wiadczy? ?le o Van Vliecie. Muzyk?w graj?cych bardzo sprawnie technicznie jest, przepraszam za wyra?enie, kupa. Na przyk?ad Steve Vai. No i co? Ano to, ?e Vai mia? swoje 5 minut u Zappy a p??niej to ju? tylko uskutecznia? formu?e jeden w muzyce i ?ciga? si? z podobnymi do siebie. Przyk?ady mo?na mno?y?...


Jak kto? ma dar od Boga, to zagra dwa akordy i wystarczy. Nie musi, niczym Wincenty Pstrowski produkowa? milion?w d?wiek?w. Na przyk?ad Devendra Banhart. Albo Paul Wirkus.

Szkoda, ?e Beefheart ju? nie nagra ?adnie muzyki. Zappy te? szkoda

pozdr
zjarzy
bluesmaniak
bluesmaniak
 
Posty: 16
Rejestracja: maja 23, 2007, 12:15 pm

PoprzedniaNastępna

nowoczesne kuchnie tarnowskie góry piekary śląskie będzin świętochłowice zawiercie knurów mikołów czeladź myszków czerwionka leszczyny lubliniec łaziska górne bieruń

Wróć do Na jeden temat...

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości