Anegdoty i opowiastki wokolo Bluesa.

Tu porozmawiacie o najpiękniejszej muzyce jaką jest Blues; o tradycji, teraźniejszości i przyszłości "błękitnych nutek"...

Moderator: mods

Postautor: @ndy.w » marca 31, 2010, 12:25 pm

anegdota która przytoczę jest zasłyszana w dawnych czasach. nie bardzo pamiętam kto mi ją opowiadał więc mogą w niej być jakieś przeinaczenia. jednakże myślę że sens jest tam gdzie trzeba...

John Lee Hooker zwykł mawiać że potrafi zagrać w każdym stylu. jak słychać na płytach polega to na tym że zaprasza kapele grającą w jakimś stylu (np. Santana) i on wtedy też "gra" w tym stylu. ale to tylko taki mini-wtręt. do rzeczy

po nagraniu materiału z wyżej wymienionym panowie z Canned Heat zasugerowali mistrzowi że kilka 1y pomylił formę. a on NATO: "ja się NIGDY nie mylę". no to oni: "ale nie robiłeś zmiany po 4,8,12 taktach" czyli ile ich tam było. a on: "zmiany robiłem wtedy kiedy TRZEBA" :P
Awatar użytkownika
@ndy.w
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1519
Rejestracja: marca 26, 2007, 11:37 am
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: JaRas » marca 31, 2010, 12:37 pm

@ndy sugerujesz, że John znał się na muzyce tak jak ja :wink:
Jarek Ratajczak
zaAsiowany i zaCoolishowany
Bo jeśli....to właśnie spokój zwykłych dni- Zadra
Obrazek
Awatar użytkownika
JaRas
Prezes I FC Asi
Prezes I FC Asi
 
Posty: 20787
Rejestracja: września 14, 2007, 3:27 pm
Lokalizacja: Leszno

Postautor: agrypa » marca 31, 2010, 12:59 pm

JaRas pisze:@ndy sugerujesz, że John znał się na muzyce tak jak ja :wink:

Znal sie jak TRZEBA :D Swietna opowiastka Andy. Znam kilka podobnych historii zwiazanych z JLH. On takich odpowiedzi udzielal zawsze z szerokim, radosnym usmiechem. :D Podobna historia wydarzyla sie przy nagrywaniu "Chill Out". Na tyle podobna ze nie ma po co po Andym powtarzac.
Awatar użytkownika
agrypa
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 8503
Rejestracja: grudnia 23, 2009, 6:06 pm
Lokalizacja: Southampton

Postautor: Cencor » marca 31, 2010, 8:16 pm

Owa wesola historia wydarzyla sie podczas nagrywania sciezki dzwiakowej do filmy La Bamba gdzie znajduje sie miedzy innymi cover "Who do you love" Bo Didleya (autorstwa Willie Dixona). Rzeczony Dixon juz wowczas posuniety w latach byl producentem, konsultantem muzycznym czy kims w ten desen przy realizacji tego filmu. Trzon zespolu nagrywajacego ten soundtrack stanowili muzycy swietnego zespolu Los Lobos + inni dochodzacy latynoscy artysci z Kalifornii. No i tak graja ten "Who do you love", a Dixon nie za bardzo wyznajacy sie w kalifornijskiej "mlodziezy" mowi do pewnego goscia z wasami krecacego sie po studio z gitara:

- Ty chlopcze jak Ci na imie...?

- Carlos...(Santana) psze Pana.

- Myslisz ze dalbys rade zagrac jakas solowke w tym kawalku?

- Myse, ze tak prosze Pana...


(Wg relacji muzykow Los Lobos z jakiegos wywiadu)

Cencor
keep swingin'
Cencor
bluesman
bluesman
 
Posty: 308
Rejestracja: listopada 15, 2005, 11:59 pm
Lokalizacja: Wroclove

Postautor: Ola_Kalisz » kwietnia 5, 2010, 10:40 pm

'Któryś z przyjaciół Claptona dał mu książkę napisaną przez perskiego poetę Nizami zatytułowaną Historia Layli i Majnuna. Była to opowieść o mężczyźnie, którego miłość do kobiety doprowadzała do szleństwa. "Jej uroda była tak odużająca, a pierwsza iskra ich uczucia tak gorąca i pełna magii, że Majnun oddał Layli swe serce zanim jeszcze zrozumiał co oddaje." Eric od pierwszych stron powieści identyfikował się z jej bohaterem, a "Layla", piosenka jak i cała płyta, stały się jego wyznaniem miłości do Patti Boyd Harrison i błaganiem o to, by to uczucie odwzajemniła.'
( W 1974 roku Patti i Eric zamieszkali razem. Pięc lat później wzieli ślub. Rozwiedli się w 1988...)
Zaparzyłam herbatę w swym pokoju nad światem...
Awatar użytkownika
Ola_Kalisz
blueslover
blueslover
 
Posty: 588
Rejestracja: października 4, 2009, 7:18 pm

Postautor: agrypa » kwietnia 5, 2010, 10:47 pm

Ola_Kalisz pisze:'Któryś z przyjaciół Claptona dał mu książkę napisaną przez perskiego poetę Nizami zatytułowaną Historia Layli i Majnuna. Była to opowieść o mężczyźnie, którego miłość do kobiety doprowadzała do szleństwa. "Jej uroda była tak odużająca, a pierwsza iskra ich uczucia tak gorąca i pełna magii, że Majnun oddał Layli swe serce zanim jeszcze zrozumiał co oddaje." Eric od pierwszych stron powieści identyfikował się z jej bohaterem, a "Layla", piosenka jak i cała płyta, stały się jego wyznaniem miłości do Patti Boyd Harrison i błaganiem o to, by to uczucie odwzajemniła.'
( W 1974 roku Patti i Eric zamieszkali razem. Pięc lat później wzieli ślub. Rozwiedli się w 1988...)

No, no.......Witam na forum :)
Awatar użytkownika
agrypa
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 8503
Rejestracja: grudnia 23, 2009, 6:06 pm
Lokalizacja: Southampton

Postautor: Ola_Kalisz » kwietnia 5, 2010, 10:53 pm

Witam : )
Zaparzyłam herbatę w swym pokoju nad światem...
Awatar użytkownika
Ola_Kalisz
blueslover
blueslover
 
Posty: 588
Rejestracja: października 4, 2009, 7:18 pm

Postautor: hk » kwietnia 6, 2010, 3:57 pm

W 1984r. Eric Clapton zagrał na albumie Rogera Watersa - The Pros And Cons Of Hitch Hiking (utwór tytułowy, lub inaczej "5.01 AM"). Decyzję podjął po zakrapianym spotkaniu z Watersem, ale mimo ostrzeżeniem menagera nie zmienił decyzji. Niezadowolony z drętwej atmosfery płyty i tras koncertowych promujących album zaczął dokuczać Watersowi. Doszło nawet do tego, że na uroczystej kolacji po jednym z koncertów, zdenerwowany że musi długo czekać na zamówione jedzenie wysłał swojego asystenta do McDonalda i na oczach zszokowanych gości i gospodarza wpałaszował Big Maca z frytkami.
hk
bluesgość
bluesgość
 
Posty: 1
Rejestracja: marca 24, 2010, 4:39 pm

Postautor: leowhiskey » kwietnia 8, 2010, 4:51 pm

No nie, naprawde tak sie zachowal? az mi sie nie chce wierzyc. zeby BIG MACA Z FRYTKAMI/ www.mc.donalds.com/ no to naprawde niestosownie sie zachowal. / WYGRAJ 2 PORCJE CHEESBURGER I COCACOLA / wejdz na strone www. macdonalds.com i odpowiedz na dwa pytania/ , naprawde, zeby sie tak zachowac? / www. mcdonalds.pl- promocja- frytki z ryba/
Awatar użytkownika
leowhiskey
blueslover
blueslover
 
Posty: 554
Rejestracja: marca 12, 2009, 11:51 pm

Postautor: Roj » kwietnia 8, 2010, 5:30 pm

leowhiskey pisze:No nie, naprawde tak sie zachowal? az mi sie nie chce wierzyc. zeby BIG MACA Z FRYTKAMI/ www.mc.donalds.com/ no to naprawde niestosownie sie zachowal. / WYGRAJ 2 PORCJE CHEESBURGER I COCACOLA / wejdz na strone www. macdonalds.com i odpowiedz na dwa pytania/ , naprawde, zeby sie tak zachowac? / www. mcdonalds.pl- promocja- frytki z ryba/

Uspokajam ;) , leowhiskey to zupełnie normalny facet.. wiem bo przeglądałem jego posty , jeno dzisiaj jest jakby troszkę bardziej pobudzony :lol:
Awatar użytkownika
Roj
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7317
Rejestracja: sierpnia 8, 2009, 7:16 am
Lokalizacja: Rzeszów

Postautor: Paweł Stomma » kwietnia 19, 2010, 11:26 pm

Perkusista Breakmaszyny Sławek opowiadał mi, jak w młodości grał jazz w Radomiu i usiłował się uczyć, a nie bardzo było wtedy jak i od kogo. Brak materiałów i wszystkiego, dobrze jak w domu kultury zgadzali się, żeby przyjść samemu i poćwiczyć (byłem wtedy perkusistą w Nowej Soli :D :D ). No i do miasta zjechał zespół, którego pałker słynął z tego, że miał najlepsze w Polsce tremolo! Nie wymienię jego nazwiska, bo może chłop jeszcze żyje i byłoby mu głupio. Koledzy namówili i Sławek nieśmiało poszedł do garderoby, gdzie ten się rozgrzewał i pyta
- Przepraszam, czy nie mógłby mi pan pokazać jak pan gra tremolo?
A on na to:
- Po pierwsze, żaden pan, a po drugie to skocz, kup mi dwie butelki wina!
Sławek poleciał do sklepu i mówi, że chciał kupić jakieś takie trochę chociaż lepsze, ale nic nie było i kupił dwa "kwachy", takie najgorsze. Głupio mu było jak cholera, bo to gwiazda, ale bardzo mu zależało. Wraca i tak niepewnie je pokazuje, a facet:
- Może być, no dawaj!
Po czym łapie jedno wino, otwiera i DUSZKIEM WYPIJA CAŁE OD RAZU, NIE OPUSZCZAJĄC BUTELKI.
Po czym odstawia pustą, bierze pałki i mówi:
- No, to teraz ja ci pokażę tremolo!
Dont you step on my blue suede shoes.
You can do anything but lay off of my blue suede shoes

https://www.facebook.com/Breakmaszyna
Awatar użytkownika
Paweł Stomma
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3105
Rejestracja: czerwca 9, 2008, 8:52 pm
Lokalizacja: Częstochowa

Postautor: agrypa » kwietnia 20, 2010, 11:19 am

Pawel, jestes nauczycielrm gry na gitarze. przypomniala mi sie historyjka "nauczucielska' opowiedziana przez Kokomo Arnolda w trakcie nagrywania materialu na plyte:
"Przyszedl do mnie chlopak. Taki jeden, pracowalismy kiedys razem. Chcial zebym go uczyl grac na gitarze. No to daje mu gitare i mowie pokaz co potrafisz, a on ze nic. Shit, to po co mi chlopak glowe zawracasz?"
Awatar użytkownika
agrypa
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 8503
Rejestracja: grudnia 23, 2009, 6:06 pm
Lokalizacja: Southampton

Postautor: Paweł Stomma » kwietnia 20, 2010, 11:45 am

:D :D :D :D
Bardzo słusznie!
Ale musze sprostować. To, ze mam jakichs uczniów nie oznacza jeszcze "nauczyciela" mam nadzieję!!! :D :D :D :D :D
Dont you step on my blue suede shoes.
You can do anything but lay off of my blue suede shoes

https://www.facebook.com/Breakmaszyna
Awatar użytkownika
Paweł Stomma
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3105
Rejestracja: czerwca 9, 2008, 8:52 pm
Lokalizacja: Częstochowa

Postautor: @ndy.w » kwietnia 20, 2010, 12:05 pm

to mi przypomniało mój "nauczycielski" epizod. swego czasu przyjąłem "posadę" instruktora muzycznego w domu kultury. nie wiem jak jest t1 ale wtedy rzecz polegała na wydaniu młodzieży klucz od sali i spijania herbatek z panią w biurze. ale ponieważ mnie to nudziło przesiadywałem w sali z młodzieżą i próbowałem ją czegoś nauczyć.

swoją drogą kilku moich "uczniów" zostało muzykami i swego czasu nawet graliśmy 1em w kapeli a obecnie nadal funkcjonują na rynku.

co roku - we wrześniu - był nowy nabór. przyszli chłopcy którzy nie umieli prawie nic i trudno mi było do nich dotrzeć. poczekałem więc aż się czegoś nauczą i dopiero wtedy zacząłem się wtrącać. z liderem kapeli nawet skumplowałem się conieco. kiedyś w jakiejś luźnej rozmowie zauważył ten fakt.

historyjka miała jednak jeszcze 2gi akt. mianowicie perkusista zwolniony z tegoż zepsołu z powodu redukcji "etatów" (lider przeniósł swoje prace artystyczne z domu kultury do mieszkania a perkusistę zamienił na automat perkusyjny). jednakże bardzo chciał grać i gdy okazało się że inny zepsół w domu kultury dojrzał już na tyle że zauważył przydatność isntrumentów klawiszowych, postanowił się do nich przyłączyć.

przyszedł więc do mnie żeby uczyć się grać. postanowiłem zrobić promocję i 1szej lekcji udzielić gratis. pokazałem mu najpodstawowsze podstawy techniki gry żeby mógł coś ugrać oraz jeszcze bardziej podstawowe zasady muzyki żeby zrozumiał o co mniej więcej cho.

okazało się że była to jedyna lekcja jakiej udzieliłem. chłopak więcej się nie pojawił. w końcu zainteresowało mnie to i zacząłem się dopytywać czy zrezygnował z grania czy co? okazało się że nic z tych rzeczy: wiedza którą nabył podczas tej lekcji okazała się w zupełności wystarczająca do grania w TYM zepsole 8)

no ale t1 czas na kodę:
najpierw tło historyczne. mój 1nolekcyjny uczeń przed nauką przyszedł na "spotkanie organizacyjne" ze swoją dziewczyną-narzeczoną-żoną (już nie pamiętam jaki był jej status bo to było naprawdę dawno). zapamiętałem to wydarzenie bo dziewczyna była niezwykłej urody. a do tego figura extraklasowa. po prostu miss - do tego stopnia że nawet moja żona nie omieszkała tego skomentować że "łał" czy coś w tym rodzaju.

ale do rzeczy. pewnego 1u chłopak opowiedział swojej dziewczynie-narzeczonej-żonie jak to panienki skakały pod sceną podczas koncertu i okazało się to gwoździem do trumny w jego artystycznej karierze. zazdrośnica zabroniła mu grać w zepsole. imho nie musiała się niczego obawiać bo zmiotłaby konkurencję lewą nogą (o kształcie tak klasycznym że Partenon spłonąłby ze wstydu)
Awatar użytkownika
@ndy.w
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1519
Rejestracja: marca 26, 2007, 11:37 am
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Paweł Stomma » kwietnia 20, 2010, 12:39 pm

Taaa.. To, że granie muzyki ułatwia kontakty z dziewczynami to raczej wiadomo. Ja czytająć tę "archeologię" przypomniałem sobie, że mi ułatwiła kiedyś bardzo "z chłopakami" :D :D a być może. tak na poważnie, ratowała na pewno zdrowie, a może życie.
Ulica, na której sie wychowałem nie była najbezpieczniejszym miejscem i chyba nie jest do tej pory. W mojej (byłej) bramie pełno teraz napisów "witamy w krainie, gdzie frajerstwo ginie" i takich tam. I jestem jednym z niewielu tam co nie miał np. sprawy o połamane szczęki. Jak wieczorem przechodził ktoś obcy, to raczej nie miał za dużych szans. Na początku to byli moi koledzy, ale potam ja sie jakoś tam uczyłem trochę "maminsynek" i tak nie wychodziłem już. A wyrosłem szybko, już w VII klasie 190. Jedniocześnie byłem mimo, że wysoki, młody i nie za silny. No i kazdy poczytywał sobie za punkt honoru ze mną "wygrać", a nawet jak mu sie nie udało, to np. miał 5-ciu braci i musiałem sie do domu przemykać kanałami. No i rosliśmy i przestawało to być przygodą a stawało sie coraz bardziej realnym zagrożeniem. No i pióra mi rosły, a oni raczej bardziej w kierunku gitów.
Właśnie wtedy jakoś zacząłem grać na gitarze w zespole, który nawet czasem wystąpił na 1-go Maja w muszli koncertowej, no i grał ROCKA!
No i idę ci ja kiedyś kiedys ulicą, a tu idzie z naprzeciwka, z dziewczyną jeden z przywódców tychże gitów, bałem się go jak cholera i to słusznie. Nie wiem, gdzie patrzeć, a on nagle do mnie "cześć Paweł!". Mijają mnie, a ja słysze jak mówi do dziewczyny: "to Paweł, o b o j ę t n y c z ł o w i e k! Miesza!!"
Idę ci drugi raz, a tu do mnie jakiś obcy: "ej chono tu, ty kopsnij szluga dla pasera" (naprawdę się tak mówiło!). Już myślę "będzie mordobicie" a tu nagle jeden z "rodzimych gitów" do niego "zostaw go, on na mojej ulicy mieszka", a do mnie; "idź spokojnie, ja to załatwię".
To wszystko tylko dzięki graniu. I czy nieprawdą jest, że "muzyka łagodzi obyczaje"?
Dont you step on my blue suede shoes.
You can do anything but lay off of my blue suede shoes

https://www.facebook.com/Breakmaszyna
Awatar użytkownika
Paweł Stomma
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3105
Rejestracja: czerwca 9, 2008, 8:52 pm
Lokalizacja: Częstochowa

Postautor: leowhiskey » kwietnia 26, 2010, 1:30 am

Pawel; najpewniej muzyka to lagodzi obyczaje; prosze, zapodaj jeszcze raz- czy jestes z Nowej Soli? Bo najlepsza przyjaciolka mojej zony z Nowej Soli jest, i sie nie widzialy juz od wiekow, to moze bys pomogl osobe zlokalizowac, to by sie spotkaly. Tenks.
Awatar użytkownika
leowhiskey
blueslover
blueslover
 
Posty: 554
Rejestracja: marca 12, 2009, 11:51 pm

Postautor: Rakiet » kwietnia 27, 2010, 11:14 pm

anegdota związana z polskim bluesem:
marcin copik miał kiedyś kapelę fire trap, która grała kawałki hendrixa. kiedy mieli grać na rawie trzeba było załatwić też wejściówkę dla marcinowej dziewczyny. wpisano ją więc na do kapeli jako muzyka, a marcin wymyślił dla niej instrument - "TRÓJKĄT ELEKTRYCZNY" ;-)))
panna w recepcji to łyknęła, wydała wejściówki, a dziewczyna znalazła się z całym składem w drukowanym programie rawy - oczywiście jako wirtuoz trójkąta elektrycznego!!;-)))

kto nie wierzy, może przeczytać w encyklopedii polskiego bluesa pod hasłem "fire trap" - tam właśnie przedrukowali skład z programu rawy ;-)
adam "rakiet" kozłowski.
tu robię strony www, animacje, ulotki, logotypy i reklamy: popcolor
a tu wspominam rakiety:adam & rakiety
Awatar użytkownika
Rakiet
bluesHealer
bluesHealer
 
Posty: 934
Rejestracja: lutego 23, 2006, 11:43 am
Lokalizacja: skierniewice/silesia

Postautor: agrypa » kwietnia 28, 2010, 12:13 pm

Rob Berry [jest zakladka] jezdzil sobie pieknie rurka po strunach elektrycznej gitary. W przerwie miedzy kawalkami podeszla kobieta i spytala. "Jak masz takie zelazo na palcu. to sie nie boisz ze cie prad porazi." A Rob na to " Poki nie falszuje, Bog mnie chroni" :D
Awatar użytkownika
agrypa
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 8503
Rejestracja: grudnia 23, 2009, 6:06 pm
Lokalizacja: Southampton

Postautor: @ndy.w » kwietnia 29, 2010, 9:37 am

a prompos rurki.

mam w domu gitarkę z nylonowymi strunami i sobie na niej w domku pogrywam czasami. w pewnym czasie kolega z zepsołu zaczął się uczyć grania rurką. nauczycielem był Krzysztof "Wojskowy" Mandziara. przy okazji ja również przypatrywałem się lekcjom i po powrocie do domu wypróbowywałem nabytą wiedzę. te próby nie uszły uwadze mojego małoletniego syna.

parę dni później miałem jakąś sesję w studiu nagrań i wziąłem z sobą Młodego. w wolnej chwili posadziłem go za pianinem i zaproponowałem żeby sobie coś pograł. a on NATO: "tato, a rurka?"

przyznaję że później spróbowałem tej techniki na klawiszach. ale po prawdzie sprawdziła się raczej średnio...
Awatar użytkownika
@ndy.w
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1519
Rejestracja: marca 26, 2007, 11:37 am
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: agrypa » maja 4, 2010, 7:59 pm

Opowiastka nie bluesowa, ale z pewnoscia muzyczna. Opowiedzial Maciek Zembaty.
"Bardzo bylem ciekawy Nepalu. Wszak byla to swiatowa Mekka hippisow. Przyjechalismy w koncu do celu i wyladowalismy na szalonym namiotowisku. Namioty, szalasy doslownie ze wszystkiego, jakies zadaszenia z patykow i kawalkow szmat. No i ludzie. Przedziwni dla mnie. Przerosli najsmielsze oczekiwania. Roznorodnosc wszelaka. Od wychudlych do granic mozliwosci "joginow" po tatulowane pracowicie harlejowskie byki. Przyznam ze na poczatku zwyczajnie balismy sie ich wszystkich. Pod wieczor uslyszalem i gitare i spiew. Ktos spiewal "Suzanne" Cohena. Po chwili dolaczyli sie inni. Wiele instrumentow, wiele glosow. "Suzanne" po angielsku, francusku, hiszpansku... Wyszedlem z gitara przed namiot i dolaczylem moja polska wersje "Zuzanny". Cala nieufnosc, caly lek minal. :)
Awatar użytkownika
agrypa
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 8503
Rejestracja: grudnia 23, 2009, 6:06 pm
Lokalizacja: Southampton

Postautor: JaRas » maja 4, 2010, 8:03 pm

Uwielbiam Zembatego za zaszczepienie Cohenem :idea:
Jarek Ratajczak
zaAsiowany i zaCoolishowany
Bo jeśli....to właśnie spokój zwykłych dni- Zadra
Obrazek
Awatar użytkownika
JaRas
Prezes I FC Asi
Prezes I FC Asi
 
Posty: 20787
Rejestracja: września 14, 2007, 3:27 pm
Lokalizacja: Leszno

Postautor: agrypa » maja 4, 2010, 10:22 pm

JaRas pisze:Uwielbiam Zembatego za zaszczepienie Cohenem :idea:

Jarku. Te genialne przeklady Macka. :) Wysmienite :!: :D
Awatar użytkownika
agrypa
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 8503
Rejestracja: grudnia 23, 2009, 6:06 pm
Lokalizacja: Southampton

Postautor: JaRas » maja 4, 2010, 10:27 pm

agrypa pisze:
JaRas pisze:Uwielbiam Zembatego za zaszczepienie Cohenem :idea:

Jarku. Te genialne przeklady Macka. :) Wysmienite :!: :D


Słuchając oryginału i tak podśpiewuję sobie po naszemu teksty Maćka :lol:
o le to można śpiewem nazwać
Jarek Ratajczak
zaAsiowany i zaCoolishowany
Bo jeśli....to właśnie spokój zwykłych dni- Zadra
Obrazek
Awatar użytkownika
JaRas
Prezes I FC Asi
Prezes I FC Asi
 
Posty: 20787
Rejestracja: września 14, 2007, 3:27 pm
Lokalizacja: Leszno

Postautor: agrypa » maja 4, 2010, 10:49 pm

Ja tez. Przez Macka zaczalem Cohena po Polsku slyszec. :D Jeszcze jedna historyjka. To bylo w czasie koncertu w krakowskim barbakanie. Maciek spiewal o Nancy. Dla niewtajemniczonych, samotna Nancy popelnia samobojstwo. Pod koniec ballady z zewnatrz dobiegl sygnal karetki. Maciek miedzy frazami zmiescil zdanie "przyjechali za pozno".
Awatar użytkownika
agrypa
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 8503
Rejestracja: grudnia 23, 2009, 6:06 pm
Lokalizacja: Southampton

Postautor: agrypa » czerwca 11, 2010, 10:52 am

Rob Berry [ma zakladke] wyglosil spostrzezenie, ktore, moim zdaniem. pasuje tutaj. Powiedzial: " kiedy gram, mlodzi tancza, klaszcza, ciesza sie. Bat plyty to kupuja ludzie 40+, im bardziej + tym czesciej i wiecej. :D
Awatar użytkownika
agrypa
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 8503
Rejestracja: grudnia 23, 2009, 6:06 pm
Lokalizacja: Southampton

Postautor: @ndy.w » czerwca 16, 2010, 12:15 am

ciekawostką jest leworęczność wśród muzyków. gitarzyści różnie sobie z tym radzą - niektóre osoby uważają że gitara jest wręcz stworzona dla leworęcznych (np. Paganini, także ja - jestem leworęczny i nie wstydzę się tego choć w dzieciństwie zostałem "przestawiony" ale tylko z pisaniem. ale na gitarze gram jak praworęczni).

w grze na fortepianie nie ma to chyba większego znaczenia. kiedyś kolega mnie zapytał czy są fortepiany w których klawisze są odwrotnie 8)
co ciekawe - on sam prawdopodobnie nie będąc leworęcznym - gra na harmonijce "na odwrót" tzn. niskie dźwięki ma po prawej a wysokie po lewej...

piszę o tym bo w innej zakładce napisałem coś w rodzaju "jestem za a nawet przeciw". zauważyłem że często tak kombinuję - stawiam jakąś tezę i uzasadniam a potem ją obalam. możliwe że to ma związek z tą leworęcznością i przestawieniem.

swoją drogą niewykluczone że to przestawienie zdeterminowało moją drogę życiową. bo przez nie pogubiłem kierunki w niektórych dziedzinach życia. jak każdy dzieciak próbowałem grać w piłkę nożną. i próbowałem grać głównie prawą nogą. nie szło mi to za dobrze i wieku ok. 13L doszedłem do wniosku że muszę znaleźć inny sposób na zaimponowanie dziewczynom. wróciłem do grania na fortepianie. a może gdybym zaczął kopać lewą nogą okazałbym się świetnym lewoskrzydłowym i dziś byłbym piłkarskim emerytem albo trenerem a nie muzykiem...

inna sprawa że zacząłem grać na gitarze kiedy zorientowałem się że fortepian raczej trudno wynieść na ławkę. wprawdzie nie rozwijałem tego gitarowania jakoś mocno ale zdarzyło misie obegrać chałturę na basie a nawet na gitarze (i jeszcze kiedyś 1/2 chałtury na bębnach ale o tym następnym 1em)
Awatar użytkownika
@ndy.w
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1519
Rejestracja: marca 26, 2007, 11:37 am
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: @ndy.w » sierpnia 15, 2010, 12:40 pm

coś zamarł temat. a tymczasem przebudził się inny w którym od anegdot aż gęsto. więc nie będę kopiował całego mojego postu tylko zapraszam TAM: http://blues.com.pl/viewtopic.php?p=552846#552846
Awatar użytkownika
@ndy.w
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1519
Rejestracja: marca 26, 2007, 11:37 am
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: JaRas » stycznia 18, 2011, 12:23 pm

heh czas trochę odkurzyć zakładkę :wink:

Latem 1993 roku podczas ceremonii Songwriters Hall of Fame w hotelu Sheraton Keith Richards z ujmującą skromnością powiedział:
"Tak naprawdę, to napisano tylko jedną piosenkę i uczynili to Adam i Ewa. My robimy tylko wariacje na temat."

podobnie wypowiadał się John Lee Hooker że wraz z Adamem i Ewą narodził się (łoczywiście) blues
Jarek Ratajczak
zaAsiowany i zaCoolishowany
Bo jeśli....to właśnie spokój zwykłych dni- Zadra
Obrazek
Awatar użytkownika
JaRas
Prezes I FC Asi
Prezes I FC Asi
 
Posty: 20787
Rejestracja: września 14, 2007, 3:27 pm
Lokalizacja: Leszno

Postautor: Wojtek Młynarczyk » stycznia 20, 2011, 12:06 am

No to na odświeżenie: zdanie, które usłyszałem od Rene Trossmana: "jak uzyskać z grania bluesa milion dolarów? To proste: trzeba zacząć z dwoma milionami..."
"Jeśli blues jest łatwą muzyką, to dlaczego tak niewielu go dzisiaj gra?" - B.B. King
Awatar użytkownika
Wojtek Młynarczyk
blueslover
blueslover
 
Posty: 746
Rejestracja: listopada 30, 2007, 1:09 pm
Lokalizacja: Budapeszt

Postautor: kora » stycznia 20, 2011, 2:20 pm

hi hi, dobre ! Rene czuje bluesa , nie ma to tamto :D
Obrazek
Awatar użytkownika
kora
Elf
Elf
 
Posty: 30142
Rejestracja: września 1, 2005, 12:44 pm
Lokalizacja: Katowice

PoprzedniaNastępna

nowoczesne kuchnie tarnowskie góry piekary śląskie będzin świętochłowice zawiercie knurów mikołów czeladź myszków czerwionka leszczyny lubliniec łaziska górne bieruń

Wróć do Blues i tylko blues

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 14 gości