British Invasion, The Who, The Kinks, Small Faces

Tematy związane z muzyką bliższych i dalszych okolic bluesa.

Moderator: mods

British Invasion, The Who, The Kinks, Small Faces

Postautor: Robert007Lenert » stycznia 11, 2011, 3:42 pm

W ostanich dniach znow dorwalem sie do plyt wykonawcow ktorzy sa w tytule tego tematu. Konkretnie wlasnie tych i po raz kolejny dochodze do wniosku, ze ich muzyka dosyc mocno odcina sie od wplywow amerykanskich. W moim odczuciu jest bardzo wyspiarska i przez to mocno oryginalna. Z drugiej strony akurat te grupy nie ciesza sie wielka estyma w naszym kraju. Owszem uwaza sie je za wazne i historyczne, ale sadze, ze wiekszosc forumowiczow o wiele lepiej zna dokonania chocby /swietnych, lecz mocno wturnych/ Animalsow niz / tworczych/ The Kinks. Podobnie z The Who. Przegrywaja w konfrontacji juz nie mowie, ze ze Stonesami, ale np z nieco pozniejszymi Cream czy Led Zeppelin. Moze wynika to z faktu, ze subkultura moodsow jakos nigdy do nas nie dotarla? O Small Faces juz sporo na forum sie pojawilo / w sumie dzieki temu /a konkretnie Ewie (Cold Lady) :) stalem sie posiadaczem ich wszystkich albumow/ , ale i oni sa traktowani po macoszemu. Co o tym myslicie?
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Postautor: single malt » stycznia 11, 2011, 7:17 pm

Coś w tym jest. Fakt,że Animalsi grali koncerty w Polsce co przyczyniło się do ich dużej popularności.A w sumie ich wkład ,to wielki Eric Burdon, ale za nim niezbyt wiele ciekawego grania jego kolegów (Alan Price odszedł szybko z zespołu).Niewątpliwie wkład Kinksów (riffy),Who (riffy, nowoczesna gitara,szalona perkusja, większe formy muzyczne), Mannfred Manna(szersze instrumentarium, odrobina jazzu) w muzykę rockową był większy.The Who do dzisiaj uważani są w W.Brytanii za wielką grupę z samego czuba.U nas ludzie kojarzą jedynie My Generation i ... może rock operę Tommy i to raczej z nazwy.Podobnie jest ze Small Faces(niedawno wydano swietne dvd z archiwalnymi nagraniami) i Faces,a także Them. Prawda jest tez taka,że to czego słuchaliśmy WTEDY było głownie sumą indywidualnych gustów 3 -4 dziennikarzy siedzących w PR (Studio Rytm, Trójka, wcześniej Radiostacja Harcerska).Szerszego dostepu przeciez nie było.A dziś nie każdy ma ochotę grzebać w starociach.A czasem warto.
single malt
bluesman
bluesman
 
Posty: 398
Rejestracja: czerwca 28, 2005, 2:29 pm
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Robert007Lenert » stycznia 11, 2011, 10:37 pm

Mysle, ze jesli ktos zobaczy film Quadrophenia z muzyka The Who ma szanse rozkochac sie w tym wyspiarskim graniu. Ja polecam ten obraz. Oj kiedys, lata temu byla fajna noc z tym filmem. Ale sie dzialo!!! Tyle, ze nastepnego dnia kolega o malo nie zostal wyeksmitowany ze swego mieszkania , taka impreza byla :mrgreen: /a wszystko za sprawa inspiracji obrazem i muzka/
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Re: British Invasion, The Who, The Kinks, Small Faces

Postautor: Cold Lady » stycznia 11, 2011, 11:28 pm

Robert007Lenert pisze:Moze wynika to z faktu, ze subkultura moodsow jakos nigdy do nas nie dotarla?


Właśnie, coś w tym jest. Subkultura Mods, to bardzo angielska rzecz, ale nie wiem Robercie co miałeś na myśli mówiąc, ze subkultura modsów jakoś nigdy do nas nie dotarła. Czy chodziło Ci o to, że brytyjskie zespoły wywodzące się z ruchu modsow nigdy nie były popularne? Czy, że sama subkultura u nas nigdy nie zaistniała?

