Nasza muzyka i nasi bliscy

Tematy związane z muzyką bliższych i dalszych okolic bluesa.

Moderator: mods

Nasza muzyka i nasi bliscy

Postautor: RafałS » stycznia 16, 2010, 3:31 pm

Kiedyś już poruszałem temat tego, jak i kiedy słuchamy muzyki. Teraz szczególne zagadnienie w ramach tego tematu: jak reagują na naszą muzykę nasi bliscy i jak sobie z tym radzimy. Na pewno są wśród nas pary, które w pełni dzielą swoje fascynacje, czy wręcz takie, które muzyka połączyła. I są młodzi, którzy złapali bakcyla od rodziców i rodzice szczęśliwi, ze przekazali go dzieciom. Ale wiem też ze stuprocentową pewnością, że istnieje niepusty podzbiór forumowiczów, który ze słuchaniem części swoich ulubieńców w domu ma problem. A wiem to stąd, że do tego podzbioru należę. Nie mam powodów, żeby się skarżyć: moja Asia aktywnie lubi jakieś 50% tego, co ja i akceptuje dalsze 25%. Ale jednak wciąż pozostawia to pewien zauważalny obszar sporny (bystrzy pewnie się już doliczyli: to brakujące 25%). Mogę więc w domu spokojnie grać większość bluesa, pogranicze bluesa z soulem, jazzem czy rockiem, staroświecki swingujący jazz, łagodniejszą rockową klasykę i wybrane kapele hardrockowe. To sporo i bardzo się z tego cieszę. Jednak czasem nachodzi mnie (o zgrozo) ochota na rocka progresywnego, fusion, jam bandy, psychodelię, trochę bardziej odjechany jazz czy ostrzejsze granie z pogranicza metalu.

Musze tu zaznaczyć, ze nie lubię słuchawek (poczucie odcięcia, puchnącej głowy - brr). Rzucam więc wybrany towar na głośniki w „salonie”. Niezbyt głośno (mam wrażliwy słuch – do tego stopnia, że zdarza mi się korzystać z zatyczek do uszu na koncertach). Niemniej, nawet, jeśli Asia jest w innym pokoju, zwykle nie muszę długo czekać na reakcję. Słyszę najpierw takie kulturalne zdziwienie: „co to za muzyka, kochanie?”. Potem subtelnie wyrażoną opinię: „ona jest jakaś dziwna”. Zwykle wycofuję się zanim dojdzie do łagodnego stwierdzenia („te dźwięki są mi obce kulturowo”). Bardzo rzadko trwam na stanowisku ogniowym dość długo by doczekać się delikatnej sugestii „nie wolałbyś sobie tego spokojnie posłuchać, kiedy mnie nie będzie w domu?”. Tak to mniej więcej wygląda. W rezultacie, po kilku latach małżeństwa, z pogodną akceptacją rzeczywistości, niemal zaprzestałem zakupu płyt z pewnych gatunków – zmęczyło mnie uprawianie partyzantki. Do tego odznaczam się jakąś tam empatią i trudno mi czerpać satysfakcję z muzyki, która moją lepszą połowę nudzi, drażni czy przygnębia. Łapię się na tym, że nawet jak jestem sam w domu, to częściej włączam coś ze wspólnych półek niż z tych bardzo moich. Kompromis nie tylko wiele upraszcza, ale i jest dość przyjemny: miło jest mi sięgać na przykład po nowe rzeczy, o których wiem, że i Asi przypadną do gustu na tyle, ze sama je sobie włączy, czy wręcz wyniesie do samochodu. I tym sposobem zupełnie nieźle się to kręci, choć oczywiście raz na jakiś czas ostro daję czadu, sam lub z najlepszym kumplem. Zwłaszcza kiedy jestem „słomianym wdowcem”. ;)

Osobna kwestia to subtelna muzyczna indoktrynacja blisko czteroletniej już Ani. Ania chętnie pląsa i zaczyna przejawiać pierwsze oznaki zainteresowania tym, co słyszy (na razie piosenkami z bajek, słuchowisk itd.). To już coś, bo do niedawna uważała, ze dobra muzyka jest cicha, a dobre płyty – żółte.

Wracając do tematu – jestem ciekaw doświadczeń forumowiczów: kto terroryzuje swe otoczenia, a kto sam jest terroryzowany? Komu doskwiera brak zrozumienia środowiskowego, a kto cieszy się nim aż nadto? No i - jacy wykonawcy są na domowym indeksie?
Awatar użytkownika
RafałS
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 6455
Rejestracja: lutego 2, 2007, 12:05 pm

Postautor: agrypa » stycznia 16, 2010, 10:03 pm

Ja mam szczescie. Moja piekna zona slucha rownie chetnie jak ja, bluesa, jazzu,
starego dobrego rocka. Jakos tak nawet, czesto jednoczesnie nachodzi nas chec by
posluchac muzyki klasycznej. Jest tylko jeden,jedyny wyjatek. Wioletta nie "trawi'
Hendrixa. Nie trawi w takim stopniu.iz nie licze na to by to sie kiedykolwiek zmienilo. Mamy umowe, Hendrixa slucham rzadko.
ZAPRASZAM!!!
https://www.liszka-agrypa.com/

©Zbigniew Liszka
Awatar użytkownika
agrypa
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 8595
Rejestracja: grudnia 23, 2009, 6:06 pm
Lokalizacja: Southampton

Postautor: lauderdale » stycznia 17, 2010, 9:51 am

Rafal, Najbardziej ubawilo mnie podobienstwo sytuacji i zachowan oraz to ze moj syn i Twoja corka sa niemal w jednym wieku. Jeszcze niedawno syn zakrywal uszy i prosil "nie graj" - na sam widok gitary... teraz spiewa "Jedzie pociag z daleka na nikogo poczeka" i rozne inne pijackie piosenki. Ostatnio dostal harmonijke, ale najchetniej dmucha w nia od drugiej strony ...

Zona dosc alergicznie reaguje na jedna z moich ulubionych plyt Johna Scofielda "A goo goo" . Ale chyba tylko niektore z plyt jazzwych bywaja czasem koscia niezgody ...
Oboje za to uwielbiamy szeroko pojety rock progresywny ; zona Camel, Pink Floyd, Maryllion, Queen, a ja dodaje jeszcze King Crimson czy ELP.

Jesli chodzi o polskich wykonawcow to ostatnio glownie na tapecie Jerzy Filar, Nasza Basia Kochana, Elzbieta Adamiak, Pod buda , Justyna Steczkowska , Nalepa a ja dodaje SBB , Nalepe , Mielczarek czy Kyksa.

Jak juz slucham to musi byc glosno bo inaczej wszystkiego nie slychac ....
Sluchawek nie lubie , ale czasem z nich korzystam zwlaszcza w hotelach....

Dlugo mozna by gadac ... co ciekawe blues jest w tym wszystkim jakby z boku i to jest troche takie moje lekarstwo na te dni kiedy nie moge byc z rodzina.
Wtedy duzo gram i slucham ...
Mam podzielone ...blues z harmonijka duuuuzo i blues bez harmonijki ...troche.
Lauder Dale

...zeby grac, trzeba grac ...
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

STOLEN BLUES
lauderdale
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3392
Rejestracja: października 26, 2006, 8:55 am
Lokalizacja: Z drogi do Polski :)

Postautor: Tomek D. » stycznia 17, 2010, 5:31 pm

Ja zauważyłem takie zjawisko, że bardzo dużo ludzi "nie trawi" muzyki fusion. Słyszałem nawet kiedyś opinie, że jazz-rock to muzyka dla muzyków.
Macie podobne obserwacje ?
Awatar użytkownika
Tomek D.
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1592
Rejestracja: listopada 17, 2007, 3:45 am
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: @ndy.w » stycznia 17, 2010, 6:08 pm

też tak słyszałem. ostatnimi czasy Jasiek wkręcił się w te klimaty i co przyjdzie na jam to za1 chce to grać. efekt jest taki że ludzkość wychodzi z klubu a w najlepszym wypadku opuszcza miejsce pod sceną i zaszywa się przy stolikach...

ale to jeszcze nic. przy muzyce harmolodycznej mało kto jest w stanie wy3mać 8)
Awatar użytkownika
@ndy.w
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1519
Rejestracja: marca 26, 2007, 11:37 am
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Rock-A-Billy » stycznia 17, 2010, 6:17 pm

Tomek D. pisze:Ja zauważyłem takie zjawisko, że bardzo dużo ludzi "nie trawi" muzyki fusion. Słyszałem nawet kiedyś opinie, że jazz-rock to muzyka dla muzyków.
Macie podobne obserwacje ?


To z całą pewnością nieprawda. Ja bardzo lubię fusion czy też jazz-rock, choć nie jestem muzykiem. Na krótkotrwały eksperyment z gitarą basową w czasach licealnych, tj. około 17 lat temu spuszczam zasłonę milczenia :lol:
Spora część mojej kolekcji płytowej obejmuje albumy Derek Trucks Band (w tym przypadku za jazz-rcokowe należy uznawać raczej te wczesne), Jazz Is Dead, Project Z, Aquarium Rescue Unit czy też solowe płyt Jimmiego Herringa, którego zresztą wysoce sobie cenię jako gitarzystę. Lubię również Dixie Dregs ze Steve`m Morse`m, którzy do tego nurtu także bywają zaliczani. Ostatnio oszalałem zaś na punkcie płyt Danny`ego Gattona pt. Redneck Jazz i Unfinished Bussiness, które utrzymane są w swoistej jazz-rockowej stylistyce z domieszką muzyki country.

Nie, na pewno nie jest tak, że fusion i jazz - rocka słuchają jedynie muzycy. Nie-muzykom też podobają się takie brzmienia, choć trzeba przyznać iż zamiłowanie do nich przychodzi dopiero z czasem. Wcześniej trzeba się trochę osłuchać z klasyką rocka lub bluesa, nauczyć się doceniać muzyczny kunszt, a z czasem przyjdzie ochota trudniejsze w odbiorze brzmienia. Dodać należy, że trudniejsze jedynie z pozoru.
Słuchanie fusion i jazz-rocka porównałbym do picia szlachetnych trunków np. starej, dobrej whisky :D Na początku wydaje się, że to niezmierny syf :evil: , ale jak się rozsmakujesz to staje wówczas się najlepszą ucztą dla podniebienia i przełyku,... a w tym przypadku dla ucha.

Jak się zaś znudzi, to wtedy znów posłucham sobie AC/DC. Koneserzy whisky lubią wszak czasem też napić się piwa, zwłaszcza gdy po nim też nieźle buja :D :D
Awatar użytkownika
Rock-A-Billy
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1483
Rejestracja: stycznia 17, 2009, 8:51 pm

Postautor: RafałS » stycznia 22, 2010, 2:30 pm

Tomek D. pisze:Ja zauważyłem takie zjawisko, że bardzo dużo ludzi "nie trawi" muzyki fusion. Słyszałem nawet kiedyś opinie, że jazz-rock to muzyka dla muzyków.
Macie podobne obserwacje ?


Może nie tylko dla muzyków (jak już zauważył Przemek), ale na pewno dla mocno zaangażowanych. Powiedzmy: muzyków, plus tych, którzy w swej fascynacji prawie muzykom dorównują. Nie słyszałem, jeszcze żeby jakaś przypadkowa (niewtajemniczona) osoba słysząc fusion powiedziała: "fajne, co to?". A mówią tak czasem słysząc nieznany kawałek rockowy, jazzowy standard czy nawet bluesa. Rzadko fusion jest pierwszym wyborem muzycznym (chyba nie tylko z uwagi na jego rzadkość w mediach). Zwykle dochodzi się do fusion od strony rocka progresywnego, bądź "normalnego" jazzu - tak mi się wydaje. :)
Awatar użytkownika
RafałS
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 6455
Rejestracja: lutego 2, 2007, 12:05 pm

Postautor: RafałS » stycznia 22, 2010, 2:55 pm

lauderdale pisze: Ostatnio dostal harmonijke, ale najchetniej dmucha w nia od drugiej strony ...

Zona dosc alergicznie reaguje na jedna z moich ulubionych plyt Johna Scofielda "A goo goo" .


Miałem tę płytę Scofielda. To ta z MMW, prawda? Ona i Asia wzajemnie się nie znosiły. Wybrałem Asię. Bez cierpień, bo mnie ta płyta lekko nudziła, gdyby było inaczej to pewnie słuchałbym jej rzadziej, ale zostawił w kolekcji.

Co do dziecięcego muzykowania - mała dostała w prezencie tzw. "cymbałki" (przepraszam - dzwonki). Bynajmniej nie ode mnie. No i słucham ja sobie kilkunastominutowego utworu z płyty czekając na piękną i długą solówkę hammondową w środku (uwielbiam hammonda). I już już ma się ta solówka zacząć, kiedy Ania oznajmuje radośnie: "Tatusiu, ja też mam instrument muzyczny! I ja na nim gram!". I dawaj nawalać pałeczkami w blaszki, ile sił w małych rączkach.
Podobno większa artystyczna szczerość i spontaniczność zawsze wygra, pomimo braków technicznych. Tym razem wygrała miażdżąco - decybelami. :)
Awatar użytkownika
RafałS
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 6455
Rejestracja: lutego 2, 2007, 12:05 pm

Postautor: Agatka Malczyk » stycznia 22, 2010, 8:17 pm

U mnie też jest wesoło :) Na myśl o dzieciństwie przypominają mi się Pink Floydzi, Gary Moore, Enio Moriccone, Mark Knopfler itd itd. katowani bez przerwy przez tatę. On lubi słuchać na maksa, ja preferuję głośność bardziej optymalną. Z kolei jak ja śpiewałam na okrągło jakąś jedną piosenkę to też nie dawał rady. Nie za bardzo też lubi Billie Holiday, Coltrane'a czy psychodelię. A że mam raczej ustępliwą naturę i nie lubię mieć poczucia, że uprzykrzam komuś życie, ograniczam się trochę i zakładam słuchawki. Mój brat słucha głównie hip hopu, ale żyjąc z nami pod jednym dachem uległ jednak wpływom i z dumą widzę jak ostatnio coraz częściej sięga po Milesa Davisa, Herbie'go Hancocka, Freddiego Hubbarda, Stinga... Mama dzielnie znosi nas troje, ale sama chyba najbardziej lubi muzykę klasyczną.

Co to znaczy "normalny jazz"? :D
Ja jeszcze nie dorosłam do fusion, też za nim jak na razie nie przepadam.
Dla mnie jazz musi mieć swing i musi mieć blues. Jak nie ma to już jest coś innego.
But if you can't sing it you simply have to swing it!
Cause it don't mean a thing if you ain't got that swing!
Awatar użytkownika
Agatka Malczyk
blueslover
blueslover
 
Posty: 499
Rejestracja: listopada 10, 2005, 5:38 pm
Lokalizacja: Nowy Dwór Mazowiecki

Postautor: karambol » stycznia 22, 2010, 11:31 pm

Rafał nie lubi słuchawek a ja akurat jest na nie skazany. I to ma swoje dobre strony - dźwięki są strasznie blisko. Ostatnio słuchając pierwszej płyty zespołu Abraxas w pewnym momencie aż się obejrzałem przez lewe ramię kiedy tam właśnie coś niepokojącego zabrzmiało. Pewnie "na głośnikach" nie zauważyłbym tego.
Mam troje dzieci , żonę i chomika i jakoś nikt nie przepada za "moją" muzyką. Moja córka Hanna-Wiktoria pochwaliła się że dzięki mnie dostała "plusa" z wychowania muzycznego. Na lekcji pani zrobiła coś na kształt teleturnieju gdzie można było wybierać kategorię spośród "Chopin", "Kameralistyka", "Opera", "Muzyka rockowa" itp. oraz wagę punktową. Moja córka pojechała na maxa i zaordynowała : "Muzyka rockowa" za 200 punktów. Pytanie brzmiało : słynna czwórka z Liverpoolu. Oczywiście 200 punktów poszło na konto mojego słoneczka. Często jak nie ma nic ciekawego w TV moja córka mówi "a może pooglądamy Beatelsów?"
Coś tam jednak kuma skoro wysmażyła coś takiego:
Obrazek
Ostatnio zmieniony kwietnia 16, 2010, 10:08 am przez karambol, łącznie zmieniany 1 raz
Awatar użytkownika
karambol
Administrator
Administrator
 
Posty: 2432
Rejestracja: czerwca 24, 2004, 4:57 pm
Lokalizacja: Białystok

Postautor: leszekblues » stycznia 22, 2010, 11:41 pm

Zona bluesa nie trawi :cry:
Gov't mule to juz w ogóle
Ostatnio kiedy chce grac , córka sie boi , ze znowu mi wzmacniacz wybuchnie , dlatego jak zaczynam to jest ryk no i wiosło idzie w kat :cry:
Normalnie przej...ne :D
leszekblues
 

Postautor: bluesly » stycznia 23, 2010, 10:52 pm

ja potrafię czasami drzeć pyska o 3 w nocy, bo tak grywam koncerty w second life i niestety słychać mnie w całym domu ale rodzinka się przyzwyczaiła już :) gotuję im za to obiady i wszyscy są zadowoleni.
Gust muzyczny wszyscy mamy jednakowy, w sumie wpajany od dzieciaka. Kiedy miałam 12 lat ojciec siłą zaciągnął mnie na koncert Deep Purple. Grali wtedy w Arenie w Poznaniu. Ja byłam w tych czasach na etapie piszczenia przy muzyce bakstreet boys i ryczalam jak głupia, że nie chcę iść na szarpidruty. Zostałam zaciągnięta siłą! i co? po 3 numerze wskoczyłam w kocioł pod scenę i tyle mnie tatuś widział. To był dzień przełomowy w moim pojmowaniu muzyki, otworzyły się horyzonty :) no...
Awatar użytkownika
bluesly
bluesHealer
bluesHealer
 
Posty: 1367
Rejestracja: stycznia 24, 2005, 9:33 am
Lokalizacja: Poznan/Kraków

Postautor: B&B » stycznia 24, 2010, 10:26 am

leszekblues pisze:Zona bluesa nie trawi :cry:
Gov't mule to juz w ogóle

Ciekawe, która miłość była najpierw 8)
Awatar użytkownika
B&B
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7059
Rejestracja: października 9, 2005, 10:14 pm
Lokalizacja: spod warmińskiego lasu...

Postautor: Krzyś fishbone Grajczak » stycznia 24, 2010, 11:11 am

bluesly pisze:Kiedy miałam 12 lat ojciec siłą zaciągnął mnie na koncert Deep Purple. Grali wtedy w Arenie w Poznaniu.


byliśmy w tym samym kotle :) tylko ja miałem 16 lat i zaciągnąłem siła na koncert mojego tatę :)

http://www.trampledcole.pl


We all have idols. Play like anyone you care about... but try to be yourself while you're doing so.
B.B.King
Awatar użytkownika
Krzyś fishbone Grajczak
bluesHealer
bluesHealer
 
Posty: 1044
Rejestracja: maja 5, 2007, 3:50 am
Lokalizacja: Idzikowice/Namysłów

Postautor: kora » stycznia 25, 2010, 12:59 pm

Od jakiegoś czasu przymierzam się do napisania w tym temacie :mrgreen:

Czytam te wszystkie wpisy i coś mi nie pasuje :roll:
Wasze,zony (towarzyszki życia :wink: ) jakieś takie zołzowate są :wink:

jak można być w szczęśliwym związku - skoro druga połowa w pełni nie akceptuje Waszych pasji muzycznych ?
PODKREŚLAM W PEŁNI

No więc ,tak jak napisałam na wstępie - chciałabym coś napisać :roll:

no, ale po co macie mi zazdrościć :D




u mnie w domu od rana do nocy - od podłogi do sufitu
- brzmiii blues , jazz :wink: żadnych kłótni,żadnych ograniczeń :D , mało tego - ciągłe dysputy odnośnie tego, co leci w odtwarzaczu CD
:wink:
Obrazek
Awatar użytkownika
kora
Elf
Elf
 
Posty: 30155
Rejestracja: września 1, 2005, 12:44 pm
Lokalizacja: Katowice

Postautor: RafałS » stycznia 26, 2010, 9:28 am

kora_ pisze:Czytam te wszystkie wpisy i coś mi nie pasuje :roll:
Wasze,zony (towarzyszki życia :wink: ) jakieś takie zołzowate są :wink:


Wcale nie. Po prostu mają silne osobowości i własny (czasem odmienny od naszego) gust. :)
Awatar użytkownika
RafałS
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 6455
Rejestracja: lutego 2, 2007, 12:05 pm

Postautor: Krzyś fishbone Grajczak » stycznia 26, 2010, 11:11 am

kora_ pisze:u mnie w domu od rana do nocy - od podłogi do sufitu
- brzmiii blues , jazz :wink: żadnych kłótni,żadnych ograniczeń :D , mało tego - ciągłe dysputy odnośnie tego, co leci w odtwarzaczu CD
:wink:


a u mnie nie. i wcale Ci Kora nie zazdroszczę. nie dla każdego muzyka jest całym światem, jedynym sensem życia itp... w moim życiu, mimo że jestem muzykiem, muzyka jest tłem. uwielbiam słuchać jej w samochodzie (dlatego audio w aucie jest dla mnie bardzo ważne), ale w domu bardzo często słucham ciszy, albo czegoś równie absorbującego moją uwagę... nie jest sztuką umieć rozmawiać tylko o muzyce...

http://www.trampledcole.pl


We all have idols. Play like anyone you care about... but try to be yourself while you're doing so.
B.B.King
Awatar użytkownika
Krzyś fishbone Grajczak
bluesHealer
bluesHealer
 
Posty: 1044
Rejestracja: maja 5, 2007, 3:50 am
Lokalizacja: Idzikowice/Namysłów

Postautor: kora » stycznia 26, 2010, 11:53 am

Krzyś fishbone Grajczak pisze:nie jest sztuką umieć rozmawiać tylko o muzyce...


zapewniam Cię, że w moim przypadku - rozmawiamy o wszystkim
:lol: muzyka, jest jednym z tematów, aczkolwiek nie najważniejszym
:twisted:
Obrazek
Awatar użytkownika
kora
Elf
Elf
 
Posty: 30155
Rejestracja: września 1, 2005, 12:44 pm
Lokalizacja: Katowice

Postautor: Krzyś fishbone Grajczak » stycznia 26, 2010, 12:13 pm

ja wiem :) wcale nie twierdzę że jest inaczej :)
tylko tak mi się skojarzyło bo znam kilka osób które w styczności z kimś kto nie jest fanatykiem muzyki, nagle stają się niemowami, brakuje im tematu i rozpaczliwie próbują "utrzymać się na wodzie". i to jest smutne.

http://www.trampledcole.pl


We all have idols. Play like anyone you care about... but try to be yourself while you're doing so.
B.B.King
Awatar użytkownika
Krzyś fishbone Grajczak
bluesHealer
bluesHealer
 
Posty: 1044
Rejestracja: maja 5, 2007, 3:50 am
Lokalizacja: Idzikowice/Namysłów

Postautor: @ndy.w » stycznia 26, 2010, 1:17 pm

przedtem wrzuciłem tylko mały wtręcik ale podobnie jak Kora przymierzałem się do jakiejś dłuższej wolnej chwili żeby tu sobie trochę popisać.

będzie o dzieciach. początkowo słuchają i chłoną wszystko "jak leci" oczywiście ze wskazaniem na to co leci w domu. później w ramach młodzieżowego buntu słuchają namiętnie tego o czym wiedzą że ja NA PEWNO nie lubię a przynajmniej nie przepadam. potem im przechodzi i nawet idzie się dogadać. ale jednak zdecydowanie jest to coś innego niż słucham ja.

swoją drogą czasem można usłyszeć fajne recenzje które dają do myślenia. od zawsze lubię Astrud Gilberto a tu nagle moje dziecko usłyszawszy mówi: "ależ ona zawodzi". zaczynam się zastanawiać i faktycznie - z ogólnego punku słyszenia Astrud jest cienką wokalistką. prawdę napisawszy - ledwo co śpiewa. a jednak jest mega-gwiazdą. ciekawe nieprawdaż?
Awatar użytkownika
@ndy.w
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1519
Rejestracja: marca 26, 2007, 11:37 am
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: agrypa » stycznia 26, 2010, 1:30 pm

Tak mnie zawsze fascynowala gitara Hendrixa, ze dopiero po wielu latach, z pomoca mojej zony,zauwazylem ze pan J,H. z wokalem to bardzo niebardzo.
ZAPRASZAM!!!
https://www.liszka-agrypa.com/

©Zbigniew Liszka
Awatar użytkownika
agrypa
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 8595
Rejestracja: grudnia 23, 2009, 6:06 pm
Lokalizacja: Southampton

Postautor: olekblues » lutego 5, 2010, 12:42 pm

kora_ pisze:Od jakiegoś czasu przymierzam się do napisania w tym temacie :mrgreen:

Czytam te wszystkie wpisy i coś mi nie pasuje :roll:
Wasze,zony (towarzyszki życia :wink: ) jakieś takie zołzowate są :wink:

jak można być w szczęśliwym związku - skoro druga połowa w pełni nie akceptuje Waszych pasji muzycznych ?
PODKREŚLAM W PEŁNI

No więc ,tak jak napisałam na wstępie - chciałabym coś napisać :roll:

no, ale po co macie mi zazdrościć :D




u mnie w domu od rana do nocy - od podłogi do sufitu
- brzmiii blues , jazz :wink: żadnych kłótni,żadnych ograniczeń :D , mało tego - ciągłe dysputy odnośnie tego, co leci w odtwarzaczu CD


spełnionymi.


:wink:


Ja jestem szczęśliwy z tego powodu ze moja zona nie trawi takich klimatów. Mogę z Nią pogadać o czymś innym niż o muzyce, odpocząć, nabrać dystansu i zrelaksować się przed kolejnym starciem z pasją.
To jest wspaniałe,że tym sposobem możemy się uzupełniać i być
Awatar użytkownika
olekblues
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1708
Rejestracja: lutego 6, 2008, 7:45 pm
Lokalizacja: Kalisz

Postautor: @ndy.w » kwietnia 2, 2010, 1:11 pm

ostatnio trochę odetchnąłem. mój syn który męczył mi ucho (nawet przez zamknięte drzwi) hip-hopem i metalem, ostatnio zaczął słuchać reggae co już stanowiłe pewną ulgę dla moich uszu. a całkiem ostatnio przerzucił się na Kravitza 8)
Awatar użytkownika
@ndy.w
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1519
Rejestracja: marca 26, 2007, 11:37 am
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: jedrekj » kwietnia 16, 2010, 9:39 am

Zaobserwowałem kiedyś dziwną zależność...
Z kobietami z którymi przebywam na codzień (dziewczyna, mama, siostra, współlokatorka jedna, druga) mogę słuchać wielu przeróżnych rzeczy. Ja staram się podrzucać swoje propozycje i nie rzadko dostaję w zamian czyjeś. Jest tego od groma...
ALE!
Żadna z nich nie zniesie więcej niż dwie minuty Zappy.
Zaczynają się jęki typu "O nie! Wyłącz! Nienawidzę go! I te obleśne wąsy!".
Nawet mama, która wytrzymywała każdą moją zachciankę muzyczną- mogę z nią słuchać na przemian Anne Marie Jopek z Black Sabbath i OSTRym- przy Zappie nagle znajduje zajęcie w innym pokoju. Nie powie złego słowa, nie wyrazi jakiegoś kwaśnego grymasu na swojej twarzy, tylko ucieknie. Mam wrażenie, że podświadomie.
Wiecie dziewczynyc o co chodzi?
Panowie, który może Zappy słuchać przy swojej damie?
Make a joyful noise!
Awatar użytkownika
jedrekj
bluesmaniak
bluesmaniak
 
Posty: 28
Rejestracja: listopada 20, 2005, 6:57 pm
Lokalizacja: Leszno

Postautor: @ndy.w » kwietnia 16, 2010, 12:03 pm

to proste. Zappy po prostu nie da się słuchać bo to co robi jest obiektywnie "brzydkie" a kobiety lubią ładne rzeczy.

kiedyś mojemu koledze muzykowi inny kolega muzyk zapuścił instrumentalne trio Zappy wiedząc że nie zna tego artysty i powie prawdę. tamten po wysłuchaniu fragmentu odezwał się w następujące słowa: "musieli mieć trudne dzieciństwo. matki ich nie kochały..."

ja mogę podać podobny przykład. moja żona lubi jazz więc mogę do woli słuchać Davisa, Hancocka, Corei i im podobnych. ale przerabiając historię jazzu doszedłem w końcu do muzyki harmolodycznej, żona nie wy3mała i powiedziała tak: "lubię jazz ale tego nie da się słuchać".

możecie wypróbować to na swoich kobietach:
http://www.youtube.com/watch?v=Ji5yiz8ocXQ
Awatar użytkownika
@ndy.w
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1519
Rejestracja: marca 26, 2007, 11:37 am
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: bartic » kwietnia 16, 2010, 3:29 pm

przepraszam za offtop, ale @ndy.w to jest dobre! już dawno nie słuchałem czegoś takiego. nawet w radiach jazzowych są gładcy. dzięki!
pozdrawiam
bartłomiej czerniak
Awatar użytkownika
bartic
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 2761
Rejestracja: maja 22, 2004, 5:04 pm
Lokalizacja: Wrcłw

Postautor: Matragon » kwietnia 16, 2010, 4:19 pm

xxx
Ostatnio zmieniony września 21, 2012, 9:10 am przez Matragon, łącznie zmieniany 1 raz
Follow the Snake - Eat Apples!
Matragon - Facebook Fan Page
Matragon
ZAPPALENiEC
ZAPPALENiEC
 
Posty: 6577
Rejestracja: kwietnia 18, 2007, 12:43 pm

Postautor: kazek » kwietnia 16, 2010, 8:43 pm

Ja słucham przy córce , która ...jeszcze nie mówi :mrgreen:
Awatar użytkownika
kazek
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 2825
Rejestracja: lipca 13, 2007, 9:13 pm
Lokalizacja: wola batorska/niepołomice/małopolska

Postautor: Krzyś fishbone Grajczak » kwietnia 17, 2010, 9:28 am

@ndy.w pisze:to proste. Zappy po prostu nie da się słuchać bo to co robi jest obiektywnie "brzydkie" a kobiety lubią ładne rzeczy.

kiedyś mojemu koledze muzykowi inny kolega muzyk zapuścił instrumentalne trio Zappy wiedząc że nie zna tego artysty i powie prawdę. tamten po wysłuchaniu fragmentu odezwał się w następujące słowa: "musieli mieć trudne dzieciństwo. matki ich nie kochały..."

ja mogę podać podobny przykład. moja żona lubi jazz więc mogę do woli słuchać Davisa, Hancocka, Corei i im podobnych. ale przerabiając historię jazzu doszedłem w końcu do muzyki harmolodycznej, żona nie wy3mała i powiedziała tak: "lubię jazz ale tego nie da się słuchać".

możecie wypróbować to na swoich kobietach:
http://www.youtube.com/watch?v=Ji5yiz8ocXQ


zgadzam się w 100%

ja Zappy nie słucham przy nikim, bo sam nie wytrzymuję :)

a co do jazzu to ja mam swoją teorię: uwielbiam jazz dopóki ma tonację :)

http://www.trampledcole.pl


We all have idols. Play like anyone you care about... but try to be yourself while you're doing so.
B.B.King
Awatar użytkownika
Krzyś fishbone Grajczak
bluesHealer
bluesHealer
 
Posty: 1044
Rejestracja: maja 5, 2007, 3:50 am
Lokalizacja: Idzikowice/Namysłów

Postautor: margo » kwietnia 17, 2010, 9:59 am

@ndy.w pisze:to proste. Zappy po prostu nie da się słuchać bo to co robi jest obiektywnie "brzydkie" a kobiety lubią ładne rzeczy.

kiedyś mojemu koledze muzykowi inny kolega muzyk zapuścił instrumentalne trio Zappy wiedząc że nie zna tego artysty i powie prawdę. tamten po wysłuchaniu fragmentu odezwał się w następujące słowa: "musieli mieć trudne dzieciństwo. matki ich nie kochały..."

ja mogę podać podobny przykład. moja żona lubi jazz więc mogę do woli słuchać Davisa, Hancocka, Corei i im podobnych. ale przerabiając historię jazzu doszedłem w końcu do muzyki harmolodycznej, żona nie wy3mała i powiedziała tak: "lubię jazz ale tego nie da się słuchać".

możecie wypróbować to na swoich kobietach:
http://www.youtube.com/watch?v=Ji5yiz8ocXQ

nie byłabym sobą gdybym się nieodezwała . . .
to nie jest dobre - to jest świetne!!!
a a'propos kobiet w domu przy muzyce to w moim środowisku pękają faceci przy mnie nie ja przy facetach :twisted:
wyjątkiem jest mój Syn hehhe
Małgorzata teraz Jastrzębska
Awatar użytkownika
margo
Child In Time
Child In Time
 
Posty: 3814
Rejestracja: lipca 6, 2005, 10:11 am


nowoczesne kuchnie tarnowskie góry piekary śląskie będzin świętochłowice zawiercie knurów mikołów czeladź myszków czerwionka leszczyny lubliniec łaziska górne bieruń

Wróć do Muzykowanie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 14 gości