Joe Bonamassa

Tematy związane z muzyką bliższych i dalszych okolic bluesa.

Moderator: mods

Postautor: lauderdale » maja 20, 2008, 10:30 am

e m d ż i pisze:
lauderdale pisze:
Marciniasty pisze:sorry, ale nic w tej muzyce jaką Joe gra nie znajduję.


Marciniasty , zwroc uwage, ze czesc kobiet (dziewczyn ) slucha jednak w duzym stopniu OCZAMI. :) To troche tlumaczy niektore fascynacje.


pzdr


Tere fere :P
W moim przypadku jakoś długo trwało zanim nastąpiła konfrontacja tego, jak gra Joe z Jego wizualną stroną (a lubię Go słuchać od pierwszej zasłyszanej płyty). Nie jest jakimś wybitnym wokalistą ale styl Jego gry na gitarze jest przyjemny, utwory "chwytliwe" (nie poprzez "tanie chwyty reklamowe") no a płyta "You & me" taka, że do niej często wracam-to mi wystarcza.


Czesc Emcia!

Ale dlatego ostroznie napisalem czesc kobiet... chociaz naprawde mysle,
ze aspekt wizualny jest trudny do pominiecia nawet jesli chodzi o mezczyzn. Mowiac po prostu wszyscy troche sluchamy oczami.
Z tym ze moze nie kazdy sie do tego przyzna...
:)
Lauder Dale

...zeby grac, trzeba grac ...
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

STOLEN BLUES
lauderdale
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3392
Rejestracja: października 26, 2006, 8:55 am
Lokalizacja: Z drogi do Polski :)

Postautor: B&B » maja 20, 2008, 2:35 pm

lauderdale pisze:Dla mnie to jest bardzo fajny przyklad na ciekawe zjawisko.
Mianowicie, czesc gitarzystow jest interesujaca tylko dla innych gitarzystow. Natomiast sluchacz nie bedacy muzykiem mowi: fajnie ... no i co z tego? Gosc wymiata, ale jest jeszcze paru innych ktorzy tez wymiataja.
Jest tez inna grupa muzykow grajacych na gitarze ktorzy robia wrazenie nawet na ludziach nie majacych pojecia o co dokladnie chodzi. I tu dziala muzyka sama w sobie.
Do pierwszej grupy zaliczylbym np Satrianiego, Vai, Gatona czy wlasnie Bonamasse, ale rowniez wielu innych.
Do drugiej np, S. Hendersona, M.Knopflera czy Joe Pass'a.

Przy samoanalizie mej muzycznej osobowosci twoja teoria natychmiast legnie w gruzach. Nie jestem muzykiem, nie jestem nawet kobietą :D, a zaliczam się do tych lubiących bardzo pana Joe. Oprócz jednej jego płyty (fani pewnie wiedzą jakiej), resztę łykam z lubością i często powracam. Dla mnie to bluesrock w pięknym melodyjnym wydaniu, a zaliczanie Joe do jednej grupy z rockmanami typu Satriani czy Vai to duże nieporozumienie. Z tą drugą grupą też jest kłopot, bo określenie "muzyka sama w sobie" jest zbyt enigmatyczne :?
Myślę, że niektórzy u Joe oprócz biegłości technicznych i rockowych mocy zauważają bluesa i ta mieszanka sprawia im przyjemność. Inni nie zauważają i się dziwią, bo nic nie znajdują...

Aha, co aspektu wizualnego, jak juz wspomniałem kobietą nie jestem, ale Joe to jednak lepiej gra i śpiewa niz wygląda. Nie żeby był jakis szpetny czy coś, ale... no niech się lepiej kobiety wypowiedzą :lol:
Awatar użytkownika
B&B
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 6971
Rejestracja: października 9, 2005, 10:14 pm
Lokalizacja: spod lasu...

