Pokoleniowa zmiana?

Tematy związane z muzyką bliższych i dalszych okolic bluesa.

Moderator: mods

Pokoleniowa zmiana?

Postautor: karambol » maja 27, 2012, 6:09 pm

Byłem ostatnio na koncercie, który odbył się w ramach tegorocznych Juwenaliów. Po prostu nie mogłem sobie darować możliwości zobaczenia i posłuchania na żywo Luxtorpedy i Jelonka. Przy okazji poczyniłem pewne spostrzeżenia socjologiczno-muzyczne, które trochę mnie zmartwiły chociaż po przemyśleniu przyjąłem je do wiadomości ale ze smutkiem jako swoisty znak czasów. Ale po kolei.
Podczas swojego występu Farben Lehre zagrał klasyk zespołu The Clash „Should I stay or should I go”. Kiedy doszło do refrenu zespół nie zaśpiewał go tylko oczekiwał, że publika to zrobi (bardzo wymowny gest wokalisty zespołu). Niestety publika nie skumała co to za utwór i zapadła złowroga (jak dla mnie oczywiście) cisza. Kolejne refreny były już zaśpiewane jak trzeba bo wokalista podpowiedział co trzeba. Trochę się zdziwiłem, że taki hicior nie został rozpoznany przez młodą publiczność. To było pierwsze ostrzeżenie. Potem Michał Jelonek i jego wesoła kompania podczas swojego rewelacyjnego koncertu zagrali hendrixowski klasyk „Voodoo Child” (skrzypce pięknie zabrzmiały niemal jak gitara). Michał po wykonaniu tego kawałka zagaił „A to był utwór Jimiego ...” i tu zawiesił głos w oczekiwaniu, że publiczność dokończy to zdanie. Niestety zamiast odpowiedzi zapadła złowroga (jak dla mnie oczywiście) cisza. Kilka razy próbował tego samego aż w końcu zrezygnowany sam dokończył to zdanie. Jak to tak, nie znać „Voodoo Child”? Nie znać Hendrixa? Zupełnie niepojęte. To było drugie ostrzeżenia. Jakoś musiałem przetrzymać niespecjalnie udany występ irlandzkiego zespołu ProtoBaby w oczekiwaniu na gwiazdę wieczoru czyli Luxtorpedę i przypadkiem usłyszałem rozmowę młodych ludzi, którzy zachodzili w głowę czy Bob Marley to jeszcze żyje czy może nie (zdania były podzielone !!). To było trzecie i ostatnie ostrzeżenie. Zrobiło mi się na prawdę smutno z powodu podle niskiego poziomu znajomości rockowej klasyki wśród białostockiej braci studenckiej. Ale czy to na pewno jest tak jak na pierwszy rzut oka wygląda?
Ludzie trochę starsi ode mnie np. Jan Chojnacki lub Wojciech Mann często mówią o Elvisie Presleyu jako tym, który rozwalił ich muzyczny światopogląd, który był objawieniem, powiewem świeżego powietrza i na swój sposób szokiem kulturowym. Dla mnie osobiście (i pewnie innych ludzi z mojego pokolenia) Elvis to raczej zakurzona klasyka. Nie mam żadnej jego płyty i nie czuję potrzeby aby ją mieć a czy doceniam jego wkład w aktualny obraz muzyki rockowej? Chyba powinienem ale jakoś niespecjalnie. To było tak dawno temu, zbyt dawno temu. Ja miałem innych wykonawców, którzy rozwalili mój muzyczny świat. Deep Purple, Led Zeppelin, Uriah Heep, King Crimson, Cream, The Doors, Stevie Ray Voughan itp. Pewnie dla tych młodych ludzi, których mijałem w piątkowy wieczór i sobotni poranek to Nirvana jest zramolałą klasyką i granicą ich postrzegania historii rocka. Znak czasu? Pokoleniowa zmiana? Pewnie tak.
Mam dwóch synów (no i małoletnią córkę też), którzy mogliby pojawić się na Juwenaliach i mógłbym ich zapytać ale oni są mało miarodajni bo są przeze mnie trochę indoktrynowani i Hendrixa i The Clash akurat znają. Mam pytanie do tych młodszych, będących jeszcze studentami lub licealistami, forowiczów. Jak to jest wśród waszych rówieśników ze znajomością rockowej klasyki? Jak daleko sięga ich muzyczna pamięć? Znają Hendrixa czy tylko Nirvanę? Czy to zbyt odległe? Gdzie jest ta granica postrzegania klasyki rocka? Gdzie to się wszystko, w ich postrzeganiu, zaczyna?
Awatar użytkownika
karambol
Administrator
Administrator
 
Posty: 2439
Rejestracja: czerwca 24, 2004, 4:57 pm
Lokalizacja: Białystok

Postautor: TITO » maja 27, 2012, 7:38 pm

Myślę, że publiczność na tych Juwenaliach była raczej przypadkowa. Nie znam fana Farben Lehre, który nie znałby The Clash!!! Wiem co piszę, bo moje córy są na każdym koncercie Farbenów, który jest w pobliżu i często je odbieram z tych koncertów.
Hendrixa oczywiście znają, lubią też Led Zeppelin i wiele mniej znanych zespołów z tego okresu (podbierają mi płyty), ale najbardziej "jarają" je kapele pokroju Iron Maiden, AC/DC, Gun's & Roses!

p.s.
Rocznik dziewczyn 95 i 97!
Nie ma nic piękniejszego niż gitara...
chyba, że dwie!
Awatar użytkownika
TITO
blueslover
blueslover
 
Posty: 781
Rejestracja: stycznia 26, 2011, 12:51 pm
Lokalizacja: White Plums Town

Postautor: Bluesmaster » maja 27, 2012, 8:19 pm

Publiczność na juwenaliach i innych imprezach jest zazwyczaj "przypadkowa".
To nic dziwnego ani złego. Ta publiczność chce dobrej muzyki i chce słuchać,
bawić się. Problem jest nie w nich. Kiedyś moje pokolenie słuchało Janis, Doors,
Canned Heat, Rolling Stones, Test, itd. Ale każdy z moich kolegów wiedział
i znał dokonania Elvisa, Chucka Berry i Muddy Watersa. A wiecie dlaczego?
Bo radio, tv i prasa pełniło również rolę poznawczą i edukacyjną.
Obecnie o wszystko można ich posądzać, ale nie o to!
Najważniejsze zadanie mediów prywatnych to tłuc kasę. To tyle i aż tyle.
W takim razie gdzie młodzi ludzie mogą dowiedzieć się o historii i korzeniach
swojej ulubionej muzyki?
Awatar użytkownika
Bluesmaster
blueslover
blueslover
 
Posty: 692
Rejestracja: stycznia 21, 2010, 1:34 pm

Postautor: B&B » maja 28, 2012, 6:20 am

Juwenalia? To ten biesiadny spęd, gdzie Stachursky bywa największą gwiazdą a najliczniejszą część publiki stanowią piszczące gimnazjalistki?

Co do meritum, to "zmiany pokoleniowe" są i są one nieuchronne 8)
Awatar użytkownika
B&B
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7133
Rejestracja: października 9, 2005, 10:14 pm
Lokalizacja: spod warmińskiego lasu...

Postautor: karambol » maja 28, 2012, 6:49 am

B&B pisze:Juwenalia? To ten biesiadny spęd, gdzie Stachursky bywa największą gwiazdą a najliczniejszą część publiki stanowią piszczące gimnazjalistki?

Tak to jest że koncert muzyki disco polo przyciąga największą publiczność. Nie ma co wybrzydzać kiedy jest możliwość posłuchania ciekawych wykonawców. W moim mieście w tym zakresie nie jest bogato. Akurat tego dnia kiedy ja byłem to Luxtorpeda była największą gwiazdą. No nie mogłem odmówić sobie przyjemności posłuchania Litzy z kolegami. Na scenę wyszli o 1.30 a ciągle kilka tysięcy ludzi na nich czekało.
Koncert odbywał się na pięknych trawiastych terenach wokół mojej alma mater czyli politechniki i kiedy po 3 nad ranem wracałem do domu spotkało mnie kolejne niemiłe spostrzeżenie. Były takie miejsca (wcale nie mało) że nie było widać trawy bo wszystko zawalone było butelkami i puszkami. Na Juwenalia nie chadzam może to normalka ale z pewnością nie był to widok przyjemny.
Awatar użytkownika
karambol
Administrator
Administrator
 
Posty: 2439
Rejestracja: czerwca 24, 2004, 4:57 pm
Lokalizacja: Białystok

Postautor: Rock-A-Billy » maja 28, 2012, 7:51 am

Sedno problemu leży w dzisiejszych mediach, a właściwie w treściach jakie przekazują i wyzbyciu się przez nie jakiejkolwiek edukacyjnej roli, którą częściowo pełniły jeszcze kilkanaście lat temu. Skąd młodzież ma znać klasykę rocka, bluesa czy jazzu skoro nie ma tego w mainstreamowym przekazie medialnym ? Mam tu oczywiście na myśli komercyjne stacje radiowe, których rola dziś nie polega na promowaniu muzyki obiektywnie dobrej i wartościowej i graniu tego, co publiczność czy choćby krytyka już doceniła lecz na lansowaniu - najczęściej za grube pieniądze brane od wydawców - współczesnych gwiazdek i gwiazdeczek niezbyt wysokich lotów, których propozycja muzyczna sprowadza się do tandetnego popu, względnie pop-rocka. Jest oczywiście internet, w którym można dziś znaleźć wszystko, ale najpierw trzeba wiedzieć czego szukać i mieć ochotę na samodzielne muzyczne poszukiwania. Młodzież tego nie wie, gdyż bombardowana jest stale "tylko wielkimi przebojami Radia Zet" i podobnymi bzdurami. Dlatego też myśli, że dzisiejszy muzyczny świat ogranicza się do oferty tego typu "mediodajni" i nic poza tym nie istnieje, a jeśli istnieje to najwyraźniej nie jest warte uwagi skoro "oni" tego nie grają. Dzisiejsza młodzież jest też w znacznej mierze dosyć leniwa, lubi przychodzić na gotowe, nie ma ochoty na samodzielne poszukiwania. Najlepiej jak z zewnątrz ktoś sam coś poda.
To oczywiście ogromne uogólnienie, które nie sprawdzi się w każdym jednostkowym przypadku, ale taka jest moim zdaniem generalna tendencja.
Prawdą zaś pozostanie, iż zamiłowanie do dobrej muzyki, tak jak do nauki, rzetelnej i uczciwej pracy i wielu innych pozytywnych wartości najczęściej wynosi się z rodzinnego domu.
Awatar użytkownika
Rock-A-Billy
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1482
Rejestracja: stycznia 17, 2009, 8:51 pm

Postautor: Roj » maja 28, 2012, 8:59 am

karambol pisze:[..] Były takie miejsca (wcale nie mało) że nie było widać trawy bo wszystko zawalone było butelkami i puszkami[..]
Miałem okazję przejeżdżać rano obok miejsca, gdzie odbywały się rzeszowskie tegoroczne Juwenalia. Notabene impreza też odbywała się na trawiastych terenach w pobliżu akademików. Wszystkie śmiecie, butelki i puszki zostały elegancko pozbierane do worków. Ale trawy też nie było widać, bo została ona wgnieciona w ziemię przez imprezujące stado studentów. Krajobraz jak po Woodstock :)
Awatar użytkownika
Roj
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7320
Rejestracja: sierpnia 8, 2009, 7:16 am
Lokalizacja: Rzeszów

Postautor: rocken » maja 28, 2012, 9:17 am

Luxtorpeda jest najlepszym przykładem na co jest zapotrzebowanie i jaką miernotę się promuje więc trudno się czemuś dziwić skoro taki zespół jest główną gwiazdą.
"Moja muzyka jest niemodna, wiec nigdy z mody nie wyjdzie" - Mark Knopfler
"Zarówno w życiu, jak i muzyce chodzi przede wszystkim o styl" - Miles Davis
Awatar użytkownika
rocken
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7658
Rejestracja: września 27, 2008, 11:58 am

Postautor: ref » maja 28, 2012, 11:49 am

Chciałbym wtrącić swoje 4 grosze w dyskusję, gdyż patrzę na problem z perspektywy 25-latka. Na juwenalia z reguły nie chadzam - prawie żadne studenckie święta (Kalisz, Poznań, Wrocław) nie odpowiadają moim gustom. Zdecydowanie polegam na biletowanych, pół roku wcześniej wybranych koncertach, gdzie nie spotkam przypadkowej osoby. Ale do rzeczy.

Młodzież nie byłaby leniwa, gdyby całej poszukiwawczej roboty nie odwalały za nią media. Wszędobylski dostęp do informacji raczej utrudnia kreowanie dobrego gustu. Zauważcie, że muzyka, którą powszechnie akceptujemy na tym forum rodziła się w trudniejszych czasach, raczej pod czujnym okiem władzy, raczej pod prąd, na przekór, w podziemiach. Była odpowiedzią na konflikt, rasizm, konserwatyzm, jak w przypadku rock'n'rolla. Nie opłaca się mieć żadnych pretensji do tego, że świat dziś jest w dużej mierze całkiem rozszczepiony, a młodzi ludzie mają inne gusta.
Ci, którzy mają słuchać "naszej" muzyki, robią to. I może w tej niszy jest nam bezpieczniej...
12 Taktów - muzyczny punt wyjścia /
Rafał Maciak
Awatar użytkownika
ref
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3289
Rejestracja: stycznia 23, 2007, 11:07 pm


nowoczesne kuchnie tarnowskie góry piekary śląskie będzin świętochłowice zawiercie knurów mikołów czeladź myszków czerwionka leszczyny lubliniec łaziska górne bieruń

Wróć do Muzykowanie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 12 gości

cron