"Mierzalnosc muzyki"???

Tematy związane z muzyką bliższych i dalszych okolic bluesa.

Moderator: mods

Postautor: przemak2 » maja 7, 2009, 9:24 am

Oczywiscie forme mozna oceniac, i to dosc latwo, o czym pisalem sporo na poczatku tego watku. To przekaz wymyka sie naszym "obiektywnym" ocenom.
Awatar użytkownika
przemak2
blueslover
blueslover
 
Posty: 656
Rejestracja: lutego 16, 2007, 8:15 pm
Lokalizacja: Poznan

Postautor: Rafal_blues » maja 7, 2009, 10:50 am

Maikl pisze:
emocje nie mogą być dodatkiem. to one powodują bardzo czesto, że chcemy muzyka posłuchać, w ten sposób artysta łączy się ze swoja publicznością.


Na pewno emocje i zaangażowanie odgrywają ogromną rolę na koncercie.
Emocje są też nierozerwalnie związane z bluesem.

Przychodzi mi na myśl muzyka klasyczna, tudzież jakieś ekstrawaganckie kawałki metalowe, bardzo szybkie itp. W tym przypadku emocji albo nie da się przekazać, albo nie są one niezbędne.
Muzykę klasyczną lubimy za układ kolejnych dźwięków, za melodie, które tworzą itd. Może ona sprawić, że poczujemy się smutni albo radośni, ale wciąż pozostają to dźwięki.

A może się mylę?


chodzi mi w tym przypadku tylko i wyłącznie o blues
On the next train south...
Awatar użytkownika
Rafal_blues
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1429
Rejestracja: kwietnia 8, 2009, 11:05 am
Lokalizacja: Kwidzyn

Postautor: Robert007Lenert » maja 7, 2009, 10:52 am

Tomii pisze:
Robert007Lenert pisze:Ponawiam pytanie. Te 1316 godzin z minutami i sekundami to dobra muzyka???


Hehehe, widze ze na sile chcesz mnie wciagnac w dyskusje :) Mimo wszystko odpowiem; tak, to dobra muzyka :lol:

I tym sposobem dales odpowiedz. Oceniles muzyke, ktora maszw swoich zbiorach. "Znierzyles" ja.
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Postautor: RafałS » maja 7, 2009, 12:15 pm

Chciałbym zauważyć, że nasza subiektywna miara satysfakcji z muzyki nie musi się pokrywać (i często się nie pokrywa) z naszą miarą wartości tej muzyki. Przykłady poniżej.

A) "Nie znam i nie lubię"
1) Nudzi mnie muzyka, powiedzmy, Haydna, więc jej nie słucham i słabo znam.
2) Jestem jednak świadom obiektywnej złożoności tej muzyki, staranności kompozycji, jej wagi dla rozwoju gatunku itd.
3) W rezultacie nie klasyfikuję jej jako kiepską, tylko jako coś poza moim obszarem estetycznym. A przyparty do muru stwierdziłbym raczej, że to "dobra" niż "zła" muzyka na bazie mojego wyobrażenia oceny tej muzyki przez regularnych gości tych obszarów (wiem, że jest przez nich lubiana i ceniona).

B) "Znam i nie lubię"
1) Nie lubię muzyki danej grupy ale ponieważ należy do gatunku, który lubię i jest znana, to słucham jej czesto mimo woli (radio, przyjaciele itd.)
2) Mimo, że jej nie lubię, to dostrzegam pewne jej obiektywne zalety: np. oryginalność, inteligencję - te jednak nie przekładają się na moją satysfakcję emocjonalno-estetyczną.
3) Wiem, że muzykę tę lubi wiele osób, których gust cenię.
4) Skutek: znów powiem raczej, że nie lubię, niż "kiepskie".

C) "Znam i lubię ale z absurdalnych powodów"
1) Pasjami słucham jakiejś kapeli.
2) Słyszę, że ich kawałki są wtórne, w słowach - rymy częstochowskie, umiejętności techniczne takie sobie - a jednak nie mogę się temu oprzeć -budzi to moją sympatię w stopniu znacznie większym niż teoretycznie bardziej profesjonalne i oryginalne granie. Po angielsku nazywa się to "guilty pleasure".
3) Czy powiem, że to dobra muzyka? Nie. Powiem, że to muzyka, którą uwielbiam.