Postautor: lauderdale » maja 20, 2008, 4:19 pm

No i faktycznie teoria legla w gruzach.
Jak ja moglem zaliczyc Bonamasse i Satrianiego do tej samej katgorii?
Oni nawet nie sa do siebie podobni ... wprzeciwienstwie do Knopflera i Passa.
:) :)
W dodatku pan Mark i Joe nawet nie sa gitarzystami bluesowymi . Co do ich walorow zewnetrznych to nawet sie nie wypowiadam, bo sprawdzilem i tez nie jestem kobieta.. chyba. :)

Tajemnicze okreslenie "muzyka sama w sobie" nie zawiera jednak zadnych elementow tajemniczosci, bo tak rozumiem znaczenie slowa "enigmatyczne" w tym kontekscie. Uzylem go by podkreslic znaczenie muzyki w odroznieniu do innych zalet, ktore staram sie by nie mialy wplywu na moja subiektywna do bolu ocene tego czy innego wykonawcy. :)


pzdr
Lauder Dale

...zeby grac, trzeba grac ...
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

STOLEN BLUES
lauderdale
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3392
Rejestracja: października 26, 2006, 8:55 am
Lokalizacja: Z drogi do Polski :)

Postautor: andrzej » maja 20, 2008, 7:11 pm

Po pierwsze nie chcialbym tutaj nikogo urazic ale nie mozna recenzowac ludzi "na kolanach".Traci sie zdrowy i trzezwy osad.Nie dostrzega sie pewnych minusow-o ile sa- i wyolbrzymia sie pewne plusy-o ile sa.Tak jest tutaj w przypadku Bonamasy.A Bonamasa jaki jest kazdy widzi.Wokal bardziej niz przecietny.Przyduszony i przytlumiony.Jakby wyartukulowany na sile a nie w naturalny i swobodny sposob.I jest to pierwsze wrazenie ktore "sie slyszy".Niestety jest to wrazenie negatywne.Dla mnie Joe nie jest utalentowanym wokalista.Ja w bluesie oczekuje czegos w rodzaju burdono-rogerso podobnych klimatow.Teraz jezeli chodzi o gre na gitarze.Oczywiscie "chapeau bas".Tylko kochani forumowicze nie miejmy kompleksow.Bonamasa jest wypromowany bo jest "angielsko jezyczny".Daje sobie glowe uciac ze mozna znalezs wielu innych "bonamasow" tak samo utalentowanych a moze i bardziej tylko mowiacych po francusku,polsku,chorwacku czy portugalsku.Chcialbym aby ktos na forum wypowiedzial sie na temat gitarowych umiejetnosci Joe.Nie ulega dla mnie ze sa wysokie tylko czy...Najlepiej aby ocenil-obiektywnie-ktos kto zawodowo zajmuje sie graniem bluesa na gitarze.Zauwazylem ze bardzo jest doceniana szybkosc grania.Ale chyba nie jest wazne ile nut mozna scisnac w jednym takcie,robiac dziwne miny.Sadze ze mniej znaczy wiecej.Oczywiscie wszystko to co napisalem to tylko moje subiektywne,podkreslam subiektywne odczucia i oceny.Ale po to mamy to miejsce w necie i nazywa sie ono "FORUM".Plyty Bonamasy nie kupie ale jego fanami chetnie na tzw "piwo" bym poszedl.
andrzej
blueslover
blueslover
 
Posty: 466
Rejestracja: kwietnia 2, 2007, 9:16 am
Lokalizacja: charzykowy

Postautor: e m d ż i » maja 20, 2008, 7:18 pm

Andzeju,
mnie akurat opinie tych, co "zawodowo zajmuja sie graniem na gitarze" najmniej interesuja (niech se pisze co chce i unosi sie jeszcze wyzej-jesli do mnie dzwieki nie przemawiaja-na g*** jego pisanie) ale jesli Tobie tego potrzeba-ciekawe ktory z obecnych tutaj grajacych na gitarze poczuje sie jako "zawodowiec" i umiesci swoja opinie.
Milego czytania.
Awatar użytkownika
e m d ż i
Iskierka Przyjaźni
Iskierka Przyjaźni
 
Posty: 9844
Rejestracja: stycznia 13, 2006, 11:24 am

Postautor: 74yaro » maja 20, 2008, 7:50 pm

Andrzeju nikt tu nie ocenia na kolanach, tylko jak zauważyła Ewcia, muzyka to rzecz gustu i jeden lubi tego muzyka, a drugi kogoś innego. Ja też lubię posłuchać Bonamassy i podobnie jak Emdżi nie interesują mnie opinie tych co "zawodowo..." ale bardziej opinie tych, którzy tak jak ja uwielbiają słuchać muzyki. Ja też uważam, że Bonamassa ma taki sobie wokal ale według mnie Hendrix też miał słaby wokal.
Co do teorii Lauderdale'a to rzeczywiście legła w gruzach :wink: , bo nie jestem gitarzystą, a lubię słuchać tak Satrianiego jak i Hendersona czy Passa.
Ostatnio zmieniony maja 21, 2008, 12:02 am przez 74yaro, łącznie zmieniany 4 razy
Awatar użytkownika
74yaro
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 6386
Rejestracja: stycznia 10, 2008, 10:06 pm
Lokalizacja: Lublin

Postautor: Kuba Chmiel » maja 20, 2008, 7:53 pm

Nie widzę potrzeby, by o umiejętnościach muzyka wypowiadać się w sposób obiektywny musiał akurat inny muzyk, w tym jeszcze z tej samej dziedziny. Jakoś tak się składa, że największe autorytety w dziedzinie oceny talentu są dość często same antytalentami w kwestii muzyki.
Dodając od siebie powiem jeszcze, że ani pan Bonamassa, ani pan Winter nie królują często w moim odtwarzaczu, tylko pan Stevie Ray i to głównie za sprawą płyty z Albert'em King'iem, co mnie zresztą nie dziwi. Nie będę się rozwodził nad dostrzeganymi przeze mnie plusami i minusami wymienionych muzyków, bo uczynili to już zgrabnie (a także w sposób, pod którym ja mógłbym się podpisać) moi szanowni przedmówcy, przynajmniej w kwestii minusów.
Chciałbym jeszcze podważyć teorię wysnutą przez lauder dale'a. Jacku, otóż podejrzewam, że niektórzy mężczyźni również oceniają czasem pod względem wizualnym. Występujący na scenie muzyk staje się dla męskiego odbiorcy wzorem, do którego powinien dążyć, także jeśli chodzi o wygląd. W końcu nie wszyscy chłopcy wpadają na pomysł zapuszcania włosów i noszenia skór ze względu na to, że Marcin powiedział. W dzisiejszych czasach wręcz przeciwnie, choć to też zależy od środowiska.
A i do takich fascynacji to już na pewno się nikt z mężczyzn nie przyzna w obawie posądzenia o zespół Tinky'ego Winky'ego :wink:
Awatar użytkownika
Kuba Chmiel
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 4230
Rejestracja: września 18, 2005, 11:20 am
Lokalizacja: Katowice

Postautor: andrzej » maja 20, 2008, 7:58 pm

Emdzi,
mnie interesuje opinia obu stron bo temat jest sympatycznie "goracy".Jezeli my "niegrajacy" mamy prawo do oceniania Joe jako wokalisty,gitarzysty,bluesmana,artysty,czy co tam jeszcze...to i gitarzysci moga cos powiedziec na jego temat.Oczywiscie oczekujemy opinii szczerych,obiektywnych i niezakompleksionych wypowiedzi.Gwarantuje ze czytanie bedzie mile.W epoce przedlodowcowej,kiedy Holdys prowadzil "Non Stop",przeprowadzal wywiady z gitarzystami.Opinie o samych sobie byly sympatyczne bo dlaczego nie maja byc!
andrzej
blueslover
blueslover
 
Posty: 466
Rejestracja: kwietnia 2, 2007, 9:16 am
Lokalizacja: charzykowy

Postautor: Pawel Freebird Michaliszy » maja 20, 2008, 8:16 pm

Bardzo Go lubię i cenię; m.in. za niezwykła umiejetnośc odpowiedniego dawkowania stylistyki / blues - jakiego lubie , rock a nawet progresję. Gra to wyraznie "po swojemu". Znakomity - siłowy wokalista ; tez takich lubię. A przedewszystkim arcysympatyczny i skromny człowiek. Miałem okazje współorganizowac dwa jego koncerty w Komedzie w Ostrowie. W mojej subiektywnej opinii to zupełnie inny wymiar anizeli Satriani i te wszystkie Vaie...
Wydawać by sie mogło ze skromniutki i zakompleksiony; alez fatalne to złudzenie!!!!...na scenie w pare sekund zamienia sie w muzyczną bestię.
...........................................................
Joe ma od lat bardzo powazne problemy z gardłem;wogóle nie powinien spiewać.... opowiadał mi ze od dawna próbuje nakłonic do współpracy Mike'a Farrisa ze SCW.
Osobiście wole aby wszystko zostało po staremu
Pozdr serdecznie
Pawel Freebird Michaliszy
bluesmaniak
bluesmaniak
 
Posty: 80
Rejestracja: kwietnia 10, 2004, 9:49 am

Postautor: ewcia » maja 20, 2008, 10:13 pm

lauderdale pisze:Marciniasty , zwroc uwage, ze czesc kobiet (dziewczyn ) slucha jednak w duzym stopniu OCZAMI. :) To troche tlumaczy niektore fascynacje.

pzdr


To chciałam zaznaczyć, że w Joe zakochałam się słuchając go w Maniaku i jak się domyślasz Mann nie bardzo opisywał go wizualnie, więc teoria znów obalona :) Ale polecam zastosować ją w kwestii tego jak faceci oceniają aktorki ;)

Przykre z tym gardłem.. :(
Awatar użytkownika
ewcia
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3381
Rejestracja: maja 9, 2008, 8:41 pm
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Gabriels » maja 20, 2008, 10:42 pm

Wsłuchałem ,czy też wczytałem się w opinie na temat Joe Bonamassy .Dla mnie jest On świetnym muzykiem i wspaniałym artystą i ma to coś co charakteryzuje postacie dużego formatu,a jest dostępne dla niewielu.Słucham również muzyki Scotta Hendersona,Dereka Trucksa,czy też starych Mistrzów np Rory Gallaghera,Petera Greena,Duane Allmana z równie wielką satysfakcją.Dorabianie jakiś teorii / "o zawartości cukru w cukrze",czy też mieszanie w to dam/ w stosunku do tematu naszej dyskusji uważam za małostkowe.
Ponad to jestem ciekaw ilu z tu dyskutujących widzało na żywo w akcji Joe Bonamassę na scenie ,a nie tylko słuchało z płyt.
Awatar użytkownika
Gabriels
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1637
Rejestracja: lipca 28, 2007, 2:32 pm
Lokalizacja: Świdnica

Postautor: Gabriels » maja 20, 2008, 10:42 pm

Wsłuchałem ,czy też wczytałem się w opinie na temat Joe Bonamassy .Dla mnie jest On świetnym muzykiem i wspaniałym artystą i ma to coś co charakteryzuje postacie dużego formatu,a jest dostępne dla niewielu.Słucham również muzyki Scotta Hendersona,Dereka Trucksa,czy też starych Mistrzów np Rory Gallaghera,Petera Greena,Duane Allmana z równie wielką satysfakcją.Dorabianie jakiś teorii / "o zawartości cukru w cukrze",czy też mieszanie w to dam/ w stosunku do tematu naszej dyskusji uważam za małostkowe.
Ponad to jestem ciekaw ilu z tu dyskutujących widzało na żywo w akcji Joe Bonamassę na scenie ,a nie tylko słuchało z płyt.
Awatar użytkownika
Gabriels
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1637
Rejestracja: lipca 28, 2007, 2:32 pm
Lokalizacja: Świdnica

Postautor: e m d ż i » maja 20, 2008, 10:49 pm

Każdy kto słuchał płyt Joe Bonamassy ma prawo wypowiedzieć się na temat Jego muzyki. Skoro Muzyk wydaje jakiś krążek i się pod nim podpisuje, sam daje znać, że jest to spory wyznacznik Jego zdolności (twórczości).
Awatar użytkownika
e m d ż i
Iskierka Przyjaźni
Iskierka Przyjaźni
 
Posty: 9844
Rejestracja: stycznia 13, 2006, 11:24 am

Postautor: ewcia » maja 20, 2008, 11:00 pm

Zgadzam się w pełni z przedmówcą :)
Jak już pisałam, mam 5 jego płyt i daje mi to podstawy wypowiadać się o nim. Zresztą każdy ma prawo się wypowiadać, czy jest muzykiem czy tylko słuchaczem, czy go widział na scenie czy nie.
A swoją drogą pójście na jego koncert to jedno z moich marzeń tak jak zaliczenie Chicago Blues Festival. Spełnienia swoich i Waszych marzeń koncertowych wszystkim serdecznie życzę ;)
Obrazek
Awatar użytkownika
ewcia
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3381
Rejestracja: maja 9, 2008, 8:41 pm
Lokalizacja: Kraków

Postautor: lauderdale » maja 21, 2008, 10:08 am

Gabriels pisze:Dorabianie jakiś teorii / "o zawartości cukru w cukrze",czy też mieszanie w to dam/ w stosunku do tematu naszej dyskusji uważam za małostkowe.
Ponad to jestem ciekaw ilu z tu dyskutujących widzało na żywo w akcji Joe Bonamassę na scenie ,a nie tylko słuchało z płyt.


Nie szukaj chlopie dziury w calym. To o cukrze i damach to byly chyba oczywiste zarty. :)
Co do widzen na zywo to jedno z drugim nie ma nic wspolnego z powodow o ktorych Emdzi napisala wyzej. Musielibysmy zamilknac na zawsze na temat niezyjacych starych mistrzow jako ze malo kto widzial ich na zywo.
A wiec bzdura. :)


pzdr
Lauder Dale

...zeby grac, trzeba grac ...
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

STOLEN BLUES
lauderdale
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3392
Rejestracja: października 26, 2006, 8:55 am
Lokalizacja: Z drogi do Polski :)

Postautor: RafałS » maja 21, 2008, 4:06 pm

kora_ pisze:
leszekblues pisze:Mam odmienne zdanie a o gustach nie ma co dyskutowac
Wokal dla mnie jest taki napiety na siłe próbuje spiewac mocnym głosem choc go w sumie nie ma .MUzycznie czegosc mi zawsze w tym graniu brakowało.
Doceniam ale nie padam na kolana. :D


Nic dodać, nic ująć.Jednym słowem podsumowanie doskonałe . Zgadzam się w 100%


Ja też zgadzam się w 100%. Ten wokal wręcz mnie odstrasza. Zdecydowanie wolę, kiedy ktoś śpiewa swoim naturalnym głosem, nawet jeśli ten głos jest pozornie za delikatny czy gładki jak na bluesa / bluesrocka.
Awatar użytkownika
RafałS
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 6455
Rejestracja: lutego 2, 2007, 12:05 pm

o to to!

Postautor: TPsA » sierpnia 4, 2008, 12:45 pm

Kuba Chmiel pisze:Nie widzę potrzeby, by o umiejętnościach muzyka wypowiadać się w sposób obiektywny musiał akurat inny muzyk, w tym jeszcze z tej samej dziedziny. Jakoś tak się składa, że największe autorytety w dziedzinie oceny talentu są dość często same antytalentami w kwestii muzyki.
Dodając od siebie powiem jeszcze, że ani pan Bonamassa, ani pan Winter nie królują często w moim odtwarzaczu, tylko pan Stevie Ray i to głównie za sprawą płyty z Albert'em King'iem, co mnie zresztą nie dziwi. Nie będę się rozwodził nad dostrzeganymi przeze mnie plusami i minusami wymienionych muzyków, bo uczynili to już zgrabnie (a także w sposób, pod którym ja mógłbym się podpisać) moi szanowni przedmówcy, przynajmniej w kwestii minusów.
Chciałbym jeszcze podważyć teorię wysnutą przez lauder dale'a. Jacku, otóż podejrzewam, że niektórzy mężczyźni również oceniają czasem pod względem wizualnym. Występujący na scenie muzyk staje się dla męskiego odbiorcy wzorem, do którego powinien dążyć, także jeśli chodzi o wygląd. W końcu nie wszyscy chłopcy wpadają na pomysł zapuszcania włosów i noszenia skór ze względu na to, że Marcin powiedział. W dzisiejszych czasach wręcz przeciwnie, choć to też zależy od środowiska.
A i do takich fascynacji to już na pewno się nikt z mężczyzn nie przyzna w obawie posądzenia o zespół Tinky'ego Winky'ego :wink:


...no i wreszcie ktoś napisał coś o jednym z największych a nieco nie docenianych czyli o Albercie Kingu. To własnie od niego, według mnie SRV najwięcej zapożyczył czy może nasiąknął...JH to dla amerykanów "lektura obowiązkowa", natomiast Albert King porywa mnie obecnie bardziej niż inni z BB Kingiem włącznie:) Niektórzy "zawodnicy" mnie czasami nużą przy dłuższym słuchaniu, nawet SRV...natomiast Alberta Kinga mogę słuchac bez końca. Pozdrawiam. TPsA
TPsA
bluesmaniak
bluesmaniak
 
Posty: 55
Rejestracja: kwietnia 19, 2004, 9:09 pm
Lokalizacja: Kraków

Postautor: joe_bonamassa » grudnia 15, 2008, 5:42 pm

, pamietam jak uslyszalem pierwsza plyte Bonamassy, sluchalem i stwierdzilem ,kurde to jest to brzmienie, ktorego caly czas szukalem, a do tego facet naprawde swietnie gra, takze mnie osobiscie powalilo brzmienie i styl gry, on wie czego chce i potrafi to osiagnac i to jest to.

chociaz szczerze mowiac ostatnie jego plyty juz mniej mi sie podobaja i te jego kombinacje ze wzmacniaczami, mam wrazenie, ze jego brzmienie robi sie coraz bardziej syntetyczne,plastikowe, mimo, ze na koncertach w europie ma mniej efektow w pedalboardzie,ale z drugiej strony go rozumiem,kazdy szuka...nawet jesli juz znalazl;)

ciesze sie ,ze moglem go zobaczyc na zywo w Ostrowie i zaluje ze nie goscimy go czesciej, bo jest jednym z tych muzykow, ktorzy wiele wniesli do mojej gry,
joe_bonamassa
bluesmaniak
bluesmaniak
 
Posty: 41
Rejestracja: stycznia 14, 2006, 12:24 pm

Postautor: StS » grudnia 17, 2008, 7:43 am

Obrazek
StS
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3347
Rejestracja: lutego 15, 2006, 6:36 pm

Postautor: Betsztyn » grudnia 25, 2009, 1:43 pm

e m d ż i pisze:
tyna pisze:Jaa, a już myślałam że Bonamassa zagra w Polsce.. :shock: :shock: :shock:


Ej, to samo pomyślałam jak zobaczyłam tytuł i że w zakładce "koncerty"...
Na przyszłość- proszę bardziej obmyślać miejsce tworzenia tematów... bo tak dawać komuś nadzieje, że spełni się marzenie to trochę podłe :roll: (a komuś i komuś to już podwójnie podłe).

Tobie Madziu dziekuje za wpolnie spedzony czas , ktory ten post zapoczatkowal :)
PS. Pewnie znow zostane przegnany do innej zakladki :wink:
Awatar użytkownika
Betsztyn
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 5454
Rejestracja: listopada 15, 2007, 3:38 pm

Postautor: e m d ż i » grudnia 25, 2009, 11:20 pm

Betsztyn pisze:
e m d ż i pisze:Ej, to samo pomyślałam jak zobaczyłam tytuł i że w zakładce "koncerty"...
Na przyszłość- proszę bardziej obmyślać miejsce tworzenia tematów... bo tak dawać komuś nadzieje, że spełni się marzenie to trochę podłe :roll: (a komuś i komuś to już podwójnie podłe).

Tobie Madziu dziekuje za wpolnie spedzony czas , ktory ten post zapoczatkowal :)
PS. Pewnie znow zostane przegnany do innej zakladki :wink:


Heh, tym razem Ci się upiecze (ze względu na staż) :twisted:

I ja dziękuję ;)
Awatar użytkownika
e m d ż i
Iskierka Przyjaźni
Iskierka Przyjaźni
 
Posty: 9844
Rejestracja: stycznia 13, 2006, 11:24 am

Postautor: agrypa » grudnia 26, 2009, 12:47 am

Kupilem sobie kiedys plyte "The Ballad of John Henry" posluchalem,no i......gdzies
lezy. Zgadzam sie cala dusza co do Alberta Kinga,ale ja jestem takie zwierze z rysunku powyzej.
Ostatnio zmieniony października 22, 2010, 9:41 pm przez agrypa, łącznie zmieniany 1 raz
Awatar użytkownika
agrypa
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 8505
Rejestracja: grudnia 23, 2009, 6:06 pm
Lokalizacja: Southampton

Postautor: StS » sierpnia 11, 2010, 10:03 pm

We wrześniu (21 września w USA) ma się ukazać płyta Black Country Communion nagrana w składzie: Joe Bonamassa, Glenn Hughes, Jason Bonham i Derek Sherinian. Już dzisiaj można zamówić CD zyskując dodatkowo DVD. Szczegóły – po kliknięciu w obrazek:
Obrazek
StS
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3347
Rejestracja: lutego 15, 2006, 6:36 pm

Postautor: Mr_Paweł_Rychta » września 3, 2010, 3:00 pm

Kto jedzie na koncert bonamassy 26.10 do Warszawki? ;)
Mogę zabrac kogoś z olsztyna lub okolic :D
You will change your views
When you hear the power of the blues...
Awatar użytkownika
Mr_Paweł_Rychta
bluesgość
bluesgość
 
Posty: 8
Rejestracja: sierpnia 9, 2010, 10:01 am
Lokalizacja: Mrągowo

Postautor: WojtekU » października 11, 2010, 4:08 pm

Na początku 2011 ma się ukazać nowa płyta studyjna Bonamassy. Z tej nienazwanej jeszcze płyty utwór "Slow Train" z wczorajszego koncertu w Cambridge:
http://www.youtube.com/watch?v=gJ6eSe5uFEU
Awatar użytkownika
WojtekU
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 2404
Rejestracja: czerwca 14, 2006, 10:57 pm
Lokalizacja: Crewe, UK

Postautor: Zdzisław Pająk » października 11, 2010, 4:28 pm

Mr_Paweł_Rychta pisze:Kto jedzie na koncert bonamassy 26.10 do Warszawki? ;)
Mogę zabrac kogoś z olsztyna lub okolic :D


Czy Joe Bonamassa nie występuje w Warszawie 25 października?
Obrazek
Awatar użytkownika
Zdzisław Pająk
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 2532
Rejestracja: stycznia 27, 2005, 6:06 pm
Lokalizacja: Bydgoszcz

Postautor: radek » października 11, 2010, 6:29 pm

radek
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1799
Rejestracja: października 4, 2008, 10:43 pm

Postautor: qak » października 22, 2010, 9:21 pm

jak dla mnie bonomassa jest spoko. bardzo podoba mi sie to co zrobil z robertem crayem na plycie six strings theory, ale szczerze to wolalbym go gdyby zrezygnowal z tych "metalowych" wstawek, gdzie leci jak kirk hammet po pentatonikach. duzo lepiej wychodza mu takie klimatyczne przygrywki miedzy wersami. Jednak obok jack'a white'a jest to chyba jeden z najlepszych gitarzystow rockowych nowej generacji.
qak
bluesgość
bluesgość
 
Posty: 4
Rejestracja: maja 29, 2009, 9:03 pm

Postautor: leszekblues » października 22, 2010, 9:54 pm

Jelsi ten slow train to zapowiedz zawartosci nowej płyty to ...no cóz pitolenie o tym samym poraz któryś
NUda
BOnamassę jako gitarzystę lubię ale bez przesady ..........mógłby paru gościom nosic graty
Ale nie o to idzie
Wolałbym go zupełnie w jazz rockowym graniu , no ale sie uczepil tego bluesa i jest nudny i przewidywalny
Wzmacniacze moze zmieniac co chwile inne ale i tak brzmi ciagle jak Joe
Jack White to ten z ze stripersów ?
No jesli tak to no nie on grac nie potrafi
:lol: jelsi da sie w ogłe zmierzyć bycie naj ....
Nie o to chyba idzie
leszekblues
 

Postautor: qak » października 22, 2010, 10:23 pm

moim zdaniem zdecydowanie da sie wyliczyc tych naj bo jest ich poprostu niewielu. czy o to idzie... w kochaniu muzyki potrzebne sa autorytety wiec chyba tak, kazdy powinien miec swoich naj. white to ten ze stripsow i moim zdaniem on zalicza sie do tych naj bo laczy w sobie prostote, emocje i niezwykly show, czyli to co lezy w korzeniach bluesa. On wrocil do tego co stworzylo taki klimat czyli odrzucenie jakichkolwiek regul i zbudowanie wlasnej przestrzeni muzycznej.
qak
bluesgość
bluesgość
 
Posty: 4
Rejestracja: maja 29, 2009, 9:03 pm

PoprzedniaNastępna

nowoczesne kuchnie tarnowskie góry piekary śląskie będzin świętochłowice zawiercie knurów mikołów czeladź myszków czerwionka leszczyny lubliniec łaziska górne bieruń

Wróć do Muzykowanie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 16 gości