Ja to widzę tak. Według mnie nie jest to tylko kwestia jak to ująłeś “angielskiego brzmienia”
Pomijając to, jaki modsi kładli nacisk na modernistyczny styl ubioru (chociaż niewątpliwie wygląd odgrywał kluczową rolę), jeśli chodzi o muzykę , byli zafascynowani przede wszystkim muzyką czarnych. Subkultura Mods powstała już pod koniec lat 50tych, a nazwa wywodzi się od słowa modernism, która to związana jest ściśle ze sceną jazzową. Na początku modsi byli głównie fanami muzyki jazzowej, potem doszedł również soul, R&B.
Mnie się wydaje, że u nas muzyka zespołów brytyjskich z lat 60tych nie jest tak popularna, przede wszystkim dlatego, że sama muzyka soul i R&B nie są u nas popularne. Pamiętam jak ktoś na forum założył temat odnośnie muzyki R&B i prosił o pomoc, o podanie kluczowych nazwisk . Może tylko ze dwie osoby odpisały podając Sama Cooka, Jamesa Browna, Otisa Reddinga, Sama & Dave'a, Booker T. & the M.G.'s czy Wilsona Picketta.
U nas przede wszystkim preferuje się bluesa i jazz, może dlatego brytyjskie zespoły, które były pod większym wpływem artystów soulowych i muzyki beat (niż bluesa i jazzu) nie mają u nas wielu odbiorców.
Awatar użytkownika
Cold Lady
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1642
Rejestracja: września 8, 2009, 12:30 am

Re: British Invasion, The Who, The Kinks, Small Faces

Postautor: Rafał Nitka Białek » stycznia 11, 2011, 11:31 pm

Robert007Lenert pisze:Przegrywaja w konfrontacji juz nie mowie, ze ze Stonesami, ale np z nieco pozniejszymi Cream czy Led Zeppelin.


W jakim sensie przegrywają?
www.ftb.blues.org.pl/?mpageid=66

"Miła mowa pomnaża przyjaciół, a język uprzejmy pomnaża miłe pozdrowienia". (Syr 6)
Awatar użytkownika
Rafał Nitka Białek
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3273
Rejestracja: października 20, 2004, 11:51 pm

Re: British Invasion, The Who, The Kinks, Small Faces

Postautor: Cold Lady » stycznia 11, 2011, 11:34 pm

Rafał Nitka Białek pisze:
Robert007Lenert pisze:Przegrywaja w konfrontacji juz nie mowie, ze ze Stonesami, ale np z nieco pozniejszymi Cream czy Led Zeppelin.


W jakim sensie przegrywają?


Pytanie nie do mnie, ale chyba chodziło o popularność w Polsce.
Awatar użytkownika
Cold Lady
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1642
Rejestracja: września 8, 2009, 12:30 am

Postautor: Rafał Nitka Białek » stycznia 11, 2011, 11:36 pm

No tak - w tym sensie z pewnością przegrywają...
Ostatnio zmieniony stycznia 11, 2011, 11:36 pm przez Rafał Nitka Białek, łącznie zmieniany 1 raz
www.ftb.blues.org.pl/?mpageid=66

"Miła mowa pomnaża przyjaciół, a język uprzejmy pomnaża miłe pozdrowienia". (Syr 6)
Awatar użytkownika
Rafał Nitka Białek
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3273
Rejestracja: października 20, 2004, 11:51 pm

Re: British Invasion, The Who, The Kinks, Small Faces

Postautor: RafałS » stycznia 11, 2011, 11:36 pm

Rafał Nitka Białek pisze:
Robert007Lenert pisze:Przegrywaja w konfrontacji juz nie mowie, ze ze Stonesami, ale np z nieco pozniejszymi Cream czy Led Zeppelin.


W jakim sensie przegrywają?