Mój wniosek: jeśli ktoś czesto mówi, że lubi "dobrą muzykę", "każdą dobrą muzykę" czy "tylko dobrą muzykę", to myślę sobie, że ten ktoś jest skończonym idiotą bądź też skończonym megalomanem, bo albo nie dostrzega oczywistej tautologii własnych słów ("lubię to, co dobre, a dobre jest to, co ja lubię") albo przeciwnie - dostrzega ale i tak świadomie utożsamia swoją prywatną, często irracjonalną satysfakcję z obiektywną wartością.

To co subiektywne i obiektywne naprawdę daje się często odróżnić. Z muzyką jak z ludźmi - możemy kogoś cenić za wiedzę, czy dobre uczynki ale jego towarzystwo i tak działa nam na nerwy.

I jeszcze jedno: moja trzyletnia Ania na pytanie czy jedzenie jest dobre odpowiada czasem: "Tak - dobre, ale mi nie smakuje".
Awatar użytkownika
RafałS
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 6455
Rejestracja: lutego 2, 2007, 12:05 pm

Postautor: RafałS » maja 7, 2009, 1:03 pm

Strasznie dużo napisałem a przecież sprawa jest prosta: chodzi o to, że powody (kryteria) dla których coś cenimy i te, dla których coś lubimy mogą się różnić i to znacznie. Te pierwsze zwykle znamy, bo są racjonalne: cenimy to co mądre, ciekawe, odkrywcze, odważne, w nieszablonowy sposób czerpiące z tradycji itd. A dlaczego coś lubimy? Bardzo różnie to bywa i nie zawsze umiemy to nazwać. Ja na przykład do tego stopnia lubię pewne muzyczne schematy, że niemal wszystko na nich zrobione do mnie trafia. Czyli nawet nie tak, że lubię pomimo schematyzmu ale wręcz z powodu schematyzmu, więc lubię rzeczy obiektywnie słabe ale cóż począć - już tak mam. :)
Awatar użytkownika
RafałS
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 6455
Rejestracja: lutego 2, 2007, 12:05 pm

Postautor: B&B » maja 7, 2009, 1:20 pm

Tak się zastanawiam Rafale, czy cię lubię czy cenię, no i nie wiem :roll:
Ooo, wiem! Nie lubię opery i niespecjalnie cenię :oops:
Awatar użytkownika
B&B
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7094
Rejestracja: października 9, 2005, 10:14 pm
Lokalizacja: spod warmińskiego lasu...

Postautor: kora » maja 7, 2009, 1:34 pm

Uwielbiam czytać , to co pisze Raf :mrgreen:

Nie znam Go ale lubię - ot ciekawe zagadnienie :roll:
Obrazek
Awatar użytkownika
kora
Elf
Elf
 
Posty: 30155
Rejestracja: września 1, 2005, 12:44 pm
Lokalizacja: Katowice

Postautor: Lame Lime Fillmore » maja 7, 2009, 6:10 pm

kurcze, tak słucham tego co tu pisują różni ludzie i płakać mi się chce, jak niektórzy twierdzą, ze w muzyce nie są ważne uczucia... podam przykład, może niezbyt wysublimowany, ale to pierwsze na co wpadłem- "List do M"... tą piosenkę, jak i wiele innych piosenek, zaśpiewa bez emocji tylko niewyżyty twardziel- karku w dresie, a i tak nie zaśpiewa, bo nie potrafi... i tak jest z wieloma piosenkami. moim zdaniem z muzyką jest jak z miłością, trzeba mieć uczucia... wiadomo ważny jest tekst, muzyka, linia melodyczna wokalu ale bez uczuć piosenka jest pusta, sucha... kto będzie słuchał nieemocjonalnej katarynki?
gdzie jak gdzie, ale w muzyce jaką wielu z nas tutaj preferuje- `BLUESIE emocje są nierozłączne z utworami...
tyle z mojej strony na ten temat 8) miłego wieczoru :wink:
Awatar użytkownika
Lame Lime Fillmore
bluesmaniak
bluesmaniak
 
Posty: 19
Rejestracja: kwietnia 19, 2009, 12:40 pm

Postautor: Robert007Lenert » maja 8, 2009, 9:54 am

Robert007Lenert pisze:Sprobuje pobieznie opisac moj sposob oceniania utworu, muzyki, jej wykonamia.
1. Zaczynam czegos sluchac /moze to byc cala plyta, utwor, czy tez wykonanie na zywo jakiejs muzyki/
2. W trakcie sluchania wystepuje u mnie jakas reakcja /moze to byc znudzenie, obojetnosc, zainterosowanie, zdenerwowanie, zachwyt/
3. W zaleznosci od reakcji mam ochote
a) posiadac ta plyte, ten utwor, to wykonanie w swojej kolekcji
b) kiedys moze jeszcze poslucham, ale miec nie musze
c) to co slyszalem bylo mi obojetne, nie wzbudzilo w zasadzie emocji, po co mi taka muzyka
d) odruch byl negatywny, nie moge wyjsc z podziwu, ze ktos nagral/zagral/skomponowal/napisal takiego knota, za darmo i z doplata tego nie chce

Wyzej wymienione reakcje powstaja w oparciu o moje doswiadczenie sluchacza. Im wiecej poznalem muzyki, tym wieksze mam wymagania co do kolejnej poznawanej. Jednoczesnie nie odrzucam natychmiastowo rzeczy ktore w pierwszym podejsciu nie zachwycaja, ale w jakis sposob zaskakuja innoscia. Pozniejszy efekt sluchania bywa rozny. Uznaje to za cos intrygujacego i chce miec, lub dochodze do wniosku, ze to nie moje rejony estetyczne. W miare osluchania pojawia sie u mnie coraz wieksza przewidywalnosci pewnych rozwiazan melodycznych, rytmicznych w obszarze danych gatunkow muzycznych to jedno. Z drugiej strony poznaje coraz wiecej tzw kanonow, rzeczy wymyslonych i zrealizowanych w sposob perfekcyjny. Czy to ,ze gram wplywa na to jak oceniam muzyke??? Byl taki moment w moim zyciu. Potrafilem sie katowac kiepskim utworem z trudna technicznie partia harmonijki. Na cale szczescie ten etap byl tylko krotkim nieznaczacym blyskiem. Bezsensem jest sluchanie kiepskiej muzyki. Bezsensem jest rozbieranie utworu. Utwor to calosc, jako calos ma tworzyc piekno. Skladowe piekna maja na celu tylko i wylacznie stworzyc je. To jak z pysznym ciastem.... sama maka raczej pyszna nie jest, rodzynki a owszem, ale bez maki nie ma ciasta. cdn...

Porusze teraz aspekt oceniania wlasnej muzyki. Piosenek, ktore napisalem. Tutaj dopiero zaczyna sie zabawa. Tak sobie mysle, ze na ta chwile zasygnalizuje tylko ten temat. Jesli was interesuje to zagadnienie, to go rozwine. Jesli nie, nie bede o tym pisal.
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Postautor: Rafal_blues » maja 8, 2009, 10:52 am

Robert007Lenert pisze:Porusze teraz aspekt oceniania wlasnej muzyki. Piosenek, ktore napisalem. Tutaj dopiero zaczyna sie zabawa. Tak sobie mysle, ze na ta chwile zasygnalizuje tylko ten temat. Jesli was interesuje to zagadnienie, to go rozwine. Jesli nie, nie bede o tym pisal.


jeśli możesz, rozwiń temat. sprawa bardzo ciekawa, jak muzyk ocenia swoją własną twórczość. myśle, że będą mogli się wypowiadać na ten temat sami muzycy. a inni będą komentować. może być ciekawie :D

z własnego doświadczenia wiem, że samego siebie ocenia się bardzo surowo. mówię tu oczywiście z pozycji osoby, która gra dla siebie, nie zawodowo. a co dopiero ci, którzy zarabiają graniem na chleb.
On the next train south...
Awatar użytkownika
Rafal_blues
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1429
Rejestracja: kwietnia 8, 2009, 11:05 am
Lokalizacja: Kwidzyn

Postautor: Robert007Lenert » maja 8, 2009, 10:24 pm

Z ocena wlasnej muzyki jest troszke inaczej. Autor wie co chcial osiagnac i co z tego wyszlo :) Czyli byl jakis plan. Pytanie w jakim stopniu zostal zrealizowany. Co wazne, odstepstwa od planu wcale nie musza byc wada. Bywa, ze cos zostalo zagrane niechcacy i okazuje sie strzalem w dziesiatke. Bywa tez odwrotnie /dokladna realizacja planu przynosi mierny efekt/. Oceniajac to co popelnilem postepuje wedle prostej zasady. Podoba mi sie to co slysze i numer wchodzi na plyte. Nie podoba mi sie i laduje w koszu, badz pozostaje jako niedopracowany pomysl, ktory jeszcze nie jest dobry, ale ma szanse takim sie stac. Ot i koniec filozofii.
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Postautor: Tomii » maja 9, 2009, 6:54 am

Robert007Lenert pisze:I tym sposobem dales odpowiedz. Oceniles muzyke, ktora maszw swoich zbiorach. "Znierzyles" ja.

Czulem ze zmierzasz do takiego uproszczenia :wink:
W moim odczuciu ocena a miara to niestety dwie odmienne kwestie. Poza tym to dosc subiektywna i wylacznie moja prywatna ocena. Ocena moze byc pozytywna lub negatywna czyli dobra lub zla. Bywa tez wyrazona w wielkosci liczbowej, natomiast miara (mierzalnosc) jest o wiele szerszym pojeciem i chyba nie do konca precyzyjnym.
Kilka przykladow: miara popularnosci - czy wynika z oceny - nie, mozna byc popularnym lub nie, a chyba nie mozna powiedziec ze jest sie dobrze popularnym lub zle? miara wartosci; tu rowniez chyba nie mozna uzyc sformulowania ze cos posiada dobra wartosc lub zla, raczej mozna mowic o wartosci nieocenionej, duchowej, etc.
Nie chce wdawac sie w dalsza polemike i podkresle raz jeszcze moje zdanie na ten temat; muzyki zmierzyc sie nie da, no chyba ze w ilosci taktow, czasu trwania czy ilosci kompozycji :!: mozna ja oceniac, porownywac, poznawac, dzielic czy wreszcie po prostu sluchac :wink:

P.S. Mam nadzieje ze tym razem nie odbiegam zbytnio od tematu i nie jestem piratem slownym tylko i wylacznie dlatego ze mam swoje odmienne od innych zdanie i podejscie do pewnych kwestii. Mam rowniez nadzieje ze nikomu za mnie nie bedzie wstyd za to co pisze :wink:
w sercu blues a w zylach rock'n'roll ...
...cudowność jest zawsze piękna, wszystko jedno jaka cudowność, nie ma cudowności, która by nie była piękna.
Awatar użytkownika
Tomii
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 4947
Rejestracja: października 10, 2005, 10:30 am
Lokalizacja: Katowice

Postautor: RafałS » maja 9, 2009, 9:54 am

A Horace Silver powiedział kiedyś, że do swoich kompozycji ma stosunek jak do dzieci: nie ocenia ich, wszystkie jednakowo kocha i po nagraniu z ciekawością i dumą obserwuje jak radzą sobie potem w świecie żyjąc własnym życiem (wykonywane przez innych artystów) :)
Awatar użytkownika
RafałS
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 6455
Rejestracja: lutego 2, 2007, 12:05 pm

Postautor: Robert007Lenert » maja 11, 2009, 4:21 pm

Mozemy sobie gdybac i miec rozne poglady na ocene muzyki. Jednak faktem jest, ze istnieja ustalone kryteria, ktore pozwalają fachowcom (np. muzykologom) na analizowanie danej kompozycji i jej wykonania a nastepnie wystawienia danemu dzielu oceny. Czyli jak zwal tak zwal posluzenia sie "miara". Ja nadal bede sie upieral przy tym, ze kwestia poznawcza /czyli osluchanie/ pozwala na pelniejszy odbior danego utworu, czy gatunku muzycznego. Natomiast splycenie kwestii poznawczej powoduje automatyczne odrzucenie wszystkich doznan estetycznych zwiazanych z obszarem niepoznanym. I na koniec. Sztuka jest domena czlowieka, istoty obdarzonej inteligencja. Sztuka jest tworzona przez istoty inteligentne dla istot inteligentnych.
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Postautor: RafałS » maja 11, 2009, 4:35 pm

