Początek bluesowej przygody

Tu porozmawiacie o najpiękniejszej muzyce jaką jest Blues; o tradycji, teraźniejszości i przyszłości "błękitnych nutek"...

Moderator: mods

Początek bluesowej przygody

Postautor: Krajcar » lutego 6, 2009, 9:40 pm

Fajny i miły temacik. Mianowicie od czego zaczęła się wasza przygoda z bluesem? Może usłyszeliście Jimiego u Kaczkowskiego, może metodą prób i błędów, może kolega dał wam płytę B.B. Kinga, a może w końcu jak byliście mali tato puszczał wam Kiedy byłem małym chłopcem tak jak mi? :wink:

A więc... wróćmy do korzeni i powspominajmy! :)

Pozdrawiam
Tomasz Krajcarski
gg 5506922
www.thanksjimi.cba.pl
Awatar użytkownika
Krajcar
blueslover
blueslover
 
Posty: 785
Rejestracja: stycznia 30, 2008, 1:09 pm
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: RafałS » lutego 6, 2009, 10:01 pm

Ja zaczynałem od klasyki rocka, potem miałem kilkuletnią falę jazzu i przejście do bluesa było bardzo płynne. Blues grany przez rockmanów jest wiadomo jaki: owszem intensywny, pełen popisów technicznych itd. ale mało sugestywny rytmicznie tzn. mało taneczny. Z drugiej strony, od strony jazzu bywa czsem wydelikacony albo przeintelektualizowany. I jakoś tak nagle zapragnąłem czegoś bardziej surowego, dosadnego, z takim fizycznym rytmem. Sięgnąłem po współczesnych, wciąż aktywnych gigantów lecąc po głośnych nazwiskach (BB King, Buddy Guy itd.). Stopniowo schodziłem głębiej ale tak naprawdę, to wciąż raczkuję, jeśli chodzi o prawdziwego bluesa, w mojej płytotece dominuje bluesrock i muzyka rozrywkowa inspirowana bluesem, czyli przysłowiowe "okolice". Chyba najważniejsze były dla mojej dotychczasowej edukacji płyty BB Kinga, bo jego soul-blues najbardziej przypadł mi do gustu. A z Polaków, to dwie pierwsze płyty Mietek Blues Band bardzo mi się podobały. Wciąż do nich zresztą wracam, uważam, że to wzorcowe wykonania standardów. :)

Podsumowując - po latach słuchania muzyki czuję, że wciąż jeszcze jestem na początku bluesowej przygody. :)
Awatar użytkownika
RafałS
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 6455
Rejestracja: lutego 2, 2007, 12:05 pm

Postautor: F.H.Johnson » lutego 6, 2009, 10:43 pm

Tak jak mój szanowny przedmówca,zaczynałem od rocka może niekoniecznie klasyki,bo jedne z moich pierwszych płyt to:Black Sabbath "Master Of Reality" i SBB "jedynka".Obie te płyty sa nadal moimi "ukochanymi".Potem hard rock:Purple,Budgie, Grund Funk,Jimi no i cios miedzy oczy, czyli Led Zeppelin,potem fusion:Weather Report,wczesny Corea...no i właśnie Led Zeppelin a dokladnie również "jedynka" otworzyła mi oczy na blues rocka:You Shock Me,Dazed And Confused,I Can`t Quit You Babe,nie powiem ale dość mocno mną wstrząsnęły.przez pierwsze parę dni tylko te kawałki się liczyły...A potem to juz jakoś tak samo poszło,coraz dalej i dalej no i tak do dzisiaj.delta,akustyczny,rockowy,jazzowy bardzo różny blues.Zawsze go lubię ale w jakimś smakowitym sosie...
Awatar użytkownika
F.H.Johnson
blueslover
blueslover
 
Posty: 513
Rejestracja: września 18, 2004, 11:50 pm
Lokalizacja: Wroc?aw

Postautor: ewcia » lutego 7, 2009, 1:25 am

Ja zaczęłam od pójścia na Rawę Blues.. bo znajomi szli :D
Potem odkryłam audycję "Historia Bluesem Pisana" redaktora Andrzeja Matysika, a potem chodząc na jamy poznawałam standardy bluesowe.. i tak się zaczęła moja miłosna historia do tej pięknej muzyki :)
Obrazek
Awatar użytkownika
ewcia
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3381
Rejestracja: maja 9, 2008, 8:41 pm
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Pawel Freebird Michaliszy » lutego 7, 2009, 1:58 am

Cóż..gdy miałem 14-15 lat zdobyłem swego pierwszego analoga...był to Led Zeppelin II;

wojna w domu....jazgot i wycie.../ mówila moja mama / biedna, przed nią były jeszcze Black Sabbath , King Crimson , Van Der Graf Generator , Zappa , Yes , ELP...Focus..

Poprzeczkę wytyczyli mi juz na zawsze Led Zeppelin...Lynyrd Skynyrd...Hendrix..
wczesny Genesis ..i King Crimson...noo...

W klasie maturalnej / wieki temu / za sprawą Ten Years After- Recorded Live ,sięgnąłem do bluesa - Mayall , Butterfield , Guy , Fleedwood Mac , Winterowie , Burdon no i wielu innych...Zacząłem kupować na giełdach równiez i płyty bluesowe...czarnych bluesmanów i szybko doszedłem do wniosku że to jednak nie dla mnie...Odnosiłem wrażenie / ciągle odnoszę / że wszyscy grają w kółko jedno i to samo....
Ten nieznośny shuffle...
Pozbyłem sie niemal wszystkiego...
Zostal mi na cd's jakis Mayall / USA UNION / Robert Cray - tego gościa uwielbiam , i jakieś Claptony - z pewnością najlepszy moim zdaniem koncert nudziarza - Just One Night. Tak ogolnie nie przepadam za EC. Tak więc bluesa , tego o ktorym fajnie napisał Rafał - czystego- po prostu nie lubię....
Pojawił sie jeszcze SRV...na krotko ;mialem wszystko i na analogach i na cd...Znudził mi się rownie szybko ; zdecydowanie kocham Oryginał czyt. Jimiego Hendrixa...
I tyle mojej przygody z bluesem. Widać mocno oporny byłem...
A pózniej poszlo - Mahavishnu , Corea , Weather Report / jestem bezkrytyczny / no ogólnie fusion , jazz rock , jam bands , southern...klezmer..elektronika i progressive ..wlasnie ..to cały czas moja muzyczna miłośc - progresja...

Ciągle tez wracam do Tangerine Dream ...do 1979 roku..pózniej juz nie bardzo..

A i do bluesa wracam dość często..ale musza to być artyści pokroju Buchanana , Trowera , Bonamassy , Gregga Allmana , Jacka Pearsona , Mayera etc...

Kocham grę Paula Kossoffa...w każdym dżwieku jego gitary..w każdym jej jęku był blues....
Time Away / Time Spent...

Ależ Go brakuje....

Podobnie Roy Buchanan....tragiczna postać...a grał tak że człowiek truchlał...

Nie znoszę za to epigonów pokroju Langa , KWS , Duarte no i całej reszty naśladowców...

Polskiego bluesa nie słucham wogóle

a tak naprawdę staram sie nie szufladkować muzyki..
pozdrawiam pózno nocnie...

u mnie własnie Red House Jimiego....mięcho.... :D :D :D
Pawel Freebird Michaliszy
bluesmaniak
bluesmaniak
 
Posty: 80
Rejestracja: kwietnia 10, 2004, 9:49 am

Postautor: J A R O M I » lutego 7, 2009, 6:14 am

A więc bluesem, to zaraziłem się w wieku bardzo młodym, bo ok. 6-ego roku życia. Poprzez „Idiot Box”, czyli telewizję. W maju 1967r. tata mój, Jan D. kupił nam telewizor. Był to czarno-biały aparat marki „Stadion – 2”, wyprodukowany w śp. NRD. Był to pierwszy aparat telewizyjny na naszym osiedlu, więc gdy nadawano jakiś mecz, to nasz pokój z telewizorem gościł czasem i ze 20 osób. Pierwszy raz usłyszałem jak grają bluesa, właśnie w telewizorze. Nie pamiętam nazwy zespołu który go grał, ale nie była to kapela typowo bluesowa, lecz dixielandowa. Jakiś koleżka grał solówkę linearnie na banjo, a ja od razu momentalnie wyczułem, że są to dźwięki bardzo mi bliskie, zupełnie jakby zapisane we mnie genetycznie. Pamiętam bardzo dokładnie, że w momencie gdy je usłyszałem, nagle opadła mi szczęka a świat wokół mnie i wokół tych dźwięków przestał nagle istnieć. Od tej chwili wiedziałem na pewno że będę muzykiem bluesowym. Było to całkiem bardzo dziwne, zwłaszcza że w rodzinie absolutnie żadnych muzycznych tradycji nie mam. Było zupełnie tak, jakby blues od zawsze we mnie siedział uśpiony a teraz tylko się ze snu obudził.

PS. Dla twórcy tego tematu: W wieku szkolnym lekko otarłem się o sekcję Karate Shotokan. Będzie o tym piosenka pt. "Moja noga bosa", na mojej DVD która ukaże
się wkrótce.
Zapraszam do klubu Alive (Wrocław) - 24 lutego gram tam z zespołem Blues Menu.
Słowa napisane, świadczą w pierwszej kolejności o piszącym te słowa. Jaromi
www.jaromi.com . http://pl.youtube.com/BluesJaromi . www.jaromi.com/eka
Awatar użytkownika
J A R O M I
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1424
Rejestracja: października 1, 2005, 2:23 pm
Lokalizacja: Kościan i Okolice

Postautor: Krajcar » lutego 7, 2009, 10:29 am

J A R O M I pisze:PS. Dla twórcy tego tematu: W wieku szkolnym lekko otarłem się o sekcję Karate Shotokan. Będzie o tym piosenka pt. "Moja noga bosa", na mojej DVD która ukaże
się wkrótce.
Zapraszam do klubu Alive (Wrocław) - 24 lutego gram tam z zespołem Blues Menu.


Bardzo mi miło :) Postaram się przyjść na koncert :wink:
Tomasz Krajcarski
gg 5506922
www.thanksjimi.cba.pl
Awatar użytkownika
Krajcar
blueslover
blueslover
 
Posty: 785
Rejestracja: stycznia 30, 2008, 1:09 pm
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: andrzej » lutego 7, 2009, 12:22 pm

Wszystko zaczelo sie od Nalepy i Breakout.Trzy wydarzenia-koniec lat 60 i poczatek 70.Wystep w Opolu,"teledysk" do "Gdybys kochal hej" puszczany od czasu do czasu w tv i koncert w klubie "Kolejarz" spacyfikowany przez Milicje (primo voto Policji).Milicja wpadla kiedy krzesla poszly w ruch bo "cos trzeba bylo zrobic zeby nie zwariowac).Nawet nie przyjechali zeby "palowac" tylko przybiegli bo Komenda byla 150 m od Klubu.Wszystkie te wydarzenia byly z gatunku "objawien".Cos w rodzaju:spisz gleboko gdzies na 10 pietrze i nagle...wywala ci sciane.Szok.Na tle tamtej rzeczywistosci grali i wygladali jak nie z tej planety.A potem to juz poszlo...Maria Jurkowska,Mann,Chojnacki,Kaczkowski i Radio Luxemburg.Nagrywanie,odgrywanie i przegrywanie tasm (magnetofony ZK).Rzadziej plyty bo malo kto mial dostep.Poczatkowo byl to raczej blues-rock.Stonsi,Free,Ten Years After,Zepy czy Henio czyli "classic".Potem Rory,Lynyrd,troche Eric.Z czasem kiedy byl lepszy dostep do plyt i ksiazek itp zaczalem "kopac" glebiej az dotarlem do miejsca gdzie jestem:country blues-lata 20'-40' i wszesne Chicago.Sluchanie bluesa otworzylo tez okna na inne gatunki.Jazz Davisa i Coltrana z lat 50' czy "blues" z Andaluzji-flamenco.Pozdrawiam :lol: :lol: :lol:
andrzej
blueslover
blueslover
 
Posty: 466
Rejestracja: kwietnia 2, 2007, 9:16 am
Lokalizacja: charzykowy

Postautor: RockOnCellBlock » lutego 7, 2009, 12:40 pm

A ja jak zapewne wielu innych obejrzałam film "Blues Brothers" (w wieku ee... 11 lat?)
No i się jakoś tak... potoczyło.
Elvis i wszystkie gwiazdy, które w filmie wystąpiły. Potem muzycy z gwiazdami związane... Potem inspiracje Aykroyda czy Belushiego... Potem Sławek Wierzcholski - tu odkryłam polskiego 'bluesa' . Następnie Beatlesi, dużo rock'n'rolla, a następnie przypadkowo odnalezieni (drogą pojedynczych piosenek) bluesmani czy jazzmani.
I ... dalej się toczy.
Nina Sawicka.
Last fm
Awatar użytkownika
RockOnCellBlock
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 5001
Rejestracja: lipca 27, 2008, 1:01 pm
Lokalizacja: Opole/Kraków

Postautor: Rock-A-Billy » lutego 7, 2009, 3:55 pm

Jako małolat, tak gdzieś w wieku 12 - 13 lat zacząłem swoją przygodę ze słuchaniem muzyki od razu z grubej rury tj. od metalu, zwłaszcza od popularnego w drugiej połowie lat 80-tych thrash metalu. Pamiętam, iż dni upływały mi pod znakiem Metalliki, Slayera, Anthraxu, Tankard, Artillery, etc. Ojciec próbował mnie przekonywać mnie do Led Zeppelin i Black Sabbath, ale dla mnie to były wtedy "mało czadowe grzyby" i gówniarski bunt przeciw dobremu oczywiście zwyciężył.
Na samym początku lat 90 - tych zwróciłem się ku przeżywającemu wtedy swój renesans hard rockowi - Guns n` Roses, Black Crowes, czy też AC/DC, którzy powrócili wtedy w wielkim stylu płytą "The Razor`s Edge". Stąd już było dosyć blisko do bluesa zwłaszcza po zapoznaniu się ze wczesną twórczością AC/DC. Prawdziwym przełomem okazał się jednak w 1994 r. soundtrack do filmu Forrest Gump, który odświeżył na dobre hit Lynyrd Skynyrd-"Sweet Home Alabama". Słyszałem go oczywiście i wcześniej , ale nie mogłem "zlokalizować' sobie ani wykonawcy, ani płyty. To były czasy przedinternetowe. Później, już w trakcie studiów kumpel z akademika zaraził mnie twórczością Allman Brothers Band. W jakiś czas potem, wspólnie odkryliśmy Gov`t Mule i dalej wszystko potoczyło się już samoistnie - ku korzeniom.
Awatar użytkownika
Rock-A-Billy
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1483
Rejestracja: stycznia 17, 2009, 8:51 pm

Postautor: Darekk66 » lutego 7, 2009, 8:35 pm

Na początku był ojciec ze swoją gitarą i ja na „mamowych” garnkach (perkusja), później Edziu ze swoim ZK 120 i Bitelsami, Stonesami itd. Od Edzia właściwie „ ssałem” muzykę przez wiele lat. To on zaraził mnie Jimim, Purpplami, Zepami i LS. Led Zeppelin moje wielkie zauroczenie do dziś. Pamiętam jak w czasach technikum spóźnialiśmy się z kumplem na elektrotechnikę bo trzeba było za salą gimnastyczną wysłuchać z tranzystorka w Trójce „ Listy przebojów Led Zeppelin”. Blues pojawił się w moim życiu szybko. Gdzieś ok.1980 roku trafiłem w moim rodzinnym Ostrowie na koncert , na którym miałem okazję, jedyną w życiu niestety, zobaczyć i posłuchać „ Kasę Chorych” ze „Skibą” Skibińskim. I blues pozostał do dziś. W różnych odmianach i stylach, mniej lub bardziej „Bluesowy” ale jest cały czas. Tradycyjny, czarny, biały akustyczny i elektryczny itp. Byle mnie „brał”. Istnieje w moim życiu obok rocka, jazz rocka, jazzu i folku.
Darek Kępiński
Awatar użytkownika
Darekk66
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 4658
Rejestracja: listopada 9, 2008, 8:02 pm
Lokalizacja: Ostrów Wlkp.

Postautor: karambol » lutego 7, 2009, 9:02 pm

Kiedyś muzyka nie interesowała mnie zupełnie. Nie znałem żadnych nazw, nie rozpoznawałem gatunków muzycznych itp. Zupełnie było mi obojętne co i kto aktualnie w radiu gra. Płyt nie kupowałem, kaset nie nagrywałem. Ale do czasu. Było to dawno temu (druga połowa lat 70-tych) traf chciał że zachorowałem. Moja mama chcąc jakoś mi uatrakcyjnić nudę rekonwalescencji kupiła w kiosku pismo "Na przełaj". Dla młodszych przypomnienie - kiedyś nie było tak bogato na rynku czasopism jak dzisiaj, i każda grupa wiekowa miała jedno pismo przeznaczone do swego wieku. I tak maluszki miały "Misia" , trochę starsze dzieci "Świerszczyka", trochę starsi "Świat młodych" nastolatki miały "Na przełaj" a studenci "Razem". Ale do rzeczy. Na ostatniej stronie pisma "Na przełaj" był kącik poświęcony muzyce. W numerze który kupiła mi mama było zdjęcie wykonane w sepii przedstawiające czterech facetów (PRZECHOWUJĘ TO ZDJĘCIE DO DZIŚ - patrz niżej).
Obrazek
Z podpisu wynikało że jest to zespół o nazwie "Kasa Chorych" pochodzący z mojego rodzinnego miasta Białegostoku grający muzykę bluesową . Z całej tej informacji zainteresowało mnie tylko jedno - faceci pochodzili z mojego miasta. Minęło kilka tygodni. Prawie zapomniałem o tym wszystkim ale pewnego dnia na mieście pojawiły się plakaty zapraszające na koncert właśnie Kasy Chorych (takie jak poniżej).
Obrazek
Postanowiłem pójść i posłuchać co to jest ten "blues". Był to pierwszy mój kontakt z muzyką na żywo a w szczególności z czymś takim dziwnym jak blues. Od pierwszych sekund koncertu zostałem kompletnie zaskoczony i zauroczony. Nie pamiętam dokładnie moich odczuć ale jedno wiem od tamtego czasu pokochałem bluesa.
To właśnie Kasa Chorych a szczególnie Rysiek "Skiba" Skibiński pokazali mi drogę do bluesa. To dzięki nim zainteresowałem się muzyką. To oni zarazili mnie i jestem chory na bluesa i oczywiście nie chcę wyzdrowieć. Potem przyszło zainteresowanie innymi gatunkami muzyki od różnych odmian rocka zaczynając aż po jazz czy nawet muzykę klasyczną. Ale do dzisiaj szczególne miejsce zajmuje blues. To od niego wszystko się zaczęło. To od nich się wszystko zaczęło.
Awatar użytkownika
karambol
Administrator
Administrator
 
Posty: 2418
Rejestracja: czerwca 24, 2004, 4:57 pm
Lokalizacja: Białystok

Postautor: ewcia » lutego 7, 2009, 9:07 pm

Karambolu, urocza opowieść :) I widzę sentyment, jak u mnie :wink: Ja do dziś mam ten bilet z pierwszej Rawy na jakiej byłam i pokochałam bluesa, ale 8 lat temu to nie robi takiego wrażenia, jak to co tu zamieściłeś :)
Obrazek
Awatar użytkownika
ewcia
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3381
Rejestracja: maja 9, 2008, 8:41 pm
Lokalizacja: Kraków

Postautor: olekblues » czerwca 18, 2009, 11:27 am

...przyznam sie a co mi szkodzi lepiej późno niz wcale mawiała moja pani od polaka (śmiech). Z bluesem jako takim pewnie stykałem sie wiele razy, ale nie zwracałem na niego nalezytej mu uwagi. Prawdziwa przygoda zaczeła się podczas czytania książki o Bobie Dylanie, i tam w tej książce pojawiały się nazwiska i treści które bardzo mnie zainteresowały. Tak powolutku zaprowadziło mnie to do facetów z DELTY, do przeszłośći bluesa, folku amerykańskiego, i do Roberta Johnsona, Son House, Fred Mc Dowell, Johna Lee Hookera i innych
moja droga z hałasem dobiegła końca, rozpoczeła się droga do akustycznych brzmień, do grania z "prawdy", do emocji czystych w wyrazie, do "polskiego mojego bluesowania". Rok 1999 (Kosmos 1999 taki serjal śmiech) był przełomem a miałem wtedy ..., powiem ze miałem 33% znizki, i pewnie juz zostanę z bluesem i będę go drążył az przesiąknę nim jak podkoszulek potem.
:D
Awatar użytkownika
olekblues
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1702
Rejestracja: lutego 6, 2008, 7:45 pm
Lokalizacja: Kalisz

przygoda na całe życie

Postautor: @ndy.w » czerwca 18, 2009, 6:21 pm

zaczynałem muzyczną edukację kiedy większości forumowiczów nie było jeszcze nawet w planach perspektywicznych. od kiedy pamiętam to coś mi grało a ja natychmiast starałem się wprowadzać to w czyn. tak więc po opanowaniu gry na fujarce i cymbałkach wyprosiłem u rodziców pianino i ten moment zadecydował o całym moim dalszym życiu.

początkowo wciągałem wszelkie dźwięki jakie mnie otaczały ale 1szym mocnym akcentem (jak dla 7-latka) było "Pretty Woman" Roya Orbisona:
http://www.youtube.com/watch?v=E4ufitiA ... re=related
intro na bębnach i gitarza było powalające! a i to co później - piosenka miała dość skomplikowaną jak na rokendrola formę

parę lat później środek masowego ogłupiania z niewiadomej dla mnie do dziś przyczyny wyemitował koncert Stevie Wondera. SUPERSTITION!!!
http://www.youtube.com/watch?v=_ul7X5js1vE
brzmienie clavineta po prostu wbijało w podłogę. a do tego nieziemski groove. kwintesencja tego co w czarnej muzie najlepsze.

potem zaintrygowało mnie drapieżne brzmienie Hammonda Jona Lorda i jego równie drapieżne solówki:
http://www.youtube.com/watch?v=G6x8GGXrCFQ

a wreszcie zupełnie nowe horyzonty otworzył przede mną Herbie Hancock:
http://www.youtube.com/watch?v=yy0qsrny58I

ale to własnie jazz otworzył mój umysł na różnorodność muzyczną i wtedy zainteresowałem się oryginalnym bluesem. oczywiście bardzo wiele zawdzięczam Pani Marii Jurkowskiej - to właśnie w jej audycjach usłyszałem wielkich artystów czarnego bluesa o najróżniejszej proweniencji.

Rev. Gary Davis:
http://www.youtube.com/watch?v=_90D1RzApts

Joe Williams: http://www.youtube.com/watch?v=63DRUY_d ... L&index=25

w '76r. ub.w. w naszym kraju wystąpił Muddy Waters. jego koncert odbił się szerokim echem i jeśli dobrze pamiętam została nawet wydana płyta:
http://www.youtube.com/watch?v=HgHQalqG6E8

i tak można by wymieniac i wymieniac. ulubioną formą wypowiedzi artystycznej jest dla mnie jazz jednakże i bluesa grywam z wielkim upodobaniem.
w połowie lat '
90tych ub.w. miałem okazję wypróbowac moją wiedzę i umiejętności w zespole "Wanted Friends":
http://www.blues.com.pl/viewtopic.php?t=13615

potem był kultowy "Outsider" i jego charyzmatyczny leader Przemek Janik.
wcześni "The Crackers" grali mieszankę bluesa i funku. tu znakomity harmonijkarz Andrzej Markiel.
w międzyczasie jeszcze "Swawolny Dyzio" i "-123.min"
jamy "Od Zmierchu Do Świtu" no i "HooDoo Band"

grywałem z Leszkiem Cichońskim, Andrzejem Ryszką, Romanem "Pazurem" Wojciechowskim, Sławkiem Wierzcholskim, Aniką,
Carlosem Johnsonem, Stanem Skibby i jeszcze paroma innymi...

[/u]
Ostatnio zmieniony lipca 1, 2009, 12:36 am przez @ndy.w, łącznie zmieniany 2 razy
Awatar użytkownika
@ndy.w
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1519
Rejestracja: marca 26, 2007, 11:37 am
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: holonmic » czerwca 18, 2009, 7:34 pm

ewcia pisze:Ja zaczęłam od pójścia na Rawę Blues..


Uważam, że jest to bardzo dobry sposób na start. Należy iść na jakiś koncert / festiwal i po prostu poczuć atmosferę. Całe słuchanie w pojedynkę zazwyczaj nie wywołuje tyle energii w człowieku i nie rozpala go wystarczająco. Zazwyczaj nie da się słuchać w domu muzyki tak głośno jak to ma miejsce na koncercie, więc nie da się jej odczuwać całym ciałem.

Zawsze na mnie robi wrażenie Rawa Blues, kiedy cała płyta i ludzkość zaczyna drżeć (i tutaj dygresja - im bliżej sceny tym lepiej). A wyjście do holu i przejście przełnymi korytarzami wypełnionymi fanami - jedyne w swoim rodzaju odczucie, że jednak jest tyle osób zaangażowanych tak samo.

MH.
Awatar użytkownika
holonmic
bluesman
bluesman
 
Posty: 205
Rejestracja: września 9, 2008, 10:08 am
Lokalizacja: Górny Śląsk

Postautor: Rafal_blues » czerwca 18, 2009, 7:37 pm

holonmic pisze:
ewcia pisze:Ja zaczęłam od pójścia na Rawę Blues..


Uważam, że jest to bardzo dobry sposób na start. Należy iść na jakiś koncert / festiwal i po prostu poczuć atmosferę. Całe słuchanie w pojedynkę zazwyczaj nie wywołuje tyle energii w człowieku i nie rozpala go wystarczająco. Zazwyczaj nie da się słuchać w domu muzyki tak głośno jak to ma miejsce na koncercie, więc nie da się jej odczuwać całym ciałem. .


dokładnie tak :D ja sam zaczynałem od Toruń Blues Meeting :lol:
On the next train south...
Awatar użytkownika
Rafal_blues
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1429
Rejestracja: kwietnia 8, 2009, 11:05 am
Lokalizacja: Kwidzyn

Postautor: Yaniu » października 9, 2013, 7:55 am

Odświeżając temat :-)

A ja w 86r. usłyszałem kielecki zespół Heaven Blues oraz Kramer i wpadłem na całego :-). Potem była Rawa B. 88. Wydłubałem wiosło i myślę, że gdzieś po pięćdziesiątce wreszcie załapię filing !.
Awatar użytkownika
Yaniu
blueslover
blueslover
 
Posty: 748
Rejestracja: lipca 25, 2012, 12:22 pm
Lokalizacja: Łomża

Postautor: leowhiskey » października 12, 2013, 12:33 am

Szperając po półkach w mojej wytwórni, znalazłem jakiś materiał zespołu Heaven Blues, nakręcony przez Zbyszka Liberę http://en.wikipedia.org/wiki/Zbigniew_Libera , z roku 1986. Dokopę się do tego i siekniemy coś na Yoytubach. To było chyba nakręcone niedługo po moim występie w Kielcach, kiedy organizator przerwał koncert, mówiąc, że to nie jest impreza pijacka ani punkrockowa, po czym, na życzenie publiczności koncert był kontynuowany. Tak, Heaven Blues- ciekawa formacja.
Awatar użytkownika
leowhiskey
blueslover
blueslover
 
Posty: 554
Rejestracja: marca 12, 2009, 11:51 pm


nowoczesne kuchnie tarnowskie góry piekary śląskie będzin świętochłowice zawiercie knurów mikołów czeladź myszków czerwionka leszczyny lubliniec łaziska górne bieruń

Wróć do Blues i tylko blues

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości

cron