W sensie popularności. The Who byli w swoim czasie w Wielkiej Brytanii kapelą numer 3, zaraz po Beatlesach i Stonesach. Ich status jest tam niepodważalny. A z pokolenia dzisiejszych polskich 60-latków wiele osób w ogóle nie zna tej nazwy, choć wiekowo to ich muzyka.
Awatar użytkownika
RafałS
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 6455
Rejestracja: lutego 2, 2007, 12:05 pm

Postautor: Rock-A-Billy » stycznia 11, 2011, 11:41 pm

Kiedyś miałem na tym punkcie niezłego hopla :lol: Anglia, lata 60-te, mods, skinheads, muzyka ska i rocksteady...strasznie mi się to podobało! Nawet próbowałem się ubierać w modsowskim stylu :lol:
Potem mi przeszło i odjechałem na amerykańskie Południe, w Anglii zdecydowanie za zimno :lol:
Ale trzeba im przyznać, że mieli styl
Obrazek
Awatar użytkownika
Rock-A-Billy
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1483
Rejestracja: stycznia 17, 2009, 8:51 pm

Postautor: Cold Lady » stycznia 11, 2011, 11:49 pm

Myślcie o mnie co chcecie, ale osobiście o wiele częściej sięgam po muzykę The Pretty Things, The Kinks czy Small Faces niż The Beatles :oops: :o
Awatar użytkownika
Cold Lady
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1642
Rejestracja: września 8, 2009, 12:30 am

Re: British Invasion, The Who, The Kinks, Small Faces

Postautor: Rafał Nitka Białek » stycznia 11, 2011, 11:54 pm

RafałS pisze:W sensie popularności. The Who byli w swoim czasie w Wielkiej Brytanii kapelą numer 3, zaraz po Beatlesach i Stonesach. Ich status jest tam niepodważalny. A z pokolenia dzisiejszych polskich 60-latków wiele osób w ogóle nie zna tej nazwy, choć wiekowo to ich muzyka.


Nie zna - to fakt. Ich wpływów na naszą muzykę także próżno szukać - przynajmniej ja nie mogę w tej chwili przywołać żadnych przykładów...

Jak wiemy, w przypadku brytyjskiej kultury sytuacja wyglądała diametralnie odmiennie. Echa wpływów The Who pobrzmiewają w tamtejszej muzyce po dziś dzień. Chociaż- przynajmniej tak wynika z moich doświadczeń, rozmów - dla części młodego pokolenia w Anglii ta muzyka wydaje się nie istnieć.
www.ftb.blues.org.pl/?mpageid=66

"Miła mowa pomnaża przyjaciół, a język uprzejmy pomnaża miłe pozdrowienia". (Syr 6)
Awatar użytkownika
Rafał Nitka Białek
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3273
Rejestracja: października 20, 2004, 11:51 pm

Postautor: Rafał Nitka Białek » stycznia 11, 2011, 11:55 pm

Cold Lady pisze:Myślcie o mnie co chcecie, ale osobiście o wiele częściej sięgam po muzykę The Pretty Things, The Kinks czy Small Faces niż The Beatles :oops: :o


Ja także... A przede wszystkim po The Who - w moim życiu jest to wątek ponadczasowy.
www.ftb.blues.org.pl/?mpageid=66

"Miła mowa pomnaża przyjaciół, a język uprzejmy pomnaża miłe pozdrowienia". (Syr 6)
Awatar użytkownika
Rafał Nitka Białek
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3273
Rejestracja: października 20, 2004, 11:51 pm

Postautor: Brzoza » stycznia 12, 2011, 12:06 am

Ja prawie w ogóle nie słucham The Beatles ani Stonesów. Nie jestem miłośnikiem ich muzyki. Beatlesów mam tylko jedna płytę, Stonesów ani jednej. Za to Small Faces i Humble Pie mam wszystko co mogłem zdobyć. Również często bywają u mnie w audycji. Pewnie zaraz fani Beatlesów i Stonesów mnie znienawidzą, ale ja tak mam... Nie kręcą mnie, więc nie słucham. Wiem, że kawał to historii, wiem o nich wiele, ale nie słucham... :) Również uwielbiam Traffic, Cream, Blind Faith, pierwsze płyty Bowie'go, The Moody Blues... Beatles są dla mnie nudni... :twisted:
Ostatnio zmieniony stycznia 12, 2011, 12:12 am przez Brzoza, łącznie zmieniany 1 raz
Moja audycja w Radiu SAR --> www.trojwymiar.radiosar.pl
wtorki o 21:00 | Adam Brzeziński
http://blues.com.pl/viewforum.php?f=87
Awatar użytkownika
Brzoza
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 6369
Rejestracja: października 29, 2009, 11:20 pm
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: RafałS » stycznia 12, 2011, 12:10 am

Wiecie, jakiś czas temu zdarzyła mi się śmieszna rzecz. Kupiłem na allegro za kilka złotych płytę, która teoretycznie miała zawierać nowe, studyjne nagrania grupy muzyków pokolenia British Invasion. Miało być o to:

http://www.amazon.com/British-Invasion- ... 301&sr=1-2

Skusiło mnie Green Onions z udziałem byłego organisty Procol Harum. Jednak wbrew okładce i nadrukowi na krążku album to zupełnie co innego: stare autentyczne nagrania czasów British Invasion, inna liczba utworów, inne tytuły itd. Błąd wydawniczy. Nie mam pojęcia kto to gra (słabo się w tym orientuję). Jeśli ktoś jest zainteresowany (Robert, Ewa?) to mogę mu to wysłać jako ciekawostkę. Sam nigdy nie wysłuchałem tego krążka w całości.
Awatar użytkownika
RafałS
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 6455
Rejestracja: lutego 2, 2007, 12:05 pm

Postautor: Cold Lady » stycznia 12, 2011, 1:39 am

Rafał Nitka Białek pisze:
Cold Lady pisze:Myślcie o mnie co chcecie, ale osobiście o wiele częściej sięgam po muzykę The Pretty Things, The Kinks czy Small Faces niż The Beatles :oops: :o


Ja także... A przede wszystkim po The Who - w moim życiu jest to wątek ponadczasowy.


The Who też słucham, mają sporo perełek na swoim koncie.

http://www.youtube.com/watch?v=SHhrZgojY1Q
Należy koniecznie wytrwać do 7:44 :D

Wielu zespołów z lat 60tych nie należny oceniać na podstawie jednego czy dwóch zasłyszanych utworów. Na przykład w przypadku The Who komuś może się nie podobać "I Can't Explain" bo zbyt prosta muzyka, ale "Baba O'Riley" to już zupełnie inna bajka. Często bandy zaczynające od popu i R&B ewoluowały muzycznie, inspirowały się nowymi brzmieniami, eksperymentowały w studio, w 1967 roku powstał ruch hippisowski i choć w Anglii nie był aż tak popularny jak w Stanach, to jednak muzycy chętnie zamienili speeda na LSD i zaczęli tworzyć muzykę psychodeliczną, powstawały koncept albumy i rock opery "Sgt. Pepper's" , nastepnie "Ogdens'" Small Faces , kilka miesięcy potem Pretty Things wydali "S.F. Sorrow", a The Who album "Tommy". W 1966 roku czas modsów dobiegł końca, ruch odrodził się dopiero 10 lat później, a muzycznymi przedstawicielami byli "The Jam" czy "Secret Affair".

RafałS pisze:Jeśli ktoś jest zainteresowany (Robert, Ewa?) to mogę mu to wysłać jako ciekawostkę.

Rafale, kuszącą propozycja. Zastanowię się :)
Wydaje mi się jednak, że Robert ma pierwszeństwo, gdyż jest pomysłodawcą tematu.
Awatar użytkownika
Cold Lady
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1642
Rejestracja: września 8, 2009, 12:30 am

Re: British Invasion, The Who, The Kinks, Small Faces

Postautor: Robert007Lenert » stycznia 12, 2011, 1:35 pm

Cold Lady pisze:
Rafał Nitka Białek pisze:
Robert007Lenert pisze:Przegrywaja w konfrontacji juz nie mowie, ze ze Stonesami, ale np z nieco pozniejszymi Cream czy Led Zeppelin.


W jakim sensie przegrywają?


Pytanie nie do mnie, ale chyba chodziło o popularność w Polsce.
Dokladnie.
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Postautor: Robert007Lenert » stycznia 12, 2011, 1:38 pm

Rafał jesli mozesz to podeslij. Chetnie poslucham. Sam kiedys trafilem w ten sposob na unikatowy album Alexisa Kornera/ tez blad wydawniczy, inna okladka, inny nadruk na plycie a zawartosc inna.
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Postautor: Robert007Lenert » stycznia 12, 2011, 1:40 pm

Co do innych grup brytyjskich. Wiekszosc z Was wie, ze jestem wielkim milosnikiem Stonesow, no i bardzo lubie Beatli co nie przeszkadza mi byc rozmilowanym w muzyce The Who. Zreszta ja jestem mocno eklektyczny w swoich gustach.
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Postautor: Robert007Lenert » stycznia 13, 2011, 4:50 pm