Robert007Lenert pisze:splycenie kwestii poznawczej powoduje automatyczne odrzucenie wszystkich doznan estetycznych zwiazanych z obszarem niepoznanym. I na koniec. Sztuka jest domena czlowieka, istoty obdarzonej inteligencja. Sztuka jest tworzona przez istoty inteligentne dla istot inteligentnych.


Z pierwszym się zgadzam na całej linii, ale o tym już pisałem. :)

Natomiast co do tego, że sztuka jest tworzona przez istoty inteligentne... No nie wiem. Mam wrazenie, że niektórzy z moich ulubionych kompozytorów rockowych, to straszne głupki i świry były. Ale mieli czuja do fajnych riffów więc i tak ich lubię. :wink:
Awatar użytkownika
RafałS
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 6455
Rejestracja: lutego 2, 2007, 12:05 pm

Postautor: RafałS » maja 11, 2009, 4:38 pm

B&B pisze:
Ooo, wiem! Nie lubię opery i niespecjalnie cenię :oops:


Nawet JCS? Albo chociaż Tommiego? :wink:
Awatar użytkownika
RafałS
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 6455
Rejestracja: lutego 2, 2007, 12:05 pm

Postautor: Rafal_blues » maja 11, 2009, 7:02 pm

RafałS pisze:
Robert007Lenert pisze:splycenie kwestii poznawczej powoduje automatyczne odrzucenie wszystkich doznan estetycznych zwiazanych z obszarem niepoznanym. I na koniec. Sztuka jest domena czlowieka, istoty obdarzonej inteligencja. Sztuka jest tworzona przez istoty inteligentne dla istot inteligentnych.


Z pierwszym się zgadzam na całej linii, ale o tym już pisałem. :)

Natomiast co do tego, że sztuka jest tworzona przez istoty inteligentne... No nie wiem. Mam wrazenie, że niektórzy z moich ulubionych kompozytorów rockowych, to straszne głupki i świry były. Ale mieli czuja do fajnych riffów więc i tak ich lubię. :wink:


zgadzam się z moim imiennikiem co do tworzenia sztuki przez inteligentnych. trzeba przede wszystkim CZUĆ, bo to właśnie powoduje tworzenie sztuki
On the next train south...
Awatar użytkownika
Rafal_blues
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1429
Rejestracja: kwietnia 8, 2009, 11:05 am
Lokalizacja: Kwidzyn

Postautor: RafałS » maja 12, 2009, 2:03 pm

Rafal_blues pisze:zgadzam się z moim imiennikiem co do tworzenia sztuki przez inteligentnych. trzeba przede wszystkim CZUĆ, bo to właśnie powoduje tworzenie sztuki


Hej - ja tylko żartowałem. :)
Inteligencja w muzyce jest nie do przecenienia, zwłaszcza w aranżacjach i tekstach. Płyta Roberta i spólki jest zresztą dobrym na to przykładem. :)
Awatar użytkownika
RafałS
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 6455
Rejestracja: lutego 2, 2007, 12:05 pm

Postautor: Rafal_blues » maja 12, 2009, 2:06 pm

RafałS pisze:
Rafal_blues pisze:zgadzam się z moim imiennikiem co do tworzenia sztuki przez inteligentnych. trzeba przede wszystkim CZUĆ, bo to właśnie powoduje tworzenie sztuki


Hej - ja tylko żartowałem. :)



to nie Twoja wina :wink: niektórzy robią wielkie rzeczy bez żadnego wykształcenia :D
On the next train south...
Awatar użytkownika
Rafal_blues
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1429
Rejestracja: kwietnia 8, 2009, 11:05 am
Lokalizacja: Kwidzyn

Postautor: Pawel Freebird Michaliszy » maja 12, 2009, 4:33 pm

Jeezu..a Wy dalej mierzycie....geodeci muzyczni cy co :wink: :wink:
Pawel Freebird Michaliszy
bluesmaniak
bluesmaniak
 
Posty: 80
Rejestracja: kwietnia 10, 2004, 9:49 am

Postautor: kora » maja 19, 2009, 8:13 pm

może to pomoże :mrgreen:

Obrazek
albo to
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
kora
Elf
Elf
 
Posty: 30155
Rejestracja: września 1, 2005, 12:44 pm
Lokalizacja: Katowice

Postautor: WitekBielski » maja 19, 2009, 8:30 pm

Ciekawe jakie pH ma Blues Before Sunrise w wykonaniu John Lee Hookera. Gdzieś mi to mignęło ale zgubiłem. Zamieszczę jak znajdę.
WitekBielski
blueslover
blueslover
 
Posty: 653
Rejestracja: grudnia 17, 2005, 12:15 pm
Lokalizacja: Warszawa/Brighton

Postautor: radek » maja 19, 2009, 9:30 pm

Pawe Freebird Michaliszyn pisze:Jeezu..a Wy dalej mierzycie....geodeci muzyczni cy co :wink: :wink:


Człowiek już tak ma. Musi wszystko zmierzyć,zważyć i opisać.
A dopiero później okazuje się że jest głupszy niż na początku :wink:
radek
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 2058
Rejestracja: października 4, 2008, 10:43 pm

Postautor: Pawel Freebird Michaliszy » maja 19, 2009, 10:08 pm

radek pisze:
Pawe Freebird Michaliszyn pisze:Jeezu..a Wy dalej mierzycie....geodeci muzyczni cy co :wink: :wink:


Człowiek już tak ma. Musi wszystko zmierzyć,zważyć i opisać.
A dopiero później okazuje się że jest głupszy niż na początku :wink:

....................
no więc po co..
Pawel Freebird Michaliszy
bluesmaniak
bluesmaniak
 
Posty: 80
Rejestracja: kwietnia 10, 2004, 9:49 am

Postautor: radek » maja 19, 2009, 10:17 pm

Pawe Freebird Michaliszyn pisze:
radek pisze:
Pawe Freebird Michaliszyn pisze:Jeezu..a Wy dalej mierzycie....geodeci muzyczni cy co :wink: :wink:


Człowiek już tak ma. Musi wszystko zmierzyć,zważyć i opisać.
A dopiero później okazuje się że jest głupszy niż na początku :wink:

....................
no więc po co..


Imperatyw kategoryczny
radek
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 2058
Rejestracja: października 4, 2008, 10:43 pm

Postautor: Robert007Lenert » listopada 26, 2009, 1:50 pm

Pozwolilem sobie na przeniesienie posta z inej zakladki tutaj.
Lauder Dale napisal
"A propos Kotzena i sluchania muzyki.
Moim zdaniem - nie dziennikarza- jest tak;
Z muzyka ( i jej sluchaniem) jak z kazdym innym przedmiotem w szkole;
jednym wystarcza godzina tygodniowo, a innym 4 godziny codziennych korepetycji nie pomoga i "konia z rzedem" temu kto uczciwie potrafi zaliczyc sie do tych pierwszych. Jest jednak istotna powazna roznica pomiedzy muzyka a innymi dziedzinami. W muzyce najwyzszym i w zasadzie jedynym bezdyskusyjnym kryterium jest "podoba sie lub nie podoba sie" - w matematyce np juz nie. I dlatego wypowiedzi oraz sugestie wszelkiej masci "specjalistow od sluchania" mozna spokojnie pominac , zignorowac (jezeli nie zawieraja konkretnych analiz dotyczacych czy to formy czy technik wyrazowych- bo te beda interesujace dla profesjonalistow) z jednego prostego powodu; sa one calkowicie subiektywne i odzwierciedlaja tylko i wylacznie preferencje ich autora. I najmniejszego znaczenia nie ma tu tzw. osluchanie nawet 50 letnie z powodu wspomnianego wyzej a takze, poniewaz nie jest ono w zaden sposob niezbedne by odczuwac przyjemnosc jaka dostarcza nam sluchanie muzyki.
Oczywiscie zawsze to przyjemnie gdy trafiamy na kogos kto ma podobna wrazliwosc lub tez stanowi inspiracje do poznawania nowych rzeczy, jednak fakt, ze istnieje rowniez spore grono osob naszych gustow nie podzielajacych, nie powinien nam w zaden sposob spedzac snu z powiek.

Odrebna "dziedzine wiedzy" stanowia opowiesci kto z kim sypia ,kiedy dokladnie spadl ten samolot i kto byl na pokladzie, jednak znajduja sie one raczej w centrum zainteresowan kienteli wszekiego rodzaju "tabloidow" niz wielbicieli muzyki jako takiej.
I znowu moim zdaniem; mozna latwo stwozyc emocjonalnego "knota" po smierci przyjaciela lub genialne dzielo na zamowienie i dla kasy.



Mam cicha nadzieje, ze moja wypowiedz nie zostanie potraktowana jak atak na kogokolwiek , chociaz uczciwie przyznaje , ze jezyk mnie swierzbi....
_________________
Lauder Dale

...zeby grac, trzeba grac."
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Postautor: @ndy.w » listopada 29, 2009, 1:17 am

odnoszę wrażenie że mamy do czynienia z pewną konwergencją tematów - w "tautologii" jest trochę podobnie. ogólnie imho - dyskusje lekko jałowe...
Awatar użytkownika
@ndy.w
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1519
Rejestracja: marca 26, 2007, 11:37 am
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: lauderdale » listopada 29, 2009, 11:26 am

@ndy.w pisze:odnoszę wrażenie że mamy do czynienia z pewną konwergencją tematów - w "tautologii" jest trochę podobnie. ogólnie imho - dyskusje lekko jałowe...


Andy, z przyjemnoscia przeczytam cos ciekawego i odkrywczego, cos rozwiewajacego smetne opary nudy i truizmow.
A wiec do dziela .... pokaz co potrafisz!
Lauder Dale

...zeby grac, trzeba grac ...
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

STOLEN BLUES
lauderdale
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3392
Rejestracja: października 26, 2006, 8:55 am
Lokalizacja: Z drogi do Polski :)

Postautor: @ndy.w » listopada 29, 2009, 3:04 pm

lauderdale pisze:
@ndy.w pisze:odnoszę wrażenie że mamy do czynienia z pewną konwergencją tematów - w "tautologii" jest trochę podobnie. ogólnie imho - dyskusje lekko jałowe...


Andy, z przyjemnoscia przeczytam cos ciekawego i odkrywczego, cos rozwiewajacego smetne opary nudy i truizmow.
A wiec do dziela .... pokaz co potrafisz!


tymczasem ograniczę się do wrednej destrukcji. to jest to co tygrysy lubią najbardziej.
btw - wielka krzywda raczej się nikomu nie stanie. bo gdzie indziej to co innego. są np. takie tematy gdzie forumowicze otwarcie przyznają że dowiedzieli się czegoś nowego i ciekawego. TUTAj raczej niespecjalnie można NATO liczyć.
Awatar użytkownika
@ndy.w
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 1519
Rejestracja: marca 26, 2007, 11:37 am
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: lauderdale » listopada 30, 2009, 6:00 pm

@ndy.w pisze:.... gdzie indziej to co innego. są np. takie tematy gdzie forumowicze otwarcie przyznają że dowiedzieli się czegoś nowego i ciekawego. TUTAj raczej niespecjalnie można NATO liczyć.


Alez ja sie bardzo chetnie przyznam.... ;
Wiele sie na tym forum ciekawych rzeczy dowiedzialem.
O ...juz.... :)
Lauder Dale

...zeby grac, trzeba grac ...
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

STOLEN BLUES
lauderdale
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3392
Rejestracja: października 26, 2006, 8:55 am
Lokalizacja: Z drogi do Polski :)

PoprzedniaNastępna

nowoczesne kuchnie tarnowskie góry piekary śląskie będzin świętochłowice zawiercie knurów mikołów czeladź myszków czerwionka leszczyny lubliniec łaziska górne bieruń

Wróć do Muzykowanie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości