Warsztaty bluesowe Marka Makarona - sprawozdanie

...czyli teoria i praktyka muzykowania

Moderator: mods

Warsztaty bluesowe Marka Makarona - sprawozdanie

Postautor: Marek "Dziki" » czerwca 17, 2011, 11:37 pm

Pozwoliłm sobie sporządzić sprawozdanie z Warsztatów Bluesowych które prowadził Marek Makaron w Salonie Muzycznym "Pianoforte" w Chorzowie w dniu 15 czerwca. Impreza bardzo fajna. Szkoda jedynie, że mało rozreklamowana. Zapewne część z Was już wie czego można się spodziewać po moich sprawozdaniach.
Postanowiłem także otworzyć nowy wątek, albowiem było to wydarzenie swego rodzaju, a nie publikowć go w Dziale "Kawiarenka" w moim wątku albowiem tam są zamieszczane moje osobiste wymysły. Do czytania i komentowania których zapraszam.


Warsztaty Bluesowe Marka Makarona cz.I
według Marka "Dzikiego" O.

Jakoś tak kilka dni temu a dokładnie wedle poniedziałku. Odprowadzając do Szkoły Muzycznej w mieście Chorzowie moją młodszą gwiazdę (znaczy się córkę, bo starsza to żona), rzucił mi się na oczy plakat niniejszej mniej więcej treści:
„15 czerwca koło środy we w sklepie z narządami muzycznymi we Chorzowie, niejaki Marek z Makaronów warsztaty muzykanckie na gitarze uskuteczni. I że wiedzę gry gitarowej różnymi dziwnymi technikami mającym interes własnoręcznie zapodawał będzie. Samo to już brzmiało prawie jakby miał mieć wykład z Kamasutry albo jeszcze lepiej. Se pomyślałem, zdało by się iść. Napisałem jeszcze do Makarona na priva na OB (nie lubię tego skrótu, bo mi się z tamponami kojarzy) czy aby to nie jest jaka ściema i po otrzymaniu solennego zapewnienia , że świndel to żaden nie jest i on bankowo własną osobą stawi się we wskazanym na plakacie miejscu (nie będę podawał adresu bo to byłaby proktoreklama. Łoj przepraszam najmocni. Się przejęzyczyłem. Kryptoreklama oczywiście. Strony mnie się pomyliły) gdzie będzie nauczał ociemniałych gitarowo i własne tajniki tajemne gry na owym instrumencie przekazywał z ustów do ustów lub jak kto woli z gryfa na gryf. Bezpośrednio. Noooo....pomyślałem miodzio. Będzie okazja wielokrotna. Trza iść koniecznie. Wielokrotna bo:
Po pierwsze primo: Marka wcześniej nie znałem inaczej jak ze słuchu i ze pisma czyli YT i forum.
Po drugie primo: Ciekaw byłem okrutnie tychże tajemnych sztuk pogrywania. Sam grywam dziwnymi technikami z nazwy podobnemi do tych z plakatu. Ale, pomyślałem. Może na starość się jeszcze człowiek czego mądrego nauczy. Na to nigdy nie jest za późno. No chyba, ze rozum już więcy wiedzy przyjąć nie chce, bo albo taki mądry jak za przeproszeniem geniuś, albo już taki sparciały ze starości.
Po trzecie primo: I tak nie miałem nic i mądrzejszego do roboty, bo kłótnie na forum o fałszerstwa sceniczne już mnie się znudziły i leń mnie ogarnął i nie chciało mi się nowego projektu graficznego na pudło do modelu samolotu zaczynać. Choć kasa stygnie i czeka. Kasa jednakowoż to nie wszystko i kulturalne uduchowienie tyż ważna rzecz. A poza tym Makaron swoje prawa ma. Trza chłopa odwiedzić i już.
Parę innych okazji jeszcze by się znalazło, ale nie chcę Was w tem miejscu dupy vel. gitary na lewo zawracać, albo przerywać snu jeśli już śpicie. Kupiłem se bilet za piątala (Pan ze sklepu jak na prawdziwego handlowca przystało stwierdził, że to już ostatni, więc poczułem się jak wybraniec losu) i schowałem na sercu.
Jak już wspomniałem 15 czerwca we środę punktualnie o godzinie szusmej ( czyli według radia Izrael 17.00 czasu lokalnego) rozwarłem odrzwia salonu muzycznego we Chorzowie mieście i wlazłem byłem do środka. Zanim wlazłem, to się trochę martwiłem, bo myślę sobie jak ja kupiłem ostatni bilet, to pewnie będzie tłum ludzi i będzie jak na tym Jam Session w Radzyniu, na LW&B co to go wcześni we sprawozdaniu schlastałem okrutnie, że aż z rozpędu bez przypadek się Dziadkowi Władkowi dostało (se nie mogę tego Władku wydarować do dziś. Siedzi to we mnie jak koklusz jaki. Musimy se razem dusze czym zdezynfekować w tym Kobiórze, to mi przejdzie ) . No dobra wracamy do tomaty ( kurde ja ciągle o tym Kobiórze longiem bredzę) (Upss...S'il vous plaît pardonnez-moi. Meine Dammen und Herren) do tematu.
Jakem już tam wlazł do tego salonu, patrzę, na ścisnach wiszą rzędem gitary różnego autoramentu i prowienięcyji w regałach mnóstwo innych muzycznych narządów niektórych o nie wiadomym i zgoła dwznacznym przeznaczeniu. Dali było jak we wierszu Tuwima o lokomotywie. Dwa czarne fortepiany i cały tłum.......krzeseł. Myślę sobie no kurde za wcześnie przyszedłem. Na to radio Izrael liczyć nie można. Zawsze z czasem coś popieprzą. U nich to tak zawsze. Zaczęło się jak wysłali drużynę piłkarską na mistrzostwa Europy. Nie pamiętam już w jaką piłkę te mistrzostwa były, (najpewni w palanta) ale to mało ważne. Ważniejsze, że im się chyba przyroda z giełogafią pomyliła. No luuuuu....dzie gdzie oni do Europy.To, to, to tak jakbymy MY Polacy mówili, że mieszkamy w stanach. Noo...o. Najprędzy w Kazachstanie chyba. Tak im do Europy. Zaś zboczyłem......... z tematu.
No więc. Tak patrze dali, patrze ludzi ni ma. Nieeee....no parę widzę. No parę, dokładnie, bo ze przoda siedzi sobie jedna dziewczynka i jeden chłopiec. Tak na oko po 15 lat każde. Siedzą sztywno na baczność uzbrojeni w gitary. Pomyślałem sobie . Kurde ile oni musieli tych biletów nadrukować skoro ja kupiłem ostatni a jest.... raz, dwa, no ze mną i z Makaronem i kolegą handlowcem za ladą pięć osób. (później się okazało jednak, ze jest sześć. Jeden był taki utajniony trochę) Te młode z przodu siedzą sztywno. Trzymają te instrumenty mocno jakby kałasznikowy w ręcach na warcie trzymali (Lufa do góry. Lewa ręka na lufie prawa na kolbie). Gryf do góry jak lufa. Lewa ręka na gryfie. Prawa na pudle. Pierwsze skojarzenie. PIONIERZY !!!!! jak mamę kocham . Pionierzy, wczesne lata pięćdziesiąte, Stalinogród zamiast Katowic. Normalnie wzruszenie mi gardło ścisnęło. Oczy nabiegły łzami. Nic tylko krzyknąć DO.....HYMNU !!!!! i zaintonować.
„Na ch....nam swoboda
Ruskwo naroda
Gdy nie ma co palić
I nie ma co pić...
Matko jedyna jak tych dwoje wyglądało. Tylko czerwonych chust i białych koszul im brakowało. Ech.....te czasy. Ale opanowałem się szybko.
Makarona poznałem od razu . Trudno go z resztą nie poznać. Jest tak charakterystyczny, że jego to chyba nawet Papuasy znają. Podeszłem bliżej. Wstał wyciągnął rękę na powitanie. Ja też.
- Cześć. Marek – rzucił
- Cześć. Marek- odparłem jak echo (pewnie przez chwilę pomyślał, że mu się bekło, tak podwójnie.) wymieniliśmy uściski.........i w tej samej chwili zobaczyłem jeszcze jednego gościa. Siedział na krześle z gitarą elektryczną skulony tak, że gryfem ciorał po podłodze. Znaczy się skupiony był bardzo.
Żeby z tym przywitaniem tak kretyńsko nie wyszło, Że to niby przedrzeźniam kolegę, dodałem jeszcze To ja pisałem do Ciebie na priva.
-Oooo..... Dziki - ucieszył się. No i po przywitaniu. Z punktu zostalimy kumplami. Tak to się załatwia w nowoczesny Europie. Ja. Żeby nie przeszkadzać swoją obszerną osobą siadłem na dwóch stołkach w pierwszym rzędzie, tak w kąciku. Wcisnąłem się między jakiesi wzmacniacze i beobachtuję, znaczy się lukam na wszystko i chłonę wiedzę.
Zaczynają się warsztaty. Makaron wita się z „ogółem” Potem zwraca się do młodzieży mniej więcej w te słowa. „Dzisiaj poznacie tajniki gry na gitarze taką specjalną techniką która nazywa się „Fingerstyle”. Młodzi siedzą jak zaczarowani. Normalnie statuje. Nawet nie mrugną. Chyba im nawet krew przestała płynąć w żyłach, żeby przypadkiem nie zagłuszyć swoim szumem słów mistrza. Marek patrzy na nich. Ściana. Rzuca hasłem.
- Czy umiecie grać na gitarze?
A młodzi w tym momencie. BACH!!!!! Oczy wywinięte do góry, aż pod sklepienie mózgoczaszki i myślą Normalnie widać jak im się te trybiki w tych dziecięcych rozumkach zazębiają jeden o drugi, drugi o trzeci, trzeci o...... koło pasowe, czuje się te wibracje tych silniczków krokowych pracujących pełną mocą, tych układów chłodzących walczących na granicy przeciążenia. Normalnie, namacalnie czuje się jak wciskają w te swoją wewnętrzną klawiaturę tych swoich mózgo-komputerów polecenie „Nauka gry na gitarze” nastepnie press button szukaj, potem dup w enter i dalej lecimy po wszystkich możliwych pamięciach i dyskach: wewnętrznych, twardych miętkich, szyjnych, lędźwiowych na kości ogonowej kończąc. Wracają w przeszłość przeszukując historię swojego życia cofając się prawie do niemowlęctwa w usilnych staraniach znalezienia chasła. BACH!!!
- Eee...... chyba nie – pada jednocześnie z obu ust odpowiedź.
O.K. Marek, siła spokoju.
-A może znacie jakieś akordy? - kolejne pytanie Makarona.
I znowu BACH!!! i cały proces od nowa oczy, szukaj, enter, pełna moc aparatury. Szukanie, szukanie. szukanie, szukanie... u chłopca wyskoczyło w międzyczasie powiadomienie „Fatal error” dziewczynka walczy dalej, Jest jak w transie. Cała drży z wysiłku. Jak by była w hipnozie, albo ją poniosło, bo chyba przenosi się z szukaniem do poprzedniego życia i po chwili. BACH!!!
I znowu jednogłośnie
- Eee...... chyba nie.
A Makaron..... full professional. Pełny spokój, opanowanie. Ja kwiczę ze śmiechu schowany za wzmacniaczami. Szkoda mi młodych, bo chętni i za to im chwała, ale sytuacja jest tak komiczna, że nie da się opanować śmiechu. A Makaron spokojnie nawija dalej.
- Dobra, zacznijmy inaczej. Czy wiecie, co to jest strój otwarty?
I znowu....ale tym razem procesory młodych nauczone doświadczeniem poprzednich zdarzeń bezbłędnie kojarzą odpowiedź. I młodzi od razu rzucają jednogłośnie.
- Eee...... chyba nie.
Ja w międzyczasie, chociaż znałem w zasadzie odpowiedź spytałem Marka. Czy to, że ten strój otwarty to D-dur jest spowodowany możliwościami głosowymi? To tak, żeby rozładować atmosferę. Otrzymawszy potwierdzającą odpowiedź, czekałem dalej na rozwój sytuacji. W trakcie tych zmagań z materią i pamięcią młodocianych muzyków przybyło parę osób. Bardziej słuchaczów, niż aktywistów. Z tym, że tom razom, to parę oznaczało kilka osób, a nie dwoje. Kolega „Skulony” tymczasem wydobywał ze swojej gitary dźwięki dość miłe dla ucha. Twierdził, że uczył się gry na gitarze od jazzmanów. Jak sam twierdził jeszcze mu wiele brakuje i zapewne miał rację, jednakowoż posługiwał się gitarą jako narządem dość sprawnie. Tymczasem trzeba było zająć czymś młodzież więc Marek Makaron najpierw zasadniczo omówił zagadnienie stroju otwartego D-dur. Wyjaśnił młodym, żeby w stroju otwartym dobrze zagrać na gitarze należy tąże rozstroić. W młodych jakby piorun trzasnął. W jednej chwili zawalił im się w zatęchłe ruiny pełne gruzu cały wyimaginowany świat strojenia gitar, albowiem okazało się , że trzydniowy wysiłek ich, ich rodzin oraz znajomych , którzy pomagali stroić gitary mogą sobie w buty włożyć. Przy okazji dowiedzieli się, żę jak rozstroją swe instrumenta do D-duru , to wydobycie z nich sensownego brzmienia jest proste jak świński ogon. Jakkolwiek nie położymy paluchi na gryfie, to będzie miodzio . I wte i we wte. Z dołu do góry i z góry na dół. Jeden palec wystarczy, żeby przy ognisku rwać laski, albo w przypadku koleżanki wbijać kolesi w ziemię. To w kwestji podstaw lewej ręki. Z prawą już było gorzej. Jak tu wyjaśnić początkującym technikę „fingerstylu” . No generalnie tak, że każden jeden palec walczy ze strunami na swój indywidualny i jak najbardziej pokrętny sposób. Czyli to tak jakby jednocześnie palcami u jednej ręki dłubać w nosie, drapać się za uchem i głaskać po głowie. I każdą z tych czynności należy zrobić perfekcyjnie i nieprzypadkowo. Mógłbym przytoczyć jeszcze inne porównanie, ale na bąd, co badź publicznym forum nie uchodzi. Zadał więc Makaron ćwiczenie takie jedno młodzieży, aby ich czymś zająć na dłużej. Mieli kciukiem naprzemiennie z basowych strun wydobywać brzmienia godne ludzkiego ucha. Innymi zaś palcyma mieli pogrywać na wybranej wcześniej reszcie strun. Przy tym rzecz najważniejsza. Należało to robić w tak skoordynoany sposób, aby nie zamotać palców swych w w/w struny do tego stopnia, by jedyną możliwością ich rozplątania była amputacja dłoni w nadgarstku. Młodzież ochoczo zabrała się do pracy, a w tym czasie kolega „Skulony”, któren już zdążył swoją gitarę rozstroić do D-duru rozpoczął manewry gryfowe i fingerpicking. A, że gość był pojętny, to z minuty na minutę widać było efekty „kombinacji alpejskich” na rozstrojoną gitarę i palce. Ja siedzący z boku troszku zacząłem się nudzić, albowiem gra na otwartym stroju jak i typowy fingerstyle nie jest mi całkowicie sztuką obcą (noooo.......Makaronowi jeszcze technicznie nie dorównuję, ale jak troszkę więcej poćwiczę lub raczej jeśli będę ćwiczył systematycznie, to za niedługo poczuje i on ciepły oddech na plecach. Brakuje niewiele.). Wylazłem więc zza wzmacniaczy i poszedłem się spytać specjalisty od sprzedaży czy mogę ewentualnie skorzystać z którejś z gitar . Usłyszałem w zamian . A proszę bardzo z którejkolwiek ze sklepu. Nooooo..... to jest zawodowe podejście do rzeczy. Poszedłem więc do stojaka i wybrałem pierwszą z brzegu gitrę klasyczną. Przyznam, że lubię grać bluesa na klasyku fingerstylem. Ciekawie brzmi. No niestety. Po dostrojeniu intrumentu okazało się, że jeszcze nie jest „wyleżakowany” i struny jak się szybko stroją, tak szybko się rozstrajają. Moja gra na tejże gitarze polegała więc bardziej na wyścigu z czasem niż na rozsądnej grze. Próbując coś sensownego zagrać musiałem jednocześnie co chwila dostrajać gitarę w tempie takim, aby gra była w miarę logiczna. A fałsze jakie dobywałem z instrumentu były jak najbardziej zamierzone. Skutkiem takiego stanu rzeczy ruchy mojej ręki lewej po gryfie były tak szybkie jak nie przymierzając przmieszczanie się mikrofonu na słynnym już Jam Session w Radzyniu. Zapewne w efekcie takiego postępowania czyli grania z jednoczesnym strojeniem w takim tempie, iż praktycznie ręka moja stała się „invisible hand” Marek wziął był za jakąś niespotykaną technikę gry. Jego słowa „Ale wymiatasz” nie tyle mnie pokrzepiły duchowo i podbudowały moralnie ile wprawiły w lekkie zakłopotanie. Może i nie gram najgorzej, ale gdzie mi tam do niego. Skutek tego był taki, że po kilkunastu minutach grania, byłem zziajany jak królik. Młodzi tym czasem zapamiętale i z determinacją rytmicznie pracowali nad swoimi gitarami. Oczy nabiegły im krwią, oddech stał się krótki i chrapliwy. Zęby od czasu do czasu połyskiwały spoza złością unoszonych warg, ale nie dawali za wygraną. Płatki białej piany co chwila opadały im z ust na podłogę. Kol. „Skulony” powoli zaczął się zwijać i żegnać. A my. Oba Marki. Jakby w pełnym synchronie rzuciliśmy hasło. To co, idziemy zapalić?
Pozdrawiam Marek Orłowski
Awatar użytkownika
Marek "Dziki"
blueslover
blueslover
 
Posty: 425
Rejestracja: maja 5, 2011, 1:07 pm
Lokalizacja: Będzin

Postautor: Dziadek Władek » czerwca 20, 2011, 10:52 am

Bo na każdych warsztatach jest tak, że ktoś "nie umi wcale"... :roll: :mrgreen: :twisted:
Władek Pękała
K.K. Blues Band Hot Tamales Trio
" - Blues?... Jest tam, gdzie go słyszysz..."
Awatar użytkownika
Dziadek Władek
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 18366
Rejestracja: listopada 24, 2009, 10:48 am
Lokalizacja: Częstochowa

Postautor: Makaron » czerwca 20, 2011, 9:09 pm

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Już mnie brzuch boli ,Dziki zlituj się :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Makaron
blueslover
blueslover
 
Posty: 633
Rejestracja: lipca 29, 2007, 5:02 pm

Postautor: Marek "Dziki" » czerwca 21, 2011, 1:18 am

Warsztaty Bluesowe Marka Makarona cz.II
według Marka "Dzikiego" O.

Teraz bedzie ciąg. Znaczy sie ciąg dalszy sprawozdania z w/w.
No to jak już my se wyszli zajarać, to oczywiście trza było o czymś nawijać. Co to za palenie bez gadania.Tak to se można na dworcu kolejowym dopóki się SOK nie przypieprzy i wtedy też trza nieźle się nagadać. Ale do rzeczy. Stanęlimy se jeden obok drugiego i przez zwykły zufal (przypadek po śląsku) luknęliśmy w szybę. No i to wystarczyło. Wyobraźcie sobie. Makaron jaki jest każden jeden widział. Mnie, żeby obejść to lepiej taryfę zmówić. Będzie szybciej niż piechotą. I oto dwa takie sierotki w jedny szybie. Śmiech to jest delikatnie powiedziaine co nas napadło. No i tak zrodził się pomysł. Nic nie bedę pisał. Nie żeby jaka tajemnica, ale żeby nie zapeszyć. No to jak my se już popalili, postali, pogadali weszliśmy do sklepu i zaczęliśmy grać dali. Te dzieciątka nasze biedne twardo ćwiczyły co im Marek zadał. Palce już im ze cztery razy odpadły od ręców, ale se je powtykali z powrotem i grali zawzięcie. Jak w jakim amoniaku. A może amoku? Słoneczka kochane. Żeby wszyscy zaczynający mieli tyle determinacji co Wy, to kraj nasz słynąłby w świecie z miszczóf gitary. A tak to se możemy posłuchać np. Makarona i jeszcze pewną okresloną liczbę tych co umieją. Bidulki dmuchały w te paluszki biedne, bo im się kalafiorki na opuszkach porobili. Marek z całą powagą i szacunkiem do ich chęci wyjaśnił, ze każden jeden gitarzysta na początku swy karyery miał tenże sam problem, ale z czasem palce twardnieją od grania jak skóra na tyłku od lania i potem to już nie boli. Choćby nie wiem co. "Na pewno? " spytały dzieci z rozbrajająca czułością. "Na pewno" powiedział Makaron z równie rozbrajającą czułością i na dowód pokazał im. Nieeee.....nie tyłek. swoje opuszki palców twarde jak skorupa żółwia. I ja w tej chwili zajarzyłem dlaczego ten Marek taki sympatyczny mi się zdał od początku. Jak mówi przysłowie "Kto ma miętkie serce ten ma twardą......skórę na opuszkach palców". Marek serce ma mietkie nad wyraz. (to bez jaj piszę. Znaczy sie całkiem serio. Nie żeby ja bez jaj......no wiecie o co biega) Dzieciaczki, biedaczki dostali rozkaz "Swobodno" czyli spocznij i jak przystało na dobrych pionierów spoczęły. A my w tem czasie zaczlim se pogrywać "zusamen do kupy" czyli razem. Ja wymieniłem sobie gitarę z klasyka na akustyka. Bo na klasyku gra szybko męczy. Ciężko nadążyć z jednoczesnym strojeniem i graniem. No to se ze stu gitar wiszących , leżących i stojących wybrałem.............. chyba najtwardszą. Krew by zalała (mnie też) te gitary i mojego pecha, ale dobra. Zaczęło się A, to znasz? No pewnie. No jak miałem nie znać kiedy wzorowaliśmy sie na tych samych "wirtuozach gitary"Co by Marek nie zagrał, to ja znałem. Co bym ja nie zagrał to on znał. I tak przerobiliśmy elementy repertuaru Cheta Atkinsa i paru innych fingerpickerów. Fakt. Poziom gry Marka zasadniczo był wyższy od mojego, ale jak się kiedy wścieknę, to mu zabiorę te jego metalowe pazurki i się poziom wyrówna :) Ja gram swojemi. Ot co. No i co tu jeszcze dużo pisać. Co my pograli to nasze. W międzyczasie narybek ciągle dmuchająć w palce spkował swe wiosła, pożegnał się grzecznie i odpłynął na kolację do domu. My zaś widząc, ze się pustawo wokół zrobiło poztanowiliśmy także zakończyć nasze manewry gitarowe. Ale żeby nie było nieskładnie, to po zakończonym szkoleniu warsztatowym poszliśmy sobie jeszcze podyskutować w innych, bardziej dogodnych warunkach i utrwalić naszą znajomość. Ale to już zupełnie inna historia.
Podsumowując. Niech se kto mówi co chce, ale dla mnie te warsztaty były ekstra. Miałem okazję poznać gościa, któren z wielką wprawą i gracją pogrywa to, przy czym ja próbuję majstrować od dawna. Z różnym skutkiem. Organizatorom dziękuję za wydrukowanie olbrzymiej ilości biletów :) i stworzenie kameralnej atmosfery spotkania. Pozwolę sobie do Was zaglądać chćby w celu nabycia różnorodnych narządów przeznaczonych do pogrywania. Też. Markowi dziękuję za cierpliwość i wyrozumiałość dla mojej gadatliwości niezmierzonej. Mam jeszce prośbę. Marek. Uważaj na ten śmiech zielony. Jeszcze se ludzie pomyślą żeś z Marsa albo Snikersa jakiego i będą mówić. Eeee.....tam Panie Jak ja byłbym z Marsa jak ten zielony gość co to na scenie z tym durszlakiem nadzianym na gitare stoi, to bym tak samo potrafił. A gomno prawda. Tak niewielu potrafi. Dzięki Ci. A na zakończenie pozostało jeszcze zakomunikować, że dnia następnego nawiedziłem Miejski Dom Kultury w K-cach Ligocie w celu zlokalizowania audio i video koncertu Marek Makaron Trio. I jak mnie czas pozwoli, to w najbliższych dniach uwalę jakie sprawozdanie z tegoż "Eventu".
Pozdrawiam Marek Orłowski
Awatar użytkownika
Marek "Dziki"
blueslover
blueslover
 
Posty: 425
Rejestracja: maja 5, 2011, 1:07 pm
Lokalizacja: Będzin

Postautor: hipek » czerwca 21, 2011, 9:24 am

Czytam, jak książki Grzesiuka!!!
Rewelka!!!

:lol: :lol:

Pozdrowienia!
"wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, ale przychodzi taki jeden, który nie wie, że się nie da i on to zrobi" ...

::: www.hpg.net.pl :::
Awatar użytkownika
hipek
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 2315
Rejestracja: października 25, 2008, 8:40 pm
Lokalizacja: chojna/szczecin

Postautor: kora » czerwca 21, 2011, 1:12 pm

Jak my się fajnie różnimy :D


Dla Was, to jest świetna lektura, dla mnie grafomaństwo niskich lotów :wink:
( kiedyś grafomaństwo na tym forum , odznaczało się bynajmniej jakąś klasą )

To wszystko można upchać w kilka zdań :

" Odbył się warsztat. Kilku nastoletnich "nieudaczników", którzy chcieli się czegoś nauczyć - przybyło .
Mieliśmy z nich fajny ubaw ...
Był mistrz Makaron i ja ,który wcale gorszy od niego nie jest, tylko pazurków brak :lol: :lol: "



( Pytanie tylko, gdzie się podział ten obrońca młodych , nieodkrytych talentów/ diamentów ? , Pewnie poczucie humoru go opuściło :lol: )

Megalomania ... na siłę podszyta humorem :D

PS. Makaron świetnie gra na gitarze , ma swój styl , a Ty ?
może jakiś link, który zobrazuje Twoje umiejętności ?

Póki co, jesteśmy we mgle, a w niej, każdy może być tym, kim chce ... :wink:



Pozdrawiam :wink:
Ostatnio zmieniony czerwca 21, 2011, 5:27 pm przez kora, łącznie zmieniany 5 razy
Obrazek
Awatar użytkownika
kora
Elf
Elf
 
Posty: 30142
Rejestracja: września 1, 2005, 12:44 pm
Lokalizacja: Katowice

Postautor: Paweł Stomma » czerwca 21, 2011, 1:28 pm

Sprawozdanie bardzo sympatyczne.
A juz określenie "proktoreklama" - genialne! :D
Jak wiele różnych treści niesie! :wink:
Dont you step on my blue suede shoes.
You can do anything but lay off of my blue suede shoes

https://www.facebook.com/Breakmaszyna
Awatar użytkownika
Paweł Stomma
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3105
Rejestracja: czerwca 9, 2008, 8:52 pm
Lokalizacja: Częstochowa

Postautor: Roj » czerwca 21, 2011, 5:23 pm

Korcia , dzięki za streszczenie ! Od piątku codziennie próbuję dobrnąć do końca tego obszernego sprawozdania , a tu Marek jeszcze drugą część dopisał :oops: :D
Awatar użytkownika
Roj
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7314
Rejestracja: sierpnia 8, 2009, 7:16 am
Lokalizacja: Rzeszów

Postautor: therman » czerwca 21, 2011, 8:48 pm

kora_ pisze:( kiedyś grafomaństwo na tym forum , odznaczało się bynajmniej jakąś klasą )


...przynajmniej jakąś klasą)

Tak by wynikało z logiki tej krytyki :wink:
Awatar użytkownika
therman
blueslover
blueslover
 
Posty: 710
Rejestracja: maja 4, 2009, 9:00 am
Lokalizacja: Skądinąd

Postautor: Marek "Dziki" » czerwca 21, 2011, 11:48 pm

Kora i Roj. Dziękuję za uwagi krytyczne na temat moich postów (nie tylko tych tutaj) Szanuję wasze zdanie aczkolwiek się z nim nie zgadzam. Mam zastrzeżenie nie tyle do treści co do formy. I jeśli do tej pory nie zwracałem się do nikogo personalnie, to teraz zrobię jeden jedyny wyjątek. Nie piszcie o klasie jeśli sami nie potraficie jej zachować. :wink: Wybaczcie ale raz jeden jedyny w sposób bezpośredni wypowiem sie co myślę (Kora, Roj) o waszych postach. Więcej tego nie zrobię.
Gdybym nie miał poczucia humoru pisałbym takie posty jak Wy. Smętne, obraźliwe często szkalujące innych i ich umiejętności bez powodu. Nie nazwałem dzieciaków nieudacznikami (jak Ty Kasiu), a jedynie w zabawny sposób ukazałem ich próby poznania tajników gitary. Szacunek do nich mam przeogromny ponieważ im jako nielicznym chciało się chcieć i pomimo, ze nie kumali nic, a nic, gotowi byli na naukę i bezwstydnie (Dla humornych inaczej czyt. bez zbędnego wstydu) przyszli. Przede wszystkim przyszli w odróżnienu od innych którzy olali mimo iż z Katowic czy Czeladzi do Chorzowa jest rzut beretem (moherowym też), a teraz się produkują na forum. I jeśli już się Kasiu powołujesz na moje słowa, to przytaczaj je tak jak napisałem, a nie tak jak Ci sie chce.To nieuczciwe. Chciałabyś poznać moje umiejętności? To trzeba było przyjechać na warsztaty i samej naocznie i nausznie sie przekonać co potrafię i dopiero wtedy krytykować. Jakie Ty masz prawo do krytykowania innych samej nie pokazując nic konstruktywnego albo przynajmniej niewiele. Może po prostu ja robię swoje i nie mam parcia do autoreklamy na YT, choćby. Czy to jest może jakiś warunek zaistnienia na tym forum? Już pisałem Forum "Okolice bluesa" to nie jest program typu "Mam Talent, X-Factor czy inny podbny. Nie mam zamiaru startować w idiotycznym konkursie i udowadniać wszystkim, że potrafię grać, śpiewać czy opowiadać dowcipy. Robię to co tydzień na scenie i to mi wystarczy. Znam swoją wartość, a uważniej czytając te moje błazenady dostrzeglibyście zapewne, ze jest w nich dużo samokrytyki moich umiejętności. Kasiu. Jeśli chcesz wywołać kolejną świętą wojnę, to najpierw upewnij się, ze ją wygrasz, bo skończy sie jak poprzednia. A jeśli się nudzisz z braku zajecia, to zamiast jątrzyć w prawie każdym wątku moze także weź jak to sugerowałaś innym szydeło w paluszki swe śliczne i zgrabne i zajmij się szaliczkiem jakim. Zrobi się później konkurs na najpiękniejszy szaliczek z logo "Forum Okoice Bluesa". Moze i ja się przyłączę wtedy do zmagań konkursowych i będzie wesoło.
Roy. Jeśli nie możesz z takim kawałkiem grafomaństwa sobie poradzić, to niech Ci może żona przeczyta na dobranoć. Podobno pisze posty za Ciebie (Twoje słowa). To sobie poradzi bez problemów. Jesli Wam sie nie podoba sposób w jaki piszę, mogę przestać. Nie ma sprawy. Na forum udzielam się od niedawna. Przedtem jakoś nie brakowało mi go. To i teraz wytrzymam. Ale wtedy będzie tu smutno i sztywno jak w grobowcu Tutengamonia. :wink: A posty trzeba będzie pisać skrótami albo szyfrem, żeby przypadkiem nie nadwyrężyć kilku zwojów koniecznością zbyt długiego czytania. Bo wtedy się sens rozmazuje. Lubię dyskusję, ale nie lubię przypinania łatek każdemu kto sie nawinie. Czyżbym, to ja był (po Ninie) teraz "Mrocznym obiektem pożądania"?
Oczywiście, zę nie przestanę pisać, albowiem zbyt wielu fajnych ludzi poznałem na tym forum i znajomości z nimi zbyt sobie cenię, zeby ich tak po prostu olać. To nie w moim stylu. Nie będę więcej odpowiadał na Wasze prowokacje. Na tym kończę poważne odpowiedzi. Kora, Roj i paru innych. Nie niszczćie tego forum wszczynaniem niepotrzebnych awantur. Nie zniechęcajcie innych do aktywnego uczestnictwa w dyskusjach. A swoimi sposobami potraficie zniechęcić nawet najbardziej odpornych. Gratuluję :)
Marek Orłowski

P.S.
Chyba, że się mylę.To mnie wyprowadźcie z błędu.
Pozdrawiam Marek Orłowski
Awatar użytkownika
Marek "Dziki"
blueslover
blueslover
 
Posty: 425
Rejestracja: maja 5, 2011, 1:07 pm
Lokalizacja: Będzin

Postautor: kora » czerwca 22, 2011, 4:12 am

therman pisze:...przynajmniej jakąś klasą)
Tak by wynikało z logiki tej krytyki :wink:


No tak, mój błąd, masz rację :wink:



Marek "Dziki"
:lol:
Nie jestem w stanie zliczyć, która to już "wycieczka pod moim adresem "


Marek "Dziki" pisze: I jeśli do tej pory nie zwracałem się do nikogo personalnie, to teraz zrobię jeden jedyny wyjątek.


oj tam, oj tam :lol:
Już raz było personalnie, ale wykasowałeś :lol:

Wiesz... wielu facetów dużo"gada " o tym jak bardzo są fajni, uzdolnieni itp.
Sorry ja na takie gadki nie dam się nabrać :wink:
Dla mnie istotne są konkrety . Więc ..... :wink:

I nie wmawiaj mi braku poczucia humoru :wink: Byłam na nie jednym występie twojej żony - rewelacyjna babka z ogromnym poczuciem humoru , bardzo sympatycznie wspominam te chwile .

Marek "Dziki" pisze:Wybaczcie ale raz jeden jedyny w sposób bezpośredni wypowiem sie co myślę


ło rany ... Do tej pory ściemniałeś ? :roll: Niezły jesteś :wink:

Marek "Dziki" pisze:Ale wtedy będzie tu smutno i sztywno jak w grobowcu Tutengamonia. Wink


eee tam :wink:
Chyba na bakier z historią jesteś,ze takie banały wypisujesz :lol:
Ostatnio zmieniony czerwca 22, 2011, 6:18 am przez kora, łącznie zmieniany 3 razy
Obrazek
Awatar użytkownika
kora
Elf
Elf
 
Posty: 30142
Rejestracja: września 1, 2005, 12:44 pm
Lokalizacja: Katowice

Postautor: Roj » czerwca 22, 2011, 5:58 am

[quote="Marek "Dziki""][/quote]
Kaśka , streszczenie please :wink: Coś mi wczoraj Aga przed zaśnięciem wspominała ,że grilla jednak nie budiet , ale kiełbasy w tym roku w naszym kraju braknąć nie powinno. :D
Awatar użytkownika
Roj
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7314
Rejestracja: sierpnia 8, 2009, 7:16 am
Lokalizacja: Rzeszów

Postautor: kora » czerwca 22, 2011, 6:01 am

Roj pisze:
Marek "Dziki" pisze:

Kaśka , streszczenie please :wink:


ojej :lol: w skrócie ? Jesteśmy beznadziejni :wink: i Ty i ja.
Obrazek
Awatar użytkownika
kora
Elf
Elf
 
Posty: 30142
Rejestracja: września 1, 2005, 12:44 pm
Lokalizacja: Katowice

Postautor: Roj » czerwca 22, 2011, 6:05 am

kora_ pisze:
Roj pisze:
Marek "Dziki" pisze:

Kaśka , streszczenie please :wink:


ojej :lol: w skrócie ? Jesteśmy beznadziejni :wink: i Ty i ja.

No coś Ty ??? A grill ?? czy grill w Hyżnem będzie ???? Smakowite kiełbaski i bimberek z Harty :cry:
Awatar użytkownika
Roj
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7314
Rejestracja: sierpnia 8, 2009, 7:16 am
Lokalizacja: Rzeszów

Postautor: Kuba Chmiel » czerwca 22, 2011, 8:45 am

Roj pisze:
Marek "Dziki" pisze:

Coś mi wczoraj Aga przed zaśnięciem wspominała ,że grilla jednak nie budiet


Obrazek
Awatar użytkownika
Kuba Chmiel
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 4230
Rejestracja: września 18, 2005, 11:20 am
Lokalizacja: Katowice

Postautor: Makaron » czerwca 22, 2011, 8:56 am

hipek pisze:Czytam, jak książki Grzesiuka!!!
Rewelka!!!

:lol: :lol:

Pozdrowienia!


Mi znowu się czyta jak Andrzeja Pilipiuka ;-) rewelka!!!! :mrgreen:
Makaron
blueslover
blueslover
 
Posty: 633
Rejestracja: lipca 29, 2007, 5:02 pm

Postautor: Marek "Dziki" » czerwca 22, 2011, 7:02 pm

No to ście mi dosrali (Kora i Roj) :) :)
Korcia proszę Cię tylko o jedno. Nie mieszaj w nasze"pieszczoty miłosne" moich najbliższych nawet jeśli pozytywnie to jednak w negatywnym kontekście. Nie chciałabyś usłyszeć epitetów jakie padały z jej (mojej żony) ust gdy to przeczytała. Nie wiem jak Ty, ale ja się jej boję :) :) :) Miałem nie odpowiadać na Wasze zaczepki, ale no, kurde nie mogę się powstrzymać. Jesteście tacy mili dla mnie. O.K. wygraliście. Wasze na wierzchu. Nie będe odpowiadał pisemnie na Wasze docinki, bo po co. Pomyślę sobie tylko. A nawet gdybym chciał co napisać, to pewnie brakłoby mi mojego intelektu na wymyślenie czegoś jeszcze głupszego niż to coście powypisywali
UWAGA !!!!!! WYCIĄGAM RĘKĘ NA ZGODĘ !!!!
Odpuście sobie czyż nie lepiej dobrze się bawić niż skakać sobie do oczu (No Kasiu ja do Twoich na pewno skakać nię będę. Są zbyt piękne)
Roj. Nie ściemniaj, że Cię nie chcę na grillu. Bo to Tyś się wymixsował. Zaproszenie nadal aktualne. Pożywki, używki i inne "dzikie" :) atrakcje zapewnione.
Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie.
Siemka, a Korcia dodatkowo buziaczki :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
Pozdrawiam Marek Orłowski
Awatar użytkownika
Marek "Dziki"
blueslover
blueslover
 
Posty: 425
Rejestracja: maja 5, 2011, 1:07 pm
Lokalizacja: Będzin

Postautor: kora » czerwca 22, 2011, 7:11 pm

:lol:
Zmieniłeś post, tamten był inny :wink: groźny :lol:
Zawszę przyjmuję wyciągniętą do zgody rękę :wink:

PS. źle zaczęliśmy, mam nadzieję,ze dobrze skończymy :twisted:

Pozdrawiam :wink:
Obrazek
Awatar użytkownika
kora
Elf
Elf
 
Posty: 30142
Rejestracja: września 1, 2005, 12:44 pm
Lokalizacja: Katowice

Postautor: Roj » czerwca 22, 2011, 7:29 pm

kora_ pisze::lol:
Zmieniłeś post, tamten był inny :wink: groźny :lol:
Zawszę przyjmuję wyciągniętą do zgody rękę :wink:

PS. źle zaczęliśmy, mam nadzieję,ze dobrze skończymy :twisted:

Pozdrawiam :wink:

Też widziałem ten wcześniejszy , zaiste groźny ;). Dobrze , że nie zacytowałem .
Zgoda Mareczku , zgoda i wszystkiego dobrego.. a zaproszenia nie odrzuciłem , to tylko takie żarty były , czego chyba Tobie jako satyrykowi z powołania tłumaczyć nie muszę . Hejka !
:D
Awatar użytkownika
Roj
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7314
Rejestracja: sierpnia 8, 2009, 7:16 am
Lokalizacja: Rzeszów

Postautor: Marek "Dziki" » czerwca 22, 2011, 11:09 pm

Dziękuję :) doceniam!!!:)
Fakt. Tamten był może i grożny, bo byłem zły, ale uznałem, ze zupełnie niepotrzebne jest wytaczanie ciężkiej artylerii skoro można inaczej. Ja nie z tych, którzy bronią pokoju do ostatniego naboju albo walczą o pokój aż się krew (nomen omen) :)leje.
Kasiu.
Akurat w tej chwili jestem w trakcie przygotowywania materiału muzycznego i tekstowego w klimatach bluesowo - gipsy jazzowo - western swingowych (mniej więcej). Gdy będę gotów z całą pewnością zaproszę Cię na koncert premierowy. Wtedy będziesz miała okazję ocenić moje umiejętności. Nie wcześniej, albowiem wychodzę z założenia, że jeśli mam w sposób zamierzony coś pokazać publicznie, niech to będzie dobrze przygotowane. Nie lubię amatorszczyzny (nie mylić z amatorami) w najgorszym tego słowa znaczeniu czyli inaczej chały, chałtury czy jakkkolwiek to zwać. Uzbrój się w cierpliwość. Może zmienisz zdanie. Na razie pozdrawiam serdecznie.
Roj.
Z tym zaproszeniem to wcale nie ściema. Jeśli masz chwilę wolnego czasu w lipcu. Pakuj sie w cokolwiek i zajeżdżaj do Hyżnego. Razem z żoną. (Przeproś ją ode mnie za te wycieczki. Nie były złosliwe, a każdym bądź razie nie miały być). U mnie każdy gość mile widziany. Powaga.:) W tej chwili jeszcze nie wiem dokładnie kiedy będę, bo ciągle wskakują nowe terminy kabaretu i jeszcze nie planowliśmy z żoną i córką dokładnego dnia wyjazdu (na pewno nie przed 10 lipca, ale jak będę znał szczegóły dam znać i podam namiary na telefon). Zapraszam.
Pozdrawiam Marek Orłowski
Awatar użytkownika
Marek "Dziki"
blueslover
blueslover
 
Posty: 425
Rejestracja: maja 5, 2011, 1:07 pm
Lokalizacja: Będzin

Postautor: Robert007Lenert » czerwca 25, 2011, 8:23 pm

Z kogos kopleksy wylazowuja a moze trauma jakas? I nie jest ta osoba Marek "Dziki". Zwolnili was z roboty, a moze z domu wywalili??? Marek pisz. Robisz to bdb.
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Postautor: Roj » czerwca 26, 2011, 6:55 am

Słabiutki ten bączek i jakiś mało śmierdzący. I nie puściła go osoba Marek "Dziki".
Sushi , czy jakaś inna azjatycka, wiatropędna potrawa spowalniająca czas reakcji ?
Pisz Marek, pisz, mną się nie przejmuj :D
Awatar użytkownika
Roj
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7314
Rejestracja: sierpnia 8, 2009, 7:16 am
Lokalizacja: Rzeszów

Postautor: Robert007Lenert » czerwca 26, 2011, 10:10 am

Wiesz co Roj. Swiat naprawde jest piekny, wystarczy sie tylko porozgladac.
Awatar użytkownika
Robert007Lenert
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7074
Rejestracja: października 22, 2004, 5:31 pm
Lokalizacja: Galicja, to oczywiste:)

Postautor: Roj » czerwca 26, 2011, 10:38 am

Robert007Lenert pisze:Wiesz co Roj. Swiat naprawde jest piekny, wystarczy sie tylko porozgladac.
Tak , wiem , też bardzo lubię pobiegać sobie za motylkami po zielonej łączce. Doceniam Twój pojednawczy ton w tej wypowiedzi. Pozdrawiam :)
Awatar użytkownika
Roj
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 7314
Rejestracja: sierpnia 8, 2009, 7:16 am
Lokalizacja: Rzeszów

Postautor: Marek "Dziki" » czerwca 26, 2011, 2:13 pm

Robert007Lenert pisze:Z kogos kopleksy wylazowuja a moze trauma jakas? I nie jest ta osoba Marek "Dziki". Zwolnili was z roboty, a moze z domu wywalili??? Marek pisz. Robisz to bdb.


Spokojnie Robert. Nie mam zamiaru zaprzestać mojej "radosnej" twórczości. Ani mi to w głowie, chociaż we wspomnianym już skasowanym poście mało brakło... Ale moje "dołki" na szczęście mają to do siebie, ze są krótkotrwałe. Zatem już niebawem ... :)
Pozdrawiam Marek Orłowski
Awatar użytkownika
Marek "Dziki"
blueslover
blueslover
 
Posty: 425
Rejestracja: maja 5, 2011, 1:07 pm
Lokalizacja: Będzin

Postautor: Rakiet » czerwca 29, 2011, 10:43 am

Marek "Dziki" pisze:Spokojnie Robert. Nie mam zamiaru zaprzestać mojej "radosnej" twórczości. Ani mi to w głowie, chociaż we wspomnianym już skasowanym poście mało brakło... Ale moje "dołki" na szczęście mają to do siebie, ze są krótkotrwałe. Zatem już niebawem ... :)


dawno mnie nie było na forum.
w tym czasie posty się pozmieniały radykalnie, jak widzę...
ani forma (z epickich tekstów bliższa mi jest "odyseja"), ani tym bardziej treść (nie kojarzy mi się to z grzesiukiem, raczej z wojskowym kabaretem) jakoś do mnie nie trafiają.
tak że znowu mnie tu nie będzie. zbyt dziko...
pa
adam "rakiet" kozłowski.
tu robię strony www, animacje, ulotki, logotypy i reklamy: popcolor
a tu wspominam rakiety:adam & rakiety
Awatar użytkownika
Rakiet
bluesHealer
bluesHealer
 
Posty: 934
Rejestracja: lutego 23, 2006, 11:43 am
Lokalizacja: skierniewice/silesia

Postautor: Marek "Dziki" » czerwca 29, 2011, 10:23 pm

Pa
Pozdrawiam Marek Orłowski
Awatar użytkownika
Marek "Dziki"
blueslover
blueslover
 
Posty: 425
Rejestracja: maja 5, 2011, 1:07 pm
Lokalizacja: Będzin

Postautor: Paweł Stomma » czerwca 29, 2011, 10:25 pm

Wyłapałem jeszcze jedna perełkę. :)
Ten "durszlak nadziany na gitarę" bardzo mi sie podoba. Ponieważ pewnie sie nie powstrzymam :wink: , więc, jeżeli to Twoje, prosze o pozwolenie użycia. :)
Dont you step on my blue suede shoes.
You can do anything but lay off of my blue suede shoes

https://www.facebook.com/Breakmaszyna
Awatar użytkownika
Paweł Stomma
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3105
Rejestracja: czerwca 9, 2008, 8:52 pm
Lokalizacja: Częstochowa

Postautor: Marek "Dziki" » czerwca 29, 2011, 10:34 pm

Paweł. Korzystaj do woli. Masz mój copyright na wszelkie "perełki". Przynajmniej kogoś to bawi co wypisuję. A przy okazji. Wszystkiego najlepszego z okazji imienin. Jeszcze zdążyłem. :)
Pozdrawiam Marek Orłowski
Awatar użytkownika
Marek "Dziki"
blueslover
blueslover
 
Posty: 425
Rejestracja: maja 5, 2011, 1:07 pm
Lokalizacja: Będzin

Postautor: scichol » lipca 7, 2011, 4:17 pm

Przepraszam, ale nie moglem sie powstrzymac od komentarza dotyczacego tekstu (de facto bardzo sprawnie napisanego i "sympatycznie" ubarwionego).
Ale sama tresc tego opisu warsztatow zastanawia...
Mam wrazenie, ze troche gardzisz (lub raczej wysmiewasz sie) z innych osob uczestniczacych w warsztatach. Niewiem co cie sklonilo do troche dziwnego "tonu" tego posta? Czy fakt, ze reszta ludzi nie byla komunikatywna (trudno oczekiwac tego od 15-latkow), czy to, ze nie potrafili odnalezc sie na tych warsztatach (niewiedzac pewnie czego beda dotyczyly).
Nie chce cie atakowac ale, czytajac, ze wzioles pierwszego z brzegu KLASYKA (w dodatku nie swojego) w celu przestrojenia do otwartego stroju wlos na glowie mi sie zjerzyl i nabralem przekonania, ze nie powinienes wypowiadac sie w az tak krytyczny sposob o umiejetnosciach innych (zeby byla jasnosc nie odbieram Ci tego prawa, ale zawsze mozna to zrobic w sposob bardze subtelny)...

pozdrawiam!
Awatar użytkownika
scichol
bluesmaniak
bluesmaniak
 
Posty: 187
Rejestracja: lutego 9, 2009, 6:09 pm

Następna

nowoczesne kuchnie tarnowskie góry piekary śląskie będzin świętochłowice zawiercie knurów mikołów czeladź myszków czerwionka leszczyny lubliniec łaziska górne bieruń

Wróć do Warsztaty i dyskusje...

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 19 gości