Cold Lady wspomniala tez o grupie The Jam. Neomodsowej formacji, ktora analogicznie jak chocby The Who, miala swoj zloty okres na wyspach tyle, ze koncem lat 80 i znow jej popularnosc nie dotarla do Polski. Mysle, ze problem "angielskosci" w muzyce jest duzo szerszy i nie dotyczczy tylko lat 60-siatych. Dla mnie takim koronnym przykladem jest David Bowie. Mega gwiazda tam /zreszta bardzo zasluzenie!!!/ i umiarkowana, by nie powiedziec marna popularnosc u nas. Nie wiem czy tzw "amerykanskosc" ktora lykamy w roznych dziedzinach nie przeklada sie i na muzyke. Niby wielu wykonawcow brytyjskich jest w naszej swiadomosci na absolutnym topie, ale dotyczy to glownie tych mocno zamerykanizowanych, czy by jasniej sie wyrazic, tych ktorzy zaistnieli mocno na tamtejszym rynku. Czyli "kupujemy" Anglikow z nalepka "kupiono w USA".
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Postautor: Cold Lady » stycznia 13, 2011, 9:53 pm

Robert, kurcze prowokujesz mnie. Zgadzam się z Tobą, ale tylko częściowo. Masz rację co do tego, że wszystkie wymienione przez Ciebie zespoły, miały okres w swojej działalności, kiedy rzeczywiście brzmiały bardzo angielsko. Nie neguję tego, tak było, ale tą swoja oryginalność i angielskość rozwinęły dopiero kolo roku 1967. Do tego czasu każda z tych kapel miała już na swoim koncie kilka albumów. Dlatego uważam, że Twoje argumenty są tylko w części trafną odpowiedzią. Zgadzam się też, że ich angielskość może niektórych słuchaczy zniechęcać, szczególnie music hallowe wpływy mogą wydawać się dziwaczne. Po części rozumiem też, że ich popowa wrażliwość jest dla niektórych nie do przełknięcia, ale jeśli to jest przyczyna, to dlaczego The Beatles ma takie szerokie grono odbiorców? Czy mamy tutaj do czynienia głównie z tzw. "hypem" i wielką promocją wspaniałej czwórki? Może w tym przypadku bardziej chodzi o sentyment i wspomnienia z młodzieńczych lat, kiedy Beatlesi byli na topie i w zasadzie pewnie prawie każdy starszy forumowicz w jakiś sposób kojarzy ich utwory z wydarzeniami z młodości ( ja choć jestem młodsza, tez mam kilka takich wspomnień). Może jest tak, że dla wielu forumowiczów jeden zespół pop w ich muzycznym świecie wystarczy, nie potrzebują więcej podobnej muzyki, bo wolą ostrzejsze gitarowe granie albo bluesowych mistrzów.
Wracając jednak do muzyki wymienionych przez Ciebie zespołów.
Jeśli rozpatrujemy okres 1963-1966. Ja rzekomej angielskości zbyt wiele nie słyszę, a na pewno jest jej nie więcej niż w muzyce The Beatles.
Gdybyś pisał tylko o The Kinks, tutaj jeszcze bym się z Tobą zgodziła, choć na pierwszych albumach nagrywali również covery Chucka Berrego czy Bo Diddleya. Na pewno późniejsze ich dokonania są ciekawsze, może nawet wyświadczam im niedźwiedzią przysługę, zamieszczając te wczesne utwory.

"Cadillac"

Long Tall Shorty

Till The End Of The Day

You really got me

A jak z The Who?
No tutaj od początku kapela grała raczej power pop/rock, ale i tak słychać dość sporo R&B (szczególnie na pierwszym singlu "I'm The Face" kiedy ich głównym "targetem" było przyciągnięcie uwagi subkultury mods) niewiele osób wie, że to był zabieg czysto komercyjny ze strony managera grupy, który zasugerował, aby ubierali się jak modsi.

