Koncert "Blues Summit", Ostrów Wlkp., 30.10.2015

Wydarzyło się coś ciekawego? Dowiedziałeś się o czymś interesującym? Podziel się z nami swoimi informacjami.

Moderator: mods

Koncert "Blues Summit", Ostrów Wlkp., 30.10.2015

Postautor: Maciej''Hoffi'' » października 31, 2015, 9:50 pm

W piątkowy wieczór, 30. października, na Małej Scenie Ostrowskiego Centrum Kultury odbył się jeden z tych (rzadkich w sumie) koncertów, które na baaaaardzo długo pozostają w pamięci. Pomysł na imprezę zrodził się w głowie Sebastiana Górskiego, p.o. dyrektora OCK. Pomysł wyborny...
Myślę, że gdyby szefostwo OCK podjęło decyzję o zorganizowaniu tej imprezy jednak na Dużej Scenie – czyli w sali widowiskowej – to chętni do wysłuchania koncertu spokojnie zapełniliby co najmniej połowę widowni. Taka decyzja jednak nie zapadła… A skutek? W dniu koncertu brak biletów; brak też miejsc siedzących (mnie akurat to najmniej przeszkadzało), znacznie gorsza akustyka, no i ten zaduch…
A jednak było rewelacyjnie! To tylko potwierdza jakość muzyki, która popłynęła z Małej Sceny. No to powiedzmy, kto grał. Otóż sceną zarządzał Jacek Jaguś (guit., voc.). Który to Jacek zaprosił do wspólnego bluesowania: Andrzeja Stagraczyńskiego (bas), Maćka Lipinę (guit., voc.), Bartka Szopińskiego (piano, voc.), Maćka Balcara (voc.), Jasia Gałacha (viol.)... Czyli: samych muzyków z górnej półki.
Tu uwaga techniczna. Nie wiem, czy kogoś nie pominąłem – jeśli tak, to przepraszam. Ale konstrukcja koncertu (a trwał bardzo długo, podzielony na sety; nie wiem – po odliczeniu przerw pozostało może w sumie może nawet z dobre trzy godziny solidnej, energetycznej muzyki) była taka, że Jacek Jaguś dyrygował składem. To znaczy decydował, kto gra w danym momencie koncertu, zapraszając kolejne postaci. Dla przykładu: tylko Janek Gałach schodził i wchodził na scenę chyba z trzy razy… Tych zmian konstelacji było sporo. Wybaczcie więc szaremu słuchaczowi (w dodatku już nieco po pięćdziesiątce, odtwarzającemu z pamięci to, co przeżył), jeśli o kimś zapomniał…
To, co właśnie napisałem o logistyczno-dyrektorskiej roli Jacka nie jest krytyką. Te częste zmiany (sądzę, że wcześniej uzgodnione z wszystkimi muzykami) podniosły atrakcyjność projektu. Nie było znużenia, nie było monotonii. Coś się działo…
Zresztą – te zmiany miały sens. Koncert rozpoczął się graniem bluesa, nazwijmy to, typowego, ze standardami. Potem Jacek zmodyfikował skład – i „poszedł w Nalepę” (jak usłyszałem przy barze). To znaczy: ze sceny popłynęły smakowite covery Breakoutów. Potem przerwa, znów zmiana składu (bo zaproszenie na scenę Maćka Lipiny) – i oto słyszymy muzykę z amerykańskiego pogranicza rocka i bluesa, szczególnie z Południa Stanów; w tym czadowe numery brodatych klasyków z ZZ Top. Krótko mówiąc: mniej bluesa, więcej rocka, podkręcenie potencjometrów emocjonalnych… No i urozmaicenie dla Jacka Jagusia: gdyż teraz miał na scenie drugiego gitarzystę! Panowie nie odmówili sobie smakowitych dialogów gitarowych, wzajemnego przekomarzania się, zabawy dźwiękami… Tu moja subiektywna ocena: na czas gitarowej zizitopowej młócki zwolniłbym ze sceny Bartka. Chłopak napiłby się czegoś mokrego i odpoczął. A tak? A tak miał się prawo poczuć niepewnie ze swymi mało morderczymi klawiszami… Ale to tak nawiasem.
Wreszcie Jacek zaprosił Maćka Balcara. Maciek to ostrowianin, więc nic dziwnego, że już na dzień dobry dostał owację (czytaj: kredyt zaufania) od publiki. Ale nie zawiódł: zaśpiewał bardzo dobrze. Zmierzył się – z powodzeniem – także z klasyką (w tym z„Cocaine” J.J. Cale’a oraz „Płonącą stodołą” Niemena). Było dobrze!
Słuchałem, delektowałem się – i tak sobie pomyślałem w pewnym momencie: „Może fajnie byłoby z takiego wyjątkowego projektu zrobić płytę? Tyle przeciętnych albumów wychodzi w tym kraju – dlaczego nie uwiecznić także czegoś nieprzeciętnego?”.
I wtedy rozejrzałem się po sali… I cóż zobaczyłem? Po prawej stronie pracujący na wysokim statywie rejestrator dźwięku. Po lewej – taki sam (i też miga mu lampka „on”). I oto trzeci – na środku, przy stanowisku akustyka… A do tego bodajże 4 kamery, dyskretnie rozstawione w różnych punktach sali. „Oj” – pomyślałem sobie – „chyba Jacek Jaguś też docenia skład, w którym dziś gra”…
Zatem spytałem Go o tę niby-planowaną płytę w przerwie koncertu. Zaprzeczył. Nie drążyłem tematu… Nie spytałem też, czy projekt „Blues Summit” to faktycznie tylko Ostrów |(jak twierdzi JJ) , czy może mała trasa (bo czy tuzy polskiego bluesa rzeczywiście zbierają tylko na jeden ulotny koncert w powiatowym mieście; nawet tak bluesowym, jak Ostrów?!)… Niechby ta „mała trasa” składała się choćby tylko z czterech-pięciu tak fantastycznych koncertów, jak ten ostrowski – no to nagrany na niej materiał aż się prosi o obróbkę i uwiecznienie na płycie… Do tego te rejestratory dźwięku; te kamery; i jeszcze ten podział projektu na bloki tematyczne… Chyba, że organizatorzy planują wydać ten materiał na DVD. Zobaczymy.
Jacku Jagusiu, Cudowny Gitarzysto i Sprawny Moderatorze – jeśli nie mam racji, to sorry, że Cię podejrzewałem o kłamstewko. A jeśli Ciebie przejrzałem, to cieszę się: bo na pewno TAKĄ płytę chciałbym mieć w swojej kolekcji…

Maciej R. Hoffmann
Awatar użytkownika
Maciej''Hoffi''
bluesmaniak
bluesmaniak
 
Posty: 38
Rejestracja: września 9, 2015, 8:12 pm
Lokalizacja: Biadki k/Krotoszyna

nowoczesne kuchnie tarnowskie góry piekary śląskie będzin świętochłowice zawiercie knurów mikołów czeladź myszków czerwionka leszczyny lubliniec łaziska górne bieruń

Wróć do Newsy

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 15 gości