Menager kultury na etacie a pasjonat "amator"

...czyli nasze muzyczne tematy monograficzne

Moderator: mods

Menager kultury na etacie a pasjonat "amator"

Postautor: Yaniu » lipca 8, 2013, 7:35 am

W kontekście minionych wydarzeń czyli "Gorzkiej prawdy o RBF" pozwoliłem sobie na utworzenia tego tematu właśnie w tym miejscu. Dlaczego ?

1. Autor tematu "Rybnik Blues Festival- gorzka prawda" prosił o zakończenie dyskusji w jego temacie.

2. Uświadomiłem sobie, że kultura w tym kraju jest miękką tkanką po której się jeździ jak po betonie, walcem.

3. Czy da radę pogodzić te dwa światy biznesu i idei.


Zdaję sobie sprawę, że koła nie odkryłem i wielu wątkach tego forum przewijał się ten temat, ale pamięć trzeba odświeżać :-). Ku przestrodze i żeby innym dać moc do działania.

:D :D :-) Zapraszam.
Awatar użytkownika
Yaniu
blueslover
blueslover
 
Posty: 756
Rejestracja: lipca 25, 2012, 12:22 pm
Lokalizacja: Łomża

Postautor: Yaniu » lipca 8, 2013, 11:03 pm

Widzę, że temat główny żyje własnym życiem i przybiera postać która mnie raczej już nie interesuje, z racji emocjonalnego podejścia do tematu. Pan Marek Wojtowicz porusza temat "animatora kultury" który wydaje się być właściwym dla idei ale traktując go jako zagadnienie nie istotne w poruszanym temacie. A przecież Pan Bogdan był animatorem ?. A Pan dyrektor menagerem czyli biznesmenem.
Awatar użytkownika
Yaniu
blueslover
blueslover
 
Posty: 756
Rejestracja: lipca 25, 2012, 12:22 pm
Lokalizacja: Łomża

Postautor: Yaniu » lipca 8, 2013, 11:06 pm

Zresztą ?

Dziadek Władek pisze:
Marek Wojtowicz pisze:[...] U Yania niech piszą animatorzy kultury.

Marku, przecież Ty jesteś jednym z animatorów kultury!
Organizujesz liczący się festiwal, grasz koncerty - nieważne pod czyją egidą...
Masz przy tym całkiem liczne grono fanów :)
Awatar użytkownika
Yaniu
blueslover
blueslover
 
Posty: 756
Rejestracja: lipca 25, 2012, 12:22 pm
Lokalizacja: Łomża

Postautor: rocken » lipca 9, 2013, 3:27 pm

Festiwalomania – szkodzi czy pomaga promocji miast?
http://businessandculture.wordpress.com ... cji-miast/

Deszcz festiwalowych dotacji
http://www.popupmusic.pl/no/40/artykuly ... ch-dotacji

[...]"Odróżnia to krajowe imprezy od ich zagranicznych odpowiedników, które zdecydowaną większość przychodów osiągają z biletów, marży na alkoholu i od sponsorów. Przykładowo, Primavera Sound w Barcelonie otrzymała w tym roku 240 tys. euro pomocy publicznej, czyli ok. 1mln zł, co stanowiło 3,0-3,5% całkowitego budżetu festiwalu. Festiwale w Belgii czy Francji podobnie – dotacjami się wspierają, a nie na nich opierają. ATP nigdy żadnej dotacji nie miało.[...]
Festiwale w Polsce płacą zespołom zagranicznym relatywnie dużo. Największą przejrzystość w tym względzie prezentuje „Katowice – Miasto Ogrodów”, które jest podmiotem podpisującym umowy z gwiazdami festiwali pod auspicjami tej instytucji. Stawki można więc obejrzeć w ich Biuletynie Informacji Publicznej. Parę przykładów z ostatnich dwóch lat: 150 tys. euro za My Bloody Valentine, 50 tys. euro za Hot Chip, 40 tys. euro za Deerhunter, 35 tys. euro za Metronomy czy 30 tys. euro za Gang Gang Dance, lista jest dłuższa. Stawki festiwalowe z reguły są wyższe niż na koncertach klubowych, ale to i tak dużo – są to kwoty mniej więcej dwukrotnie wyższe niż płacone przez festiwale na zachodzie Europy. Inne miasta informacjami na temat sposobu wykorzystania środków na festiwale nie dzielą się tak szczegółowo, jednak można sądzić, że polityka jest podobna – ostatecznie latem miasta / festiwale rywalizują między sobą o headlinerów. W przeszłości mówiło się o imponujących stawkach, jakie za koncerty w Polsce otrzymywali np. Faith No More (Opener) czy Grinderman (Nowe Horyzonty), ale jeśli gest ma festiwal sponsorowany przez korporację, to jest to coś innego niż gdy wydaje się publiczne środki. Zwłaszcza, że stawki dla polskich wykonawców są na krajowych festiwalach często, powiedzmy, umiarkowane, bo dla nich „nagrodą” ma być po prostu możliwość występu i ogrzania się w cieple tzw. „gwiazd”.
[...]
Moim zdaniem odpowiedź na tak hojne stawki dla artystów zagranicznych polega po prostu na tym, że pieniądze podatnika wydaje się lżejszą ręką niż własne.

Windowanie gaż ma skutki dla całego rynku – utrudnia organizację regularnych koncertów klubowych, których organizatorzy często konfrontują się z wrażeniem agentów z zachodniej Europy, jakby Polska była niemal Norwegią na kontynencie, gdzie co drugie wydarzenie kulturalne jest dofinansowane z przychodów z ropy – ale u nas tak nie jest, łupków się jeszcze nie eksploatuje. Z drugiej strony, publiczność przyzwyczajona do dość niskich cen biletów na festiwalowe koncerty jest potem mniej skłonna płacić pełne ceny za koncerty klubowe, a organizatorzy mniej skłonni do podejmowania ryzyka na własną rękę. W Warszawie Ariela Pinka z biletem za 60zł jeszcze można zrobić, ale fakt, że na Śląsku czy we Wrocławiu na palcach jednej ręki można teraz policzyć „sensowne” koncerty bez festiwalowego „znaku jakości”, jest wymowny (choć oczywiście kwestie infrastruktury czy preferencji lokalnej publiki mają znaczenie).

Szerokość strumienia publicznego wsparcia byłaby bardziej zrozumiała, gdyby była elementem polityki kulturalnej (zwłaszcza jeśli w finansowaniu partycypuje MKiDN). Moim zdaniem powinno się to wiązać z tworzeniem nowej wartości kulturalnej – czy to przez animowanie w Polsce sytuacji, które w skali globalnej / europejskiej są unikatowe, także angażując twórców spoza Polski, czy to przez wspomaganie powstawania trwałej wartości dodanej w kulturze i twórczości krajowej. Jednak poza wyjątkami (jak krakowskie festiwale albo lubelskie KODY czy cała noc z Mik Musik przewidziana na tegorocznej Nowej Muzyce) – polskie festiwale wypadają pod tym względem blado. Zagraniczni muzycy, jak wspominałem, z reguły i tak są w trasach i po prostu robią swoje, więc ewentualnie można ich namówić na jakiś wybryk w duchu przysłowiowego roku chopinowskiego, a w pomysłach angażujących muzyków polskich dominują reaktywacje i odgrywanie płyt sprzed lat. Czy ministerialna dotacja jest potrzebna do tego, żeby nowi członkowie grupy Hey nauczyli się przed Jarocinem płyty Fire?[...]"

źródło: www.popupmusic.pl
"Moja muzyka jest niemodna, wiec nigdy z mody nie wyjdzie" - Mark Knopfler
"Zarówno w życiu, jak i muzyce chodzi przede wszystkim o styl" - Miles Davis
Awatar użytkownika
rocken
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7645
Rejestracja: września 27, 2008, 11:58 am
Lokalizacja: Warszawa/Tomaszów-Maz.

Re: Menager kultury na etacie a pasjonat "amator"

Postautor: rocken » lipca 9, 2013, 3:58 pm

Yaniu pisze:2. Uświadomiłem sobie, że kultura w tym kraju jest miękką tkanką po której się jeździ jak po betonie, walcem.

3. Czy da radę pogodzić te dwa światy biznesu i idei.

Jak widać kultura w tym kraju opiera się na pieniądzach podatnika...
Warto chyba mieć tego świadomość, bo daje to moralne prawo do wyrażania opinii i debaty publicznej. Ponieważ płaci za to pan, pani... społeczeństwo.
"Moja muzyka jest niemodna, wiec nigdy z mody nie wyjdzie" - Mark Knopfler
"Zarówno w życiu, jak i muzyce chodzi przede wszystkim o styl" - Miles Davis
Awatar użytkownika
rocken
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7645
Rejestracja: września 27, 2008, 11:58 am
Lokalizacja: Warszawa/Tomaszów-Maz.

Postautor: Robert007Lenert » lipca 10, 2013, 11:12 pm

Wyciagam z tego co piszecie wnioski /troche je bede karykaturowal/. Zespol grajacy na festiwalu za pieniadze podatnka powinien poprosic o liste utworow do zagrania...no i w drodze referendum ustalic sklad osobowy...itd ;) A tak serio.... Sztuka nie znosi demokracji...sztuka to domena indywidualistow, despotow i dyktatorow.
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Postautor: rocken » lipca 11, 2013, 6:09 am

Robert007Lenert pisze:Sztuka nie znosi demokracji...sztuka to domena indywidualistow, despotow i dyktatorow.

Ale w tych linkach co dawałem nie ma prawie nic o Artystach/Wykonawcach i nie tego dotyczy temat.

Sztuka w Polsce to domena w dużej mierze żywienia się budżetem publicznym i to nie przez Artystów/Wykonawców tylko różnej maści animatorów.

Dyktatorem, indywidualistą może być ktoś, kto ma własne finansowanie, sponsorów, działalność przynosi przychód, natomiast jeśli swoje działania opiera w przeważającej większości na publicznych pieniądzach, to jest zwykłym lewakiem.

A ten wysyp różnorakich festiwali w całej Polsce, pokazuje tylko, że to doskonałe pole do wyciągnięcia kasy z publicznych pieniędzy. Bo jak można poczytać duża część imprez nie ma zupełnie pokrycia we frekwencji lub dochodowości i przełożeniu na krzewienie kultury.

Ciekawe jak np. Karambol ocenia jako człowiek z Białegostoku sensowność, celowość i skutek imprezy na którą jego miasto wydało w tamtym roku równowartość budżetu prawie wszystkich placówek kulturalnych jakie znajdują się w jego mieście ?
"Moja muzyka jest niemodna, wiec nigdy z mody nie wyjdzie" - Mark Knopfler
"Zarówno w życiu, jak i muzyce chodzi przede wszystkim o styl" - Miles Davis
Awatar użytkownika
rocken
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7645
Rejestracja: września 27, 2008, 11:58 am
Lokalizacja: Warszawa/Tomaszów-Maz.

Postautor: kora » lipca 11, 2013, 7:32 am

Pozwolę sobie zacytować post ,który pojawił się w innej zakładce.
Myślę,ze wiele jest prawdy w tym, co pisze B&B

B&B pisze:wielu organizatorów nie jest w stanie samemu zorganizować festiwalu, koncertu. Znajomość tematu, rynku, sprawy prawne, kontrakty, logistyka przerastają ich możliwości i umiejętności. Wolą to zlecić wyspecjalizowanej agencji. Potem piszemy o monopolu, ale czy to nie jest raczej monopol organizatorów na wygodnictwo?


źródło
Obrazek
Awatar użytkownika
kora
Elf
Elf
 
Posty: 30142
Rejestracja: września 1, 2005, 12:44 pm
Lokalizacja: Katowice

Postautor: rocken » lipca 11, 2013, 8:22 am

Ja uważam, że mimo upływu ponad 30 lat ciągle aktualny obraz polskiej kultury, różnej maści placówek kulturalnych i ich działaczy odzwierciedla doskonały film z 1977 roku pod tytułem "Wodzirej".

http://www.youtube.com/watch?v=3ZAhH7wjXw0

[...]"Wodzirej" to nie historia jednego człowieka. Ogromnym atutem filmu jest jego wielowątkowość. Falk pokazuje świat artystyczny, świat kolorowych sreberek, w którym "ręka rękę myje" i tak naprawdę każdy ma coś za uszami. Lutek wykorzystuje wpadki starszych kolegów, przez co udowadnia, że historia kołem się toczy. Czołowi konferansjerzy mają koneksje z prominentami lub kręcą na boku drobne nielegalne interesy. A wszystko to pod eleganckim przykryciem złożonym z garnituru i wielobarwnych świateł estrady. Wrażenie niesamowite tym bardziej, że nawet mimo niechęci do głównej postaci, po zakończeniu projekcji wciąż nucimy sobie dominujące na imprezach la la la la la la la la…
źródło: filmweb.pl
"Moja muzyka jest niemodna, wiec nigdy z mody nie wyjdzie" - Mark Knopfler
"Zarówno w życiu, jak i muzyce chodzi przede wszystkim o styl" - Miles Davis
Awatar użytkownika
rocken
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7645
Rejestracja: września 27, 2008, 11:58 am
Lokalizacja: Warszawa/Tomaszów-Maz.

Postautor: Robert007Lenert » lipca 11, 2013, 10:37 am

Gdyby ktos chcial patrzyc wylacznie ekonomicznie, to wszystkie imprezy bluesowe sa do skasowania, bo ciesza sie zbyt malym zainteresowaniem sluchaczy.
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Postautor: rocken » lipca 11, 2013, 10:50 am

Robert007Lenert pisze:Gdyby ktos chcial patrzyc wylacznie ekonomicznie, to wszystkie imprezy bluesowe sa do skasowania, bo ciesza sie zbyt malym zainteresowaniem sluchaczy.

Pewnie, że tak, skoro liczba organizatorów zaczyna gonić liczbę konsumentów....

Może trzeba się zastanowić czy potrzeba aż tak wiele imprez i czy po części nie przekłada się to na "rozmycie" frekwencji ?

Tak jak było powiedziane w jednym z artykułów do których dawałem link, nie każde miasto potrzebuje i musi mieć festiwal ogólnopolski. Żenujące jest, że lokalne jednostki kulturalne nie potrafią wykazać się kreatywnością, a ograniczają swoje działanie do oklepanego schematu "festynu". W dużej części zrzucając nawet w tym przypadku organizację zewnętrznym firmą poprzez przetarg lub wydanie pieniędzy w ramach zamówienia z wolnej ręki. Co daje pełne pole do popisu różnorakim patologiom.
Ostatnio zmieniony lipca 11, 2013, 11:08 am przez rocken, łącznie zmieniany 2 razy
"Moja muzyka jest niemodna, wiec nigdy z mody nie wyjdzie" - Mark Knopfler
"Zarówno w życiu, jak i muzyce chodzi przede wszystkim o styl" - Miles Davis
Awatar użytkownika
rocken
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7645
Rejestracja: września 27, 2008, 11:58 am
Lokalizacja: Warszawa/Tomaszów-Maz.

Postautor: B&B » lipca 11, 2013, 10:58 am

Yaniu pisze:A Pan dyrektor menagerem czyli biznesmenem.

Czy dyrektor na etacie to na pewno biznesman? Szczególnie na etacie opłacanym z publicznych pieniędzy, z budżetu miasta czy samorządu?
To istotna kwestia dla dalszej oceny działań takiego menagera, bo ma on inne obowiązki i ograniczenia niż taki menager "niebudżetowy"...
Awatar użytkownika
B&B
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 6971
Rejestracja: października 9, 2005, 10:14 pm
Lokalizacja: spod lasu...

Postautor: kora » lipca 11, 2013, 12:25 pm

Robert007Lenert pisze:Gdyby ktos chcial patrzyc wylacznie ekonomicznie, to wszystkie imprezy bluesowe sa do skasowania, bo ciesza sie zbyt malym zainteresowaniem sluchaczy.


Pozwolę się z tym nie zgodzić .

Bywam na różnych festiwalach ( oczywiście nie wszystkich)
Zawsze jest komplet, baaa często nadkomplet.
( ostatnio na pierwszej edycji festiwalu BNSZ ,słuchałam koncertu "gwiazdy" na schodkach ,gdzie każdy nieprzemyślany ruch mógł skończyć się upadkiem ,taki był tłum )

Jeżeli festiwal z kompletem publiczności jest niedochodowy, to znaczy,ze organizator nie wywiązał się należycie ze swoich obowiązków,czegoś nie przewidział lub gdzieś przepłacił
(chyba istnieje coś takiego jak prognozowanie rozchodów i przychodów? )



Trochę z innej beczki ( sorry )
Jako" festiwalowiczka " chyba mogę napisać o bolączkach jakie nas trawią ? :lol:

- Bardzo często zła akustyka.
Może więcej pieniędzy wydać na profesjonalne nagłośnienie ?
( np. kosztem zaproszenie mniejszej ilości "vipów" )

- na festiwalu bluesowym,chcemy słuchać bluesa , a to coraz większa rzadkość
( króluje rock i inne gatunki )

-na festiwalu bluesowym,gdzie odbywają się przeglądy konkursowe , z niezrozumiałych dla nas względów ,b.często wygrywają zespoły rockowe lub kompletnie niebluesowe . Tu powinien być większy nacisk na bardziej profesjonalny skład jurorów.

- "Gwiazdy zagraniczne" festiwalu bluesowego ,rzadko kiedy zasługują na takie miano . "Więcej kompetencji przy ich doborze .Ktoś, kto po raz np.dziesiąty,piętnasty występuje w Polsce, nie jest żadną atrakcją dla festiwalowiczów ...
Bluesmenów,zespołów bluesowych na Świecie są całe tysiące , nie ma powodów abyśmy byli skazani na ich niewielki wianuszek ,skupiony przy jednej agencji .Więcej kreatywności .
W dobie internetu świat stoi otworem :wink:

- Do organizacji około festiwalowej ( jadło,picie higiena,porządek ) nie mam zastrzeżeń ( wyjątkiem jest jedynie RBF i festiwali im.Ryska R.)

- I to, co najważniejsze ,chcielibyśmy mieć świadomość ,ze artyści, dzięki którym całe to show się odbywa byli odpowiednio wynagradzani .
Przykro jest gdy muzyk po koncercie żali się,ze ledwo co wiąże koniec z końcem . Tak nie powinno być ! Jeżeli festiwal ma mały budżet, to nich zamiast 6 zespołów zaprosi 3 i da im przyzwoitą zapłatę .
Zamiast dwudniowego festiwalu, zrobi jednodniowy .
( oszczędności związane z dniem drugim - wynajęcie sali, oświetlenie, nagłośnienie , konferansjer ,ochrona ,utrzymanie vipów - to wszystko można przeznaczyć na utrzymanie wyższego poziomu muzycznego dnia pierwszego )
Obrazek
Awatar użytkownika
kora
Elf
Elf
 
Posty: 30142
Rejestracja: września 1, 2005, 12:44 pm
Lokalizacja: Katowice

Postautor: Idee Fixe » lipca 11, 2013, 2:19 pm

Robert007Lenert pisze:Gdyby ktos chcial patrzyc wylacznie ekonomicznie, to wszystkie imprezy bluesowe sa do skasowania, bo ciesza sie zbyt malym zainteresowaniem sluchaczy.

I ja zupełnie się z tym nie zgodzę.
Tu nie chodzi o blues, jazz czy klasykę, lecz o promocję, "wojny" plakatowe brak dobrej woli ze strony obstrukcyjnych skostniałych i zukładowanych mediów lub po prostu o debilną pierdzielowatą radę miasta i innych decydentów.

W Polsce jedynie disco polo i muzyka biesiadna jako tako bez większej promocji może na siebie zarobić.
Blues stał się muzyką elitarną, podobnie jak jazz, hardrock, fusion, muz. klasyczna itp, to sztuka nie dla plebsu ani zmęczonej codziennym kombinowaniem gawiedzi, więc trudno, by waliły tłumy. Acz jestem przekonany, że przy odrobinie dobrej woli ze strony lokalnych władz i organizatorów oraz obsranych skorumpowanych polskich mediów publicznych można by o wiele lepiej rozpropagować koncerty, na który chodziło by znacznie więcej ludzi.
Np. w Krakowie zupełnie nie są reklamowane koncerty takich gwiazd jak Nazareth, Al Di Meola, Gov't Mule itp. Przebicie jako takie mają niektóre rodzime tzw. rockowe kapele (te które mają dobre układy), a poza tym to dupa blada, chodząc po mieście i oglądając plakaty ma się wrażenie, że nic się w tym czerwonym grodzi nie dzieje!
Myślę że podobnie jest w wielu innych grodach :(
Awatar użytkownika
Idee Fixe
blueslover
blueslover
 
Posty: 462
Rejestracja: marca 4, 2012, 6:39 am
Lokalizacja: kraków

Postautor: azazzello » lipca 11, 2013, 3:18 pm

Robert007Lenert pisze:Gdyby ktos chcial patrzyc wylacznie ekonomicznie, to wszystkie imprezy bluesowe sa do skasowania, bo ciesza sie zbyt malym zainteresowaniem sluchaczy.


Inaczej patrzec sie nie da, skoro tak jest to nalezy "skasowac" te imprezy i nie trwonic pieniedzy, a zorganizowac w zamian jedna, dwie na przyzwoitym poziomie.

Sa pewne przeslanki, ze da sie zorganizowac w Polsce/Europie tego typu imprezy na calkiem duza skale, np.

http://www.ribsenblues.nl/engels/
http://www.moulinblues.nl/
Awatar użytkownika
azazzello
blueslover
blueslover
 
Posty: 721
Rejestracja: sierpnia 17, 2006, 2:51 pm

Postautor: rocken » lipca 11, 2013, 3:19 pm

Wojtek, odbierz priv. :)
"Moja muzyka jest niemodna, wiec nigdy z mody nie wyjdzie" - Mark Knopfler
"Zarówno w życiu, jak i muzyce chodzi przede wszystkim o styl" - Miles Davis
Awatar użytkownika
rocken
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7645
Rejestracja: września 27, 2008, 11:58 am
Lokalizacja: Warszawa/Tomaszów-Maz.

Postautor: Robert007Lenert » lipca 11, 2013, 3:24 pm

Organizacja koncertow zajmuje sie od lat. Prawda jest taka, ze jak pisze przedpiszacy wiekszosc muzyki wartosciowej stala sie niszowa. Z polskich wykonawcow zblizonych do kregow blues-rockowych jedynie Dzem jest mozliwy do pokrycia z biletow. Znaczy tylko ta formacja zapelni sale o 600 miejscach przy bilecie w cenie 40/50 zl sztuka.
Natomiast ruskie pierdoly mozna sprzedawac po 80 /100 zl za bilet i jest pewne, ze beda jeszcze dostawki...a kabareciki spokojnie po 50/60 i to na dwa wystepy z rzedu w tym samym dniu. To samo tyczy tzw spektakli z gebami z seriali telewizyjnych... i nie jest wazne jaki tytul ma ten "spektakl"... wazne ilu z "em jak plebania" widnieje na plakacie.
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Postautor: rocken » lipca 11, 2013, 3:47 pm

Robert007Lenert pisze:Organizacja koncertow zajmuje sie od lat. Prawda jest taka, ze jak pisze przedpiszacy wiekszosc muzyki wartosciowej stala sie niszowa.

To może kulturalne placówki państwowe powinny się skupić na „pracy u podstaw” i zadaniach edukacyjnych, a nie na wydawaniu publicznych pieniędzy aby zaspokoić ambicje i interesy kilku ludzi.

Łukasz Napora, rzecznik Audioriver dodawał: „Najpierw miasto musi mieć kulturę, a potem niech robi wielki festiwal. Ale nie każde musi mieć taki festiwal”.
źródło
"Moja muzyka jest niemodna, wiec nigdy z mody nie wyjdzie" - Mark Knopfler
"Zarówno w życiu, jak i muzyce chodzi przede wszystkim o styl" - Miles Davis
Awatar użytkownika
rocken
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7645
Rejestracja: września 27, 2008, 11:58 am
Lokalizacja: Warszawa/Tomaszów-Maz.

Postautor: Robert007Lenert » lipca 11, 2013, 4:13 pm

To co piszecie jest ciekawe. Bo z tego wynika, ze kluby, festiwale itp. Czyli wszyscy ktorzy probuja pokazywac cos wiecej niz Dode czy Zagrobelnego...powinni zwinac manatki. Bo to co pokazuja, promuja nie jest poparte ekonomia..... Zreszta kluby juz to zaczynaja robic. Proponuja np bandom bluesowym by placily za wynajem sali...lub w lepszym przypadku granie za tzw bramke / przy biletach po 7/10 zl :)...bo wiecej "milosnik" bluesa nie zaplaci /nie mowie tutaj o tych 5-ciu co dadza i 30 zl, ale o tzw sredniej krajowej..../
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Postautor: rocken » lipca 11, 2013, 4:44 pm

Robert007Lenert pisze:To co piszecie jest ciekawe. Bo z tego wynika[...]

A może dostrzegasz tylko to co chcesz zobaczyć ? 8)

Robert007Lenert pisze:Zreszta kluby juz to zaczynaja robic. Proponuja np bandom bluesowym by placily za wynajem sali...lub w lepszym przypadku granie za tzw bramke / przy biletach po 7/10 zl :)...bo wiecej "milosnik" bluesa nie zaplaci /nie mowie tutaj o tych 5-ciu co dadza i 30 zl, ale o tzw sredniej krajowej..../

Jeszcze więcej darmowych festiwali/pikników z gwiazdami które objeżdżają poklei wszystkie te imprezy w Polsce na pewno poprawią status koncertów biletowanych.

Przecież to właśnie mnogość wszelakich festiwali, dni miast, gmin zabiło rynek koncertów klubowych biletowanych w Polsce. A nawet obecnie już frekwencja na festiwalach darmowych ze względu na ich ilość i "atrakcyjność" często bywa śmieszna.

Jako organizator jednego z festiwali, czy gaże zespołów polskich u Ciebie występujących to również w granicach 1,75%-3,75% gwiazdy z usa często również niezbyt topowej ? a zespoły pół-profesjonalne grają za "ogrzanie się" w świetle jupiterów ? Czy oby tylko publika psuła rynek w Polsce ?

ps, jeśli o mnie chodzi od lat nie preferuje festiwali/koncertów na powietrzu (choć to wynika bardziej z tego, że po prostu nie lubię w takich warunkach słuchać muzyki), na koncerty które mnie interesuję płacę dużo więcej niż 30zł i w większości przypadków jestem bardzo zadowolony. A z liczbą koncertów jestem chyba dużo bardziej powyżej średniej krajowej.
Ostatnio zmieniony lipca 11, 2013, 5:36 pm przez rocken, łącznie zmieniany 1 raz
"Moja muzyka jest niemodna, wiec nigdy z mody nie wyjdzie" - Mark Knopfler
"Zarówno w życiu, jak i muzyce chodzi przede wszystkim o styl" - Miles Davis
Awatar użytkownika
rocken
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7645
Rejestracja: września 27, 2008, 11:58 am
Lokalizacja: Warszawa/Tomaszów-Maz.

Postautor: Robert007Lenert » lipca 11, 2013, 5:34 pm

Zapytaj tych co u mnie grali :) A co do darmochy /wstep free/ to mam identyczne zdanie. Czyli jestem zdecydowanie na nie!!!!. U mnie rodzima gwiazda /np Tadeusz Nalepa, Irek Dudek/ kasowali wiecej niz amerykany. Znam az zbyt dobrze realia i wiem , ze na Galicji gra sie za godziwe pieniadze /czyli takie z ktorych sam jestem zadowolony gdy staje po drugiej stronie/. To co piszesz czyli 1,75-3,75% to bzdura.
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Postautor: rocken » lipca 11, 2013, 5:40 pm

Robert007Lenert pisze:To co piszesz czyli 1,75-3,75% to bzdura.

Napisałem precyzyjnie do dwóch miejsc po przecinku, ponieważ posługuje się realnymi danymi z jednego z większych polskich bluesowych festiwali. I oczywiście nie twierdze, że u Ciebie jest podobnie, to było tylko pytanie.
"Moja muzyka jest niemodna, wiec nigdy z mody nie wyjdzie" - Mark Knopfler
"Zarówno w życiu, jak i muzyce chodzi przede wszystkim o styl" - Miles Davis
Awatar użytkownika
rocken
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7645
Rejestracja: września 27, 2008, 11:58 am
Lokalizacja: Warszawa/Tomaszów-Maz.

Postautor: azazzello » lipca 22, 2013, 11:40 am

...
Awatar użytkownika
azazzello
blueslover
blueslover
 
Posty: 721
Rejestracja: sierpnia 17, 2006, 2:51 pm

Re: Menager kultury na etacie a pasjonat "amator"

Postautor: Yaniu » lipca 14, 2014, 12:00 pm

Re: Rybnik Blues Festiwal - gorzka prawda !

paskud pisze:
apolinaryblues pisze: Bogdan wycofał się z działalności muzycznej


na całe szczęście nie!
gramy jeszcze z Bogdanem i mamy nowy materiał, ale na wielu festiwalach już nas nie zobaczycie, ponieważ takie są konsekwencje...

może Bogdan coś napisze jak wróci z urlopu?
pozdrawiam Piotrek



Czyli jednak kultura wygrywa :-)
Ratując świat "...próbowaliśmy już wszystkiego, oprócz miłości..."
Awatar użytkownika
Yaniu
blueslover
blueslover
 
Posty: 756
Rejestracja: lipca 25, 2012, 12:22 pm
Lokalizacja: Łomża


nowoczesne kuchnie tarnowskie góry piekary śląskie będzin świętochłowice zawiercie knurów mikołów czeladź myszków czerwionka leszczyny lubliniec łaziska górne bieruń

Wróć do Na jeden temat...

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 14 gości