I'm the face

Zoot Suit

Run Run Run

Nie rozumię też dlaczego twierdzisz, że The Who nie odnieśli sukcesu komercyjnego w Stanach. Według mnie to nie prawda, myślę, że można im przypiąć nalepkę "kupiono w USA". Ponadto w latach 70tych ciągle pobrzmiewają u nich inspiracje amerykańską muzyką.
Na płycie Who's Next (już z 1971) znalazł się cover Baby Don't You Do It

Na Live at Leeds (też 1971) zarejestrowano "Young Man Blues" i "Summertime Blues".

Na deser zostawiłam sobie Small Faces, gdyż tutaj ewidentnie się z Tobą nie zgadzam. Chodzi mi praktycznie o prawie cały katalog nagrany dla Decca records - czyli dwa albumy.
Czego słuchali członkowie zespołu? Głównie R&B i soulu- płyt z wytwórni Stax i Motown. Czyli norma, w końcu byli prawdziwymi modsami. Brzmieniowo aspirowali do Booker T. & the MG's i to wyraźnie odróżnia ich muzykę od The Kinks i The Who. Bluesa także chętnie słuchali , ale akurat u nich wpływ ten nie jest zbytnio słyszalny.

Grow Your Own

I Can't Dance With You

soulowy klasyk
You've Really Got A Hold On Me

i jeszcze jeden soulowy klasyk, który pokazuje, że nawet pod koniec swojej działalności chętnie wracali do grania takiej muzyki.
Every Little Bit Hurts

tak na marginesie, jeśli na wokalu jest soulowo- rhythm&bluesowy wokalista pokroju Marriotta, to nawet te bardziej popowe, czy "angielskie" utwory nie brzmią do końca aż tak angielsko ani zbyt "grzecznie".
Taka ciekawostka, wiecie jak powstało "Lazy Sunday" (chyba najbardziej popowo/music hallowa piosenka w dorobku SF)? Muzycy z The Holllies (z tej grupy wywodzi się Graham Nash ) zarzucili mu, że zawsze śpiewa jak czarnoskóry Amerykanin, nigdy nie używa swojego normalnego cockneyowskiego akcentu. Steve pokazał, że tak tez potrafi, dla niego był to jednorazowy incydent, taki żart.


Nadal jestem przy swoim zdaniu, ze głównym powodem jest mała zawartość bluesa w muzyce tych zespołów (nie można jednak zapominać, iż R&B i soul tak samo należą do amerykańskiej kultury) i może zbyt duża dawka popu (ale w takim razie dlaczego prawie każdy lubi The Beatles?).
Nasuwa mi się również myśl, że czcimy raczej te zespoły z lat 60tych, z których wywodzą się wielcy brytyjscy wirtuozi gitary tj. Cream z Claptonem, The Yardbirds (z Claptonem, Beckiem i Pagem), Blind Faith (znowu Clapton).
Trzeci powód, który słusznie zauważył single malt, to według mnie strzał w 10.
Prawda jest tez taka,że to czego słuchaliśmy WTEDY było głownie sumą indywidualnych gustów 3 -4 dziennikarzy siedzących w PR (Studio Rytm, Trójka, wcześniej Radiostacja Harcerska).Szerszego dostępu przecież nie było.A dziś nie każdy ma ochotę grzebać w starociach.A czasem warto.
Np. The Animals koncertowali w Polsce, ich muzyka byla grana w radiu, dlatego są o wiele bardziej popularni.
Awatar użytkownika
Cold Lady
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1642
Rejestracja: września 8, 2009, 12:30 am

Postautor: Robert007Lenert » stycznia 13, 2011, 11:11 pm

:) A moze, te zespoly czyli The Kinks /od 4 pltyty/, The Who /juz od 1 albumu/ graly muzyke niezbyt przewidywalna dla odbiorcy spod znaku Led Zeppelin??? Co do The Beatles w ich przypadku widze to tak. Znalezli zloty srodek by byc jednoczesnie i przebojowi i bardzo artystyczni. A Cream to dla wielu glownie ciezkie blues-rockowe rozimprowizowane granie , a prawda jest taka, ze na studyjnych albumach przedstawili glownie znakomite, podszyte psychodelia piosenki...fenomenalne piosenki!! Ich studyjne wcielenie smialo mozna nazwac pop-rockowym. Hi hi za chwile mnie ukrzyzuja :P The Who na plytach studyjnych , tez brzmia o niebo lzej niz na albumach koncertowych.
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Postautor: single malt » stycznia 14, 2011, 9:28 am

Cream to dla wielu glownie ciezkie blues-rockowe rozimprowizowane granie , a prawda jest taka, ze na studyjnych albumach przedstawili glownie znakomite, podszyte psychodelia piosenki...fenomenalne piosenki!!

Akurat ja zgadzam się z Tobą. Przy okazji wg mnie taką "angielską" ciągotką jest sklonność do tzw. muzyki wodewilowej ,ktora silna zarówno u Bitlów (powiedzmy od płyty Revolver),jak i u Kinksów, w niektórych utworach Small Faces ,a nawet,jak zwróciłeś uwagę, w Cream (niekóre nagrania studyjne).Zaliczyłbym do tego nurtu także tzw. mini operę the Who:A Quick One While He's Away.Ta muzyka kabaretowo,rewiowa stanowi zapewne trwały składnik brytyjskiej kultury muzycznej. Zresztą analogicznie można potraktować mniej,jub bardziej przetworzone elementy country u wielu wykonawców z USA.
single malt
bluesman
bluesman
 
Posty: 398
Rejestracja: czerwca 28, 2005, 2:29 pm
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Cold Lady » stycznia 14, 2011, 6:11 pm

No to jest nas już trójka. Dokładnie, zespołowi Cream również zdarzały się piosenki, a ja nigdy nie zauważyłam, aby ktokolwiek z tego powodu narzekał.

Dreaming

ha ha, a to jest urocze wideo do utworu Strange Brew papuga zawieszona na basie Jacka Bruce'a jest bardzo blues-rockowa ;)

A tutaj dowód, ze także oni nie uciekli od angielskich barowych klimatów
Mother's Lament

-----

Takiej niekonsekwencji u słuchaczy można by znaleźć o wiele więcej.
Np. wczesny Pink Floyd z Sydem Barrettem, jak dla mnie to jest bardzo angielska muzyka, a jednak w Polsce są bardzo popularni.
Weźmy na przykład takie utwory jak:

The Gnome

Bike

See Emily Play

Myślę, że jeśli ktoś lubi taką psychodeliczną muzykę, to byłby mile zaskoczony słuchając S.F. Sorrow - The Pretty Things

S. F. Sorrow Is Born

Trust

Baron Saturday

ojej, chyba jestem następna w kolejce do ukrzyżowania, hi hi :lol:
Awatar użytkownika
Cold Lady
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1642
Rejestracja: września 8, 2009, 12:30 am

Postautor: Robert007Lenert » stycznia 14, 2011, 7:28 pm

Bo w muzyce zwanej umownie rozrywkowa najwazniejsze sa piosenki. Wazne by to byly znakomite piosenki. A tych sporo napisali tak Beatlesi jak The Who czy Cream . A co do Barretta, wczesnych Floydow, to ja wlasciwie tylko za to ich kocham, a konkretnie za pierwsza plyte i "Relics" niby zbior singli i czegos tam, ale mnie kladzie na lopatki. Pozniejsi Floydzi zaskoczyli jeszcze tylko 4 plytami / w tym znakomita "Meddle" juz dawno bez Barretta, ale jakos dziwnie w jego manierze, no i udziela sie tam wokalnie pies pewnego fenomenalnego wokalisty i gitarzysty!/
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Postautor: single malt » stycznia 14, 2011, 7:42 pm

No ALE w Polsce Pink Floydzi zaczynają sie generalnie od Dark Side of the Moon .Pomijam paru "wariatów". A w UK niestety, a raczej normalnie, muzyka rockowa opiera się na korzeniach,którymi są np. folklor (także irlandzki) i muzyka wodewilowa. A my w zasadzie nie lubimy naszej muzyki ludowej :wink: Może dlatego,że w latach PRL wbijano nam do głow Mazowsze, Sląsk, zespoły Dzierżanowskiego, Namysłowskiego, Stecia i cholera wie kogo jeszcze.Ta muzyka może i miała jakąś wartość,ale była przecież odzrucana przez nas z definicji, jako element propagandy komunistycznej.
single malt
bluesman
bluesman
 
Posty: 398
Rejestracja: czerwca 28, 2005, 2:29 pm
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Paweł Stomma » stycznia 18, 2011, 10:05 pm

Fajna zakładka.
Kinksów poznałem od piosenek typu Lola i za bardzo ich nie lubiłem. Własciwie, że potrafili fajnie grać dowiedziałem sie, jak usłyszałem Van Halen :)
Ale The Who zawsze lubiłem i generalnie w moim srodowisku byli oni bardzo popularni. Nawet chyba jeszcze dzisiaj gdzieś w aucie wala mi sie, jak herbatnik Hit :) , do szczętu zgrana, ale za to oryginalna kaseta Who's Next. Wspaniały gitarzysta grający niezwykle dynamiczne akordy, a własciwie riffy akordowe. W jego sposobie akcentowania jest jakis rodzaj szaleństwa, które troche sie udziela i powoduje, że masz ochote wskoczyć z butami na stół! :)
John Entwistle, którego mój kumpel, ekspert od basu, bardzo cenił, nie grający tradycyjnie, ale uprawiający prawdziwe pościgi i pogonie za tymiż akordami.
No i walacy "z góry" Moon. Kazdy z nich prezentował wysoce indywidualny styl gry na swoim instrumencie, charakterystyczny dla siebie. Jakże świeżo to dzisiaj nawet brzmi, jakl ciekawie tego sie słucha w porównamiu z gra wielu współczesnych muzyków, którzy "znaleźli"! :lol:
Pozdrawiam
Dont you step on my blue suede shoes.
You can do anything but lay off of my blue suede shoes

https://www.facebook.com/Breakmaszyna
Awatar użytkownika
Paweł Stomma
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3105
Rejestracja: czerwca 9, 2008, 8:52 pm
Lokalizacja: Częstochowa

Postautor: Rafał Nitka Białek » stycznia 18, 2011, 10:17 pm

Paweł Stomma pisze:John Entwistle, którego mój kumpel, ekspert od basu, bardzo cenił, nie grający tradycyjnie, ale uprawiający prawdziwe pościgi i pogonie za tymiż akordami.


Oglądając fragmenty koncertów, które odbyły się już po jego śmierci, można przekonać się, jak wyjątkową rolę pełnił w zespole. Mimo, że muzycy dobrali sobie renomowanego basistę (Pino Palladino) - a także pomimo obecności na scenie drugiego gitarzysty - w aranżacjach wciąż pozostaje pusta przestrzeń.
www.ftb.blues.org.pl/?mpageid=66

"Miła mowa pomnaża przyjaciół, a język uprzejmy pomnaża miłe pozdrowienia". (Syr 6)
Awatar użytkownika
Rafał Nitka Białek
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3273
Rejestracja: października 20, 2004, 11:51 pm

Postautor: single malt » stycznia 19, 2011, 9:12 am

Zgadzam się z oceną the Who.Dla mnie instrumentalnie,to ścisła czołówka światowa przełomu lat 60 i 70. To,co mi zawsze u nich przeszkadzało jakoś, to wokale,a szczególnie chórki,które brzmiały bardzo popowo.Mnie one w ogóle nie pasowały do tego ,co zespół grał.
single malt
bluesman
bluesman
 
Posty: 398
Rejestracja: czerwca 28, 2005, 2:29 pm
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Robert007Lenert » stycznia 19, 2011, 2:50 pm

To tutaj troszke sie roznimy w opiniach. Roger Daltrey to w mojej ocenie jeden z najciekawszych rockowych wokalistow w historii tej muzyki. Co do chorkow, tez pozwole sobie na polemike. Dla mnie one brzmia znakomicie, zwlaszcza ze gitarowy zalogi Who tez dysponuje niezlym glosem co mozna w pelni docenic na jego solowych plytach.
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Postautor: single malt » stycznia 19, 2011, 3:40 pm

To tutaj troszke sie roznimy w opiniach

No i baaardzo dobrze. Inaczej byłoby nudno.I po cholerę wtedy pisać?
Daltrey owszem, ale te chórki ... :?

Pozdr.
single malt
bluesman
bluesman
 
Posty: 398
Rejestracja: czerwca 28, 2005, 2:29 pm
Lokalizacja: Warszawa

Następna

nowoczesne kuchnie tarnowskie góry piekary śląskie będzin świętochłowice zawiercie knurów mikołów czeladź myszków czerwionka leszczyny lubliniec łaziska górne bieruń

Wróć do Muzykowanie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości