Gitara do bluesa

zapytania, porady itp.

Moderator: mods

Gitara do bluesa

Postautor: Marek Wojtowicz » marca 24, 2011, 2:24 pm

Mam obecnie do przetestowania gitarę Rieger-Kloss.
Deka wierzchnia i dolna lite drewno, brzmienie naprawdę profesjonalne, instrument jest z tych mniejszych, wyglądem nawiązuje do gitar bluesowych starych mistrzów, czasami na starych fotografiach można to zobaczyć.
W tej gitarze zostały podpracowane żebra w środku przez lutnika z Opavy Premysla Vecerka. Jak mi powiedział cena 9500 czeskich koron.

Obrazek
Kiedy Bóg na pierwszym miejscu, wszystko jest na właściwym miejscu. Św. Augustyn

www.marekwojtowicz.eu
www.gospelblues.eu
Marek Wojtowicz
bluesman
bluesman
 
Posty: 373
Rejestracja: maja 19, 2006, 3:04 pm

Postautor: mat » marca 27, 2011, 9:42 pm

Ciekawa gitarka. Jeśli mogę spytać- co to za drewienko? i co można rozumieć przez podpracowanie żebrowania?
Jestem wielkim miłośnikiem parlour'ów!
Shit happens... over and over again
Awatar użytkownika
mat
bluesmaniak
bluesmaniak
 
Posty: 32
Rejestracja: maja 5, 2005, 7:49 pm

Postautor: Marek Wojtowicz » marca 29, 2011, 8:32 pm

Deka wierzchnia - świerk lity. Ożebrowanie wewnątrz z tego co powiedział Premysl Vecerek zostało przeszlifowane, teraz gitarka ma głębsze bardziej dynamiczne brzmienie.
Jest to mała gitarka ale bardzo inspirująca brzmieniowo, moim zdaniem świetna do tradycyjnego bluesowego grania.
Kiedy Bóg na pierwszym miejscu, wszystko jest na właściwym miejscu. Św. Augustyn

www.marekwojtowicz.eu
www.gospelblues.eu
Marek Wojtowicz
bluesman
bluesman
 
Posty: 373
Rejestracja: maja 19, 2006, 3:04 pm

Postautor: mat » marca 29, 2011, 8:37 pm

ciekawe jak rozegrana. Nad świerkiem warto pracować... cena hmmm... warto by to skonfrontować z Tanglewoodem :)
Shit happens... over and over again
Awatar użytkownika
mat
bluesmaniak
bluesmaniak
 
Posty: 32
Rejestracja: maja 5, 2005, 7:49 pm

Postautor: Marek Wojtowicz » kwietnia 2, 2011, 10:49 pm

Jest nowa, myślę, że tak jak każdy nowy instrument trzeba rozegrać
Kiedy Bóg na pierwszym miejscu, wszystko jest na właściwym miejscu. Św. Augustyn

www.marekwojtowicz.eu
www.gospelblues.eu
Marek Wojtowicz
bluesman
bluesman
 
Posty: 373
Rejestracja: maja 19, 2006, 3:04 pm

Postautor: lauderdale » kwietnia 2, 2011, 11:36 pm

Mam prosbe. Moze mi ktos wytlumaczyc :
1)co to znaczy "rozegrac gitare"?
2)po czym poznac gitare "rozegrana" od nierozegranej?
3)Jak mozna "popracowac nad swierkiem" i czemu akurat "nad swierkiem"?
Czy nad innymi rodzajami drewna nie warto czy tylko warto mniej?

Z gory dziekuje.
Lauder Dale

...zeby grac, trzeba grac ...
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

STOLEN BLUES
lauderdale
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3392
Rejestracja: października 26, 2006, 8:55 am
Lokalizacja: Z drogi do Polski :)

Postautor: mat » kwietnia 4, 2011, 2:12 pm

Mogę tylko powiedzieć tyle ile wyczytałem i dowiedziałem się od paru znajomych. Otóż z gitarami akustycznymi czy klasycznymi są zawsze duże problemy. Dwa egzemplarze tego samego modelu brzmią diametralnie inaczej w tych samych warunkach.

Na brzmienie duży wpływ ma wilgotność drewna. Większość dobrych gitar z litego drewna na samym początku nie wybrzmiewa- dźwięk gaśnie. Grając na świeżej gitarze powoli przyzwyczajamy jeszcze plastyczne drewno do częstotliwości dźwięków.

Starsze wysuszone gitary też reagują ale nie tak spektakularnie. Sam uważałem to za rodzaj zabobonu z czasów zamierzchłych dopóki nie miałem przyjemności rozmowy z gitarzystami klasycznymi. Otóż w tym towarzystwie dobrze zagrana gitara bywa droższa od nowego odpowiednika.

Gdzieś kiedyś czytałem o sposobie rozgrywania gitary klasycznej. Nie jestem pewien czy nie w książce Powroźniaka. Na pewno warto grać dźwięki z całej rozpiętości gryfu. Jak tylko znajdę jakieś wiarygodne informacje podzielę się nimi.

Głównie topy są z cedru lub ze świerku. Cedr jest bardziej podatny na rozgrywanie, świerk mniej. Czytaj- czas po którym uzyskuje się pełne walory akustyczne danego drewna jest różny i mieści się od kilku miesięcy dla cedru do kilku lat dla świerku.
Shit happens... over and over again
Awatar użytkownika
mat
bluesmaniak
bluesmaniak
 
Posty: 32
Rejestracja: maja 5, 2005, 7:49 pm

Postautor: lauderdale » kwietnia 4, 2011, 4:37 pm

mat pisze:Starsze wysuszone gitary też reagują ale nie tak spektakularnie. Sam uważałem to za rodzaj zabobonu z czasów zamierzchłych dopóki nie miałem przyjemności rozmowy z gitarzystami klasycznymi. Otóż w tym towarzystwie dobrze zagrana gitara bywa droższa od nowego odpowiednika.


Skrzypce rodzin lutnikow Stradivari, Amati, Guarnieri nabieraja z wiekiem
wartosci ze wzgledu na niesamowite walory dzwiekowe.
Niestety z gitarami klasycznymi sprawa ma sie dokladnie odwrotnie.
Nikt wspolczesnie nie gra na instrumentach starych mistrzow z tego prostego powodu, ze w przeciwienstwie do skrzypiec jakosc dzwieku zdecydowanie pogarsza sie.
Tak wiec Twoja intuicja dobrze Ci podpowiadala opowiesci twoich kolegow
gitarzystow klasycznych to rodzaj zanobonu.
Giganci gitary klasycznej graja na gitarach uznanych mistrzow , ale nie sa to gitary stuletnie ... kupuja nowki i odstawiaja je jako kilku lub kilkunastoletnie.


Poczytaj jakie fantazje (przewaznie mlodzi gitarzysci i naciagacze ofiarowujacy uslugi "rozgrywania") opowiadaja na temat ...

http://gitara.pl/forum/viewtopic.php?pid=774126
http://grono.net/gitara/topic/16803413/ ... /0/#bottom
http://forum.sklepakord.pl/viewtopic.php?f=20&t=15
Tu moim zdaniem naciagacz:
http://uslugimuzyczne.com/?id=serwis
Konia z rzedem temu kto za pomoca wylacznie grania na gitarze spowoduje , ze ta zle brzmiaca w gornych pozycjach zacznie nagle wybrzmiewac jak u Santany.

Owszem rogrywanie istnieje , ale dotyczy glownie instrumentow detych chodzi o to ze temperatura oddechu i dloni trzymajacych instrument maja wplyw na zachowanie instrumentu ...
W przypadku gitary chodzi raczej o przyzwyczajenie sie grajacego do danego instrumentu.

Pozdrowionka

PS. Chetnie wezialbym udzial w pokazie "rozgrywania" ... chcialbym zeby ktos w przekonywujacy sposob zaprezentowal roznice w brzmieniu gitary rozegranej vs gitara nie rozegrana.
Lauder Dale

...zeby grac, trzeba grac ...
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

STOLEN BLUES
lauderdale
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3392
Rejestracja: października 26, 2006, 8:55 am
Lokalizacja: Z drogi do Polski :)

Postautor: mat » kwietnia 4, 2011, 4:54 pm

Ja jeszcze dokładnie zbadam temat na przykładzie gitar klasycznych. Wiem z drugiej ręki, że gdy dostaje się od lutnika gitarę klasyczną nie idzie się z nią zaraz na scenę. Popytam jeszcze u źródła. Ale szczerze mówiąc... co nas to obchodzi. Albo gitara ma duszę albo jej nie ma. Niewiele osób jest w stanie zauważyć różnice pomiędzy gitarą rozegraną a nie - więc może istnieje jakiś wpływ rozgrywania na brzmienie gitary. Miałem do czynienia ze świerkiem na topie w gitarze akustycznej kolegi. Z czasem wydawało mi się, że brzmi lepiej- ale to może tylko efekt placebo.
Shit happens... over and over again
Awatar użytkownika
mat
bluesmaniak
bluesmaniak
 
Posty: 32
Rejestracja: maja 5, 2005, 7:49 pm

Postautor: dzetro » kwietnia 4, 2011, 5:53 pm

Panowie jest inaczej, poniewaz gram na gitarach akustycznych duzo lat to mysle ze jakies doswiadczenie mam. Rozegranie gitary nie jest bajka, wystarczy odegrac koncert a gitara po koncercie brzmi niezrownanie lepiej niz przed, to zauwazy nawet gluchy. Gitary sie uzywaniem rozegrywaja (jak zostawis na mieszac w futeralu i potem zagras to jest glucha (po pol godzinie grania juz znow gada jak ma)
Co dotyczy porownywania gitary i skrzypcow to jest nieporownywalne. Przedewszystkim jest duzo mniejsza powierzchnia gornej plyty i zupelnie inna konstrukcja instrumentu, na skrzypcach mostek jest do gornej plyty przyciskany strunami i to w kombinacji z mala powierzchnia sprawia dlugie zycie skrzypek (kontrabasow i viol dochowalo niezrownanie mniej niz skrzypek)
W przecziwienstwu do tego gitara klasyczna i akustyczna jest konstruowana tak ze ciagnecie strun "wyrywa" mostek z deski gornej to wiekszosc gitar nie dozyje tylu lat jak skrzypce. Nie prawda ze gitara traci dzwiek (mowimy tutaj o gitarach z litego drewna ewentualnie o gornej plycie z litego drewna) Przyklad, moj wspolgrac kupil na ebay gitarke z 1911 roku, 100 lat stara, jak ja rozpakowal to nie wierzylem wlasnym uszam, grala jak diabel!! Problem ze niemozna ja uzyc na koncertach bo plyta gorna wytrzyma max. struny 010 Jest to gitara na struny metalowe nie nylon) i to jest do bluesa za cienko, gramy pazurkami na 012. No i tutaj odpowiedz sa stare gitary ale nie gra sie na nich bo latwo uszkodzic. :D
Kocham bluesa, swoja zone, corke i wszystkich ludzi z wrazliwa dusza. www.retroblues.net
Awatar użytkownika
dzetro
bluesman
bluesman
 
Posty: 294
Rejestracja: kwietnia 30, 2007, 8:36 pm
Lokalizacja: Hlucin, Czechy

Postautor: lauderdale » kwietnia 4, 2011, 7:59 pm

dzetro pisze:Panowie jest inaczej, poniewaz gram na gitarach akustycznych duzo lat to mysle ze jakies doswiadczenie mam. Rozegranie gitary nie jest bajka, wystarczy odegrac koncert a gitara po koncercie brzmi niezrownanie lepiej niz przed, to zauwazy nawet gluchy. Gitary sie uzywaniem rozegrywaja (jak zostawis na mieszac w futeralu i potem zagras to jest glucha (po pol godzinie grania juz znow gada jak ma)

Hehe, gluchy chyba nie jestem, a grajac ponad 30 lat muzyke klasyczna zjawiska o ktorym mowisz nie zauwazylem.

Co dotyczy porownywania gitary i skrzypcow to jest nieporownywalne. Przedewszystkim jest duzo mniejsza powierzchnia gornej plyty i zupelnie inna konstrukcja instrumentu, na skrzypcach mostek jest do gornej plyty przyciskany strunami i to w kombinacji z mala powierzchnia sprawia dlugie zycie skrzypek (kontrabasow i viol dochowalo niezrownanie mniej niz skrzypek)
W przecziwienstwu do tego gitara klasyczna i akustyczna jest konstruowana tak ze ciagnecie strun "wyrywa" mostek z deski gornej to wiekszosc gitar nie dozyje tylu lat jak skrzypce.

Gitary tzw klasyczne tak , ale nie wszystkie gitary AKUSTYCZNE mozna nazwac klasycznymi i niektore z nich maja konstrukcje mocowania strunnika podobna do skrzypiec czyli tyl gitary. To nic nie zmienia.
Gitary jak juz pisalem z wiekiem starzeja sie i traca brzmienie i nic tego nie zmieni.

Nie prawda ze gitara traci dzwiek (mowimy tutaj o gitarach z litego drewna ewentualnie o gornej plycie z litego drewna) Przyklad, moj wspolgrac kupil na ebay gitarke z 1911 roku, 100 lat stara, jak ja rozpakowal to nie wierzylem wlasnym uszam, grala jak diabel!! Problem ze niemozna ja uzyc na koncertach bo plyta gorna wytrzyma max. struny 010 Jest to gitara na struny metalowe nie nylon) i to jest do bluesa za cienko, gramy pazurkami na 012. No i tutaj odpowiedz sa stare gitary ale nie gra sie na nich bo latwo uszkodzic. :D


Wymien nazwisko jednego znanego wirtuoza ktory grywa koncerty, lub daje recitale z muzyka klasyczna uzywajac 100 letniej lub starszej gitary.
Historie o kolegach uwazam za niemiarodajne. Sorry.
Masz u siebie Martina Myslivecka, Vladimira Mikulke i wielu innych doskonalych gitarzystow klasycznych zapytaj na czym graja. I co sadza o rozgrywaniu instrumentu .To sa wirtuozi swiatowej slawy.

Mysle , ze wiekszosc amatorow wyczuwa roznice po 30 minutach grania na gitarze ... w wygodzie gry i to moze miec wplyw na brzmienie wynikajace z pewniejszej gry muzyka.
Raczej nie na brzmienie jako takie samego instrumentu.
No ale byc moze ja faktycznie gluchy jestem tylko tego w szkolkach ani na studiach nie zauwazyli. :)
Moglem tez ogluchnac na starosc... rozne rzeczy szwankuja ... piecdziesiatka niemalze na karku ... hehe.


Pozdrowka
Lauder Dale

...zeby grac, trzeba grac ...
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

STOLEN BLUES
lauderdale
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3392
Rejestracja: października 26, 2006, 8:55 am
Lokalizacja: Z drogi do Polski :)

Postautor: lauderdale » kwietnia 4, 2011, 8:05 pm

mat pisze:Ja jeszcze dokładnie zbadam temat na przykładzie gitar klasycznych. Wiem z drugiej ręki, że gdy dostaje się od lutnika gitarę klasyczną nie idzie się z nią zaraz na scenę. Popytam jeszcze u źródła. Ale szczerze mówiąc... co nas to obchodzi. Albo gitara ma duszę albo jej nie ma. Niewiele osób jest w stanie zauważyć różnice pomiędzy gitarą rozegraną a nie - więc może istnieje jakiś wpływ rozgrywania na brzmienie gitary. Miałem do czynienia ze świerkiem na topie w gitarze akustycznej kolegi. Z czasem wydawało mi się, że brzmi lepiej- ale to może tylko efekt placebo.


1) Pewnie ze nie idziesz z gitara od lutnika na scene, bo musisz sie do niej przyzwyczic. Kazda gitara ma troszke inny ksztalt gryfu, lakier , strunnice, inaczej lezy na kolanach, nawet marki (te kropki czy paski) na 3 5 7 czy 12 progu moga Ci nie pasowac lub jak to czesto bywa w topowych modelach czy lutniczych produkcjach moze ich po prostu nie byc. Jak ja juz sobie ograsz to i dzwiek sie poprawi poniewaz zwyczjnie bedziesz pewniej gral.

2)Ty twierdzisz, ze niewiele osob zauwazy roznice, Dzetro ,ze nawet gluchy itd ...

3)Placebo ... haha .. bardzo dobre porownanie.
Tak to jest kwestia wiary.

Pozdrawiam mat
Lauder Dale

...zeby grac, trzeba grac ...
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

STOLEN BLUES
lauderdale
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3392
Rejestracja: października 26, 2006, 8:55 am
Lokalizacja: Z drogi do Polski :)

Postautor: dzetro » kwietnia 4, 2011, 9:30 pm

Ten temat to gitara do bluesa, ta 100 letnia gitara kolegi to parlor z malym korpusem i 6 wtykami w mostku jak maja dradnought, wedlug twierdzenia Lauderdale taka gitara juz by niemiala nawet zyc niemowa o dzwieku i jednak gra jak juz pisalem.
Na gitarach klasycznych sie tyle nie znam ale mysle ze nie graja na nie swiatowi gitarzysci bo juz drewno popracowalo, nie znosa tyle ciagu strun i praca drewna nie sa wygodne do gry.. Jest wiele gitarzystow grajacych stara muzyke na bardzo starych malych gitarkach. Na ebay jest masa starych Gibsonow i Martinow.
Na koniec, :arrow: Lauderdale, chces powiedzec ze jak odlozys na mieszac gitare to ona potem gra tak samo jak przed tym :?:
Nic osobistego do nikogo, moje gitary (nawet rezofoniczna) graja slyszalnie lepiej po pol godzinie grania niz przed zapoczeciem grania. :D
Kocham bluesa, swoja zone, corke i wszystkich ludzi z wrazliwa dusza. www.retroblues.net
Awatar użytkownika
dzetro
bluesman
bluesman
 
Posty: 294
Rejestracja: kwietnia 30, 2007, 8:36 pm
Lokalizacja: Hlucin, Czechy

Postautor: Marek Wojtowicz » kwietnia 4, 2011, 10:03 pm

Dla mnie gitara musi mówić dźwiękami, miałem w swoich rękach gitary drogie i tanie, nie jestem fascynatem starych instrumentów, lubię jak gitarka ułoży się do mojego grania. Gram na gitarach z litego drewna, te gitarki zaczęły brzmieć po półrocznej grze, to nie jest kwestia przyzwyczajenia do instrumentu. W gitarze gra wszystko nawet kołki, gryf, wszystko, co przenosi te subtelne drgania. Rozegranie instrumentu polega na częstym wprowadzaniu go w odpowiednie częstotliwości - to jakby "nasączanie drewna" później to drewno mówi w twoich rękach. Premysl Vecerek jako lutnik też mówi o rozgrywaniu instrumentu, ma na myśli ułożenie go do pewnych moźliwości i zakresów, skal itp. Tutaj nie ma żadnej filozofii, to ma grać w rękach człowieka. Człowiek w graniu ma pewne potencje, ale instrument poprzez długie granie te potencjalne zakresy zdobywa.
Kiedy Bóg na pierwszym miejscu, wszystko jest na właściwym miejscu. Św. Augustyn

www.marekwojtowicz.eu
www.gospelblues.eu
Marek Wojtowicz
bluesman
bluesman
 
Posty: 373
Rejestracja: maja 19, 2006, 3:04 pm

Postautor: lauderdale » kwietnia 4, 2011, 10:13 pm

dzetro pisze:Na koniec, :arrow: Lauderdale, chces powiedzec ze jak odlozys na mieszac gitare to ona potem gra tak samo jak przed tym


Dokladnie to mowie. Caly czas jestem w podrozy, nie zawsze biore za soba pudlo, a jak wracam do domu to tylko palce sa troszke sztywniejsze.
Gitara? Nie slysze specjalnej roznicy. Po pieciu minutach czy po osmiu godzinach ( potrafie i osiem godzin dlubac) jest tak samo jesli chodzi o brzmienie. Owszem poprawia sie z jakims czasie ale to wynika z mojego rozegrania, a nie z wlasciwosci gitary. No ale nie bede sie upieral.

Nie znam nikogo kto twierdzilby podczas koncertu : Ooo teraz to ten David Russell brzmi lepiej bo mu sie juz po polgodzinie recitalu gitara rozegrala.

To na razie.
Lauder Dale

...zeby grac, trzeba grac ...
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

STOLEN BLUES
lauderdale
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3392
Rejestracja: października 26, 2006, 8:55 am
Lokalizacja: Z drogi do Polski :)

Postautor: lauderdale » kwietnia 4, 2011, 10:17 pm

Marek Wojtowicz pisze:Dla mnie gitara musi mówić dźwiękami, miałem w swoich rękach gitary drogie i tanie, nie jestem fascynatem starych instrumentów, lubię jak gitarka ułoży się do mojego grania. Gram na gitarach z litego drewna, te gitarki zaczęły brzmieć po półrocznej grze, to nie jest kwestia przyzwyczajenia do instrumentu. W gitarze gra wszystko nawet kołki, gryf, wszystko, co przenosi te subtelne drgania. Rozegranie instrumentu polega na częstym wprowadzaniu go w odpowiednie częstotliwości - to jakby "nasączanie drewna" później to drewno mówi w twoich rękach. Premysl Vecerek jako lutnik też mówi o rozgrywaniu instrumentu, ma na myśli ułożenie go do pewnych moźliwości i zakresów, skal itp. Tutaj nie ma żadnej filozofii, to ma grać w rękach człowieka. Człowiek w graniu ma pewne potencje, ale instrument poprzez długie granie te potencjalne zakresy zdobywa.


To prawda tylko ja odbieram to jako zmiane zachodzaca we mnie , a nie w gitarze. Ale jak juz mowilem nie upieram sie ... to wszystko jest dosc subiektywne. :)
Lauder Dale

...zeby grac, trzeba grac ...
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

STOLEN BLUES
lauderdale
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3392
Rejestracja: października 26, 2006, 8:55 am
Lokalizacja: Z drogi do Polski :)

Postautor: dzetro » kwietnia 5, 2011, 9:23 am

Zgadzam sie w pelni z Markiem :D
Kocham bluesa, swoja zone, corke i wszystkich ludzi z wrazliwa dusza. www.retroblues.net
Awatar użytkownika
dzetro
bluesman
bluesman
 
Posty: 294
Rejestracja: kwietnia 30, 2007, 8:36 pm
Lokalizacja: Hlucin, Czechy

Postautor: Paweł Stomma » kwietnia 5, 2011, 9:41 am

Nie znam się na gitarach akustycznych i klasycznych.
Czytałem, że z wiekiem się zużywają i „zgrywają”, ale osobiście tego nie zaobserwowałem. Ale paru gitarzystów, co grywają na starych bardzo instrumentach znam. Z naszych to Roman Puchowski, ze „światowych” Tommy Emmanuel.
Trochę doświadczeń mam z elektrycznymi.
O rozgrywaniu gitar dowiedziałem się stosunkowo późno i od razu uwierzyłem, wiele mi to tłumaczy i uważam to za fakt, choć trudno wytłumaczalny. Wydaje mi się, że dość łatwo tez jest zjawisko to zaobserwować i zweryfikować, polecam niedowiarkom. :)
Marek, piszesz, że pół roku, ja przy elektrycznych uważam, ze około dwóch lat, być może powodem jest grubość „dechy”. Z tym, ze elektryki jakby cały czas się rozgrywały, akustyki ponoć nie.
Najłatwiejszą dla mnie do sprawdzenia różnicą między gitara rozegraną a nie rozegraną nie są sprawy jakości brzmienia, czy wygody gry (choć wyraźnie odczuwam), bo to może być bardzo subiektywne, ale tzw. strojności.
Nowa, nie rozegrana gitara, nawet wysokiej klasy musi być bardzo precyzyjnie nastrojona, żeby zabrzmieć. Choćby drobne różnice w intonacji są bardzo zauważalne i drażniące, przy choć odrobinę nieprecyzyjnym stroju, bardzo słychać „niestrój”. Akordy się nie „układają”.
Natomiast instrument rozegrany przez „przyzwoitego” (strojącego się do 440) muzyka, rezonuje inaczej, bardziej harmonijnie. Akordy brzmią spójnie i nawet drobne niedokładności stroju, mierzalne np. tunerem, nie czynią jakiejś specjalnie dramatycznej różnicy. Przy takim instrumencie jak gitara, robi to wielką różnice jakościową, bo pozwala na spójna grę w rożnych pozycjach.
Polecam to sprawdzić – musi działać. :wink:
O ile wiem, nie jest to naukowo wytłumaczalne. Lutnicy mówią o czymś takim, jak „pamiętanie” częstotliwości przez drewno, ale może to tylko taka religia lutników? Środowiskowy folklor?
Skąd w końcu człowiek, który np. 20 lat konstruuje gitary i ulepsza je, żeby lepiej brzmiały może się na tym znać? :)
Dont you step on my blue suede shoes.
You can do anything but lay off of my blue suede shoes

https://www.facebook.com/Breakmaszyna
Awatar użytkownika
Paweł Stomma
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3105
Rejestracja: czerwca 9, 2008, 8:52 pm
Lokalizacja: Częstochowa

Postautor: lauderdale » kwietnia 5, 2011, 11:37 am

Paweł Stomma pisze:O rozgrywaniu gitar dowiedziałem się stosunkowo późno i od razu uwierzyłem, wiele mi to tłumaczy i uważam to za fakt, choć trudno wytłumaczalny. Wydaje mi się, że dość łatwo tez jest zjawisko to zaobserwować i zweryfikować, polecam niedowiarkom. :)


Jak?

Najłatwiejszą dla mnie do sprawdzenia różnicą między gitara rozegraną a nie rozegraną nie są sprawy jakości brzmienia, czy wygody gry (choć wyraźnie odczuwam), bo to może być bardzo subiektywne, ale tzw. strojności.
Nowa, nie rozegrana gitara, nawet wysokiej klasy musi być bardzo precyzyjnie nastrojona, żeby zabrzmieć. Choćby drobne różnice w intonacji są bardzo zauważalne i drażniące, przy choć odrobinę nieprecyzyjnym stroju, bardzo słychać „niestrój”. Akordy się nie „układają”.
Natomiast instrument rozegrany przez „przyzwoitego” (strojącego się do 440) muzyka, rezonuje inaczej, bardziej harmonijnie. Akordy brzmią spójnie i nawet drobne niedokładności stroju, mierzalne np. tunerem, nie czynią jakiejś specjalnie dramatycznej różnicy. Przy takim instrumencie jak gitara, robi to wielką różnice jakościową, bo pozwala na spójna grę w rożnych pozycjach.
Polecam to sprawdzić – musi działać. :wink:
O ile wiem, nie jest to naukowo wytłumaczalne. Lutnicy mówią o czymś takim, jak „pamiętanie” częstotliwości przez drewno, ale może to tylko taka religia lutników? Środowiskowy folklor?
Skąd w końcu człowiek, który np. 20 lat konstruuje gitary i ulepsza je, żeby lepiej brzmiały może się na tym znać? :)


Wiesz w zyciu jak w szkole jedni chodza 8 lat i ten czas wystarcza im by szkole ukonczyc. Inni repetuja klasy i wciaz maja trudnosci.
Jeszcze inni nigdy szkoly nie ukoncza. Nie myslisz , ze z lutnikami jest podobnie? Chyba nie wszyscy sa Stradivariusami? Poza tym co to jest 20 lat? Dwadziescia lat w przemysle i wciaz wszystkiego nie wiem.
Tradycje rodzinne, sekrety , tajemnice, tricki ... jakos nikomu nie udal sie zrobic tak dobrych skrzypiec jak starym mistrzom, choc wielokrotnie usilowano je skopiowac. Zniszczono nawet pare bezcennych egzemplarzy rozbierajac ja na kawaleczki. I co? Powstaly bardzo dobre instrumenty, ale jednak nie tak dobre jak oczekiwano.

440 Hz mowisz ? Po pierwsze to nie zawsze byl standard dla a razkreslnego ,do dzis zreszta nie wszedzie jest! A po drugie sa gitarzysci np Scott Henderson ( choc nie tylko) ktorzy obnizaja stroj o pol tonu.
A co ze strojami otwartymi? To wszystko jest jaknajbardziej wytlumaczalne fizyczna budowa ucha i dzialaniem ukladu nerwowego.
Generalnie strefowoscia slyszenia ucha ludzkiego. Pogadaj z jakims akustykiem po szkole. Slyszymy strefowo i dzwieki zwlaszcza w muzycznym kontekscie odbieramy nie jako konktrtna czestotliwosc tylko jako pewien jej zakres. Nawet pomimo tego , ze sa osobnicy wyczuwajacy roznice ok3 Hz. Porownano kiedys fragmenty utworu Bacha wykonywane przez roznych swiatowej slawy skrzypkow i okazalo sie ze w poszczegolnych pasazach czestotliwosci ich poszczegolnych dzwiekow nie pokrywaly sie, a mimo to sluchacze nie odnosili wrazenia by ktorykolwiek z nich "falszowal".


1) Sprawa strojnosci jak to nazwales ( chociaz strojnosc to chyba ladny wyglad) jest wytlumaczalna w zupelnie prosty sposob.
Czesc grajacych po prostu nie potrafi dobrze nastroic gitary. A tak najzwyczajniej w swiecie. Ludzie tak jak wzrok maja rowniez lepszy i gorszy sluch. Niektorzy slysza dzwieki absolutnie, czyli bez punktu odniesienia, inni nawet porownujac dwa dzwieki nie uslysza charakterystycznych "dudnien" oktaw czy kwint. Wykorzystanie tunera tez nie zawsze przynosi oczekiwane rezultaty. Z dwuch powodow.
1) tunery tez sa optymalizowane pod katem konkretnego stroju z czego wiekszosc amatorow rowniez nie zdaje sobie sprawy. Tak wiec slyszy , ze cos jest nie tak , ale nie wie co... no i zaczyna "poprawiac"
2) struny- po czasie zmienia sie ich struktura materialowa i dlatego mamy w elektrycznych gitarach regulacje wzdluzna przy mostku. Chodzi o to ze po jakims czasie flazolet na dwunastym progu przestaje sie dokladnie pokrywac z tymze progiem. Powoduje to niestrojenie gitary juz w okolicach 7 czy nawet piatego progu. W klasykach nie ma regulacji wiec jedynym ratunkiem jest zmiana strun lub strojenie instrumentu "pod dany utwor" ale jest to klopotliwe i nie zawsze mozliwe.



Z innej beczki.
Zaobserwowalem takie zjawisko. Kiedy nagram jakis kawalek a potem go odsluchuje to im wiecej razy go odslucham tym mniej raza mnie pewne bledy i niedociagniecia. Jezeli w improwizacji popelnilem jakiegos kiksa to przy ktoryms tam odsluchaniu zaczyna on brzmiec niemal jak celowy zabieg. No ale moze tylko ja tak mam. :)
Lauder Dale

...zeby grac, trzeba grac ...
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

STOLEN BLUES
lauderdale
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3392
Rejestracja: października 26, 2006, 8:55 am
Lokalizacja: Z drogi do Polski :)

Postautor: Paweł Stomma » kwietnia 5, 2011, 12:10 pm

lauderdale pisze:
Jak?


No przeciez cały następny cytat jest o tym! Sam to cytujesz, wiec nie bardzo rozumiem, o co pytasz?

Jacek!
Zamiast krytykować wypowiedź i czepiać sie słów i sformułowań, po prostu spróbuj założyć, że to może być prawda i sprawdź!
A może byc jednak tak (wiem, ze to szokujące), że jednak nie wiesz wszystkiego o świecie?
Gitarzyści obniżający strój (sam tak robię) równiez obecnie stroją sie do 440, tylko obniżaja strój. Ale względem tychże referencyjnych 440. Nie upieram sie jednak przy tym, raczej nie byłem pewien, czy gitara która np. nigdy nie była prawidłowo nastrojona, rzeczywiście może sie przy takim graniu rozegrać. :)
Przy strojach otwartych również odniesieniem jest obecnie 440. Jak byłem młody, pamiętam nie było tak i fortepian i Rhodes stroiły o jakąs wartość inaczej. Pamiętam, bo miałem z tego powodu problemy, graliśmy sztuki i z tym, i z tym.
Róznica występuje tylko przy graniu slidem. NIektórzy gitarzyści (nie wszyscy) inaczej dociągają tercje, seksty, a nawet sekundy wielkie. Ja sam, jak nie patrzę na gryf, zauważyłem, że dciągam tercje wielka minimalnie nizej, małą niżej, lub wyżej (o duzo mniejsza wartość) a nawet sekundę (wielka) "stawiam" troche nizej. I to pewnie juz nie dotyczy tego 440, bo jest jakoś między klawiszami.
Weź po prostu, proszę, jakąs gitare całkiem nowa, nawet niezłej klasy i drugą, troche rozegraną przez kogoś, może być odrobine gorsza i zobacz jak to jest z ta strojnością. Ale zrób to w praktyce. Pisałem, ze pewnie teoretycznie nie da sie tego wytłumaczyć.

Jasne, że lutnicy, których poglądy nie zgadzają sie z naszymi, sa niedouczeni. Sorry, zapomniałem...

W gitarzach elektrycznych flazolety NIGDY nie pokrywaja sie z progami, a ten na 12stym mimo, ze sie pokrywa i tak nie gwarantuje strojenia całej struny. Progi dla każdej struny musiałyby być w róznych miejscach (są takie gitary). Istnieje tez system Buzza, który troche ten problem likwiduje przy pomocy ustawiania menzury równiez od strony główki.

Tak, często stroi sie gitary nie tylko pod utwór, ale nawet, przy nagraniach, pod jeden akord!
Jednak, "dobrze rozegrane" rzadziej :wink:

Oczywiście, ze słyszymy strefowo i "matematyczny" niestrój często słuchowi nie przeszkadza. Mysle, że tez to zjawisko wspomaga jakos fakt "rozgrywania" gitar.
Ale ponawiam moja prosbe, o przeprowadzenia praktycznych eksperymentów, w miare mozliwości z jak najmniejszą ilościa uprzedzeń.
Pozdrawiam Serdecznie
Dont you step on my blue suede shoes.
You can do anything but lay off of my blue suede shoes

https://www.facebook.com/Breakmaszyna
Awatar użytkownika
Paweł Stomma
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3105
Rejestracja: czerwca 9, 2008, 8:52 pm
Lokalizacja: Częstochowa

Postautor: druciki » kwietnia 5, 2011, 12:36 pm

Miałem nie pisać, ale :)

1)co to znaczy "rozegrac gitare"?

- to samo co "dotrzeć nowy samochód"

2)po czym poznac gitare "rozegrana" od nierozegranej?

- po brzmieniu

3)Jak mozna "popracowac nad swierkiem" i czemu akurat "nad swierkiem"?
Czy nad innymi rodzajami drewna nie warto czy tylko warto mniej?

- pracować nad świerkiem warto, nad sklejką - raczej nie, sądzę, że o to chodziło autorowi tego stwierdzenia.


:)
-= low power tweed twin =-
druciki
bluesman
bluesman
 
Posty: 253
Rejestracja: stycznia 13, 2008, 5:07 am

Postautor: lauderdale » kwietnia 5, 2011, 1:01 pm

Paweł Stomma pisze:A może byc jednak tak (wiem, ze to szokujące), że jednak nie wiesz wszystkiego o świecie?


No tak tez moze byc .... :)
Pawel cos sie nerwowy zrobiles. Sam ironizujesz na temat doswiadczenia i 20 lat , ale tryskasz pretensjami gdy ktos Ciebie tak potraktuje lekka ironia.

Kazdy z nas ma inne doswiadczenia. Dla mnie strojenie a rozgrywanie poza faktem zuzywania sie strun i "gubienia" stroju tuz po ich zalozeniu ... krotko ; jedno z drugim nie ma nic wspolnego.

Poznasz na ucho gitare rozegrana od nierozegranej ? Chcesz doswiadczenie przeprowadzic? Bo ja Twoich obserwacji w zaden sposob nie jestem w stanie potwierdzic i TYLKO dlatego o tym pisze.

Pozdrowionka
Ostatnio zmieniony kwietnia 5, 2011, 1:16 pm przez lauderdale, łącznie zmieniany 1 raz
Lauder Dale

...zeby grac, trzeba grac ...
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

STOLEN BLUES
lauderdale
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3392
Rejestracja: października 26, 2006, 8:55 am
Lokalizacja: Z drogi do Polski :)

Postautor: Paweł Stomma » kwietnia 5, 2011, 1:08 pm

lauderdale pisze:
Paweł Stomma pisze:A może byc jednak tak (wiem, ze to szokujące), że jednak nie wiesz wszystkiego o świecie?


No tak tez moze byc ....

:D :D
Dont you step on my blue suede shoes.
You can do anything but lay off of my blue suede shoes

https://www.facebook.com/Breakmaszyna
Awatar użytkownika
Paweł Stomma
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3105
Rejestracja: czerwca 9, 2008, 8:52 pm
Lokalizacja: Częstochowa

Postautor: lauderdale » kwietnia 5, 2011, 1:20 pm

Proponuje bez uprzedzen takie doswiadczenie.

W sklepie muzycznym trzech Twoich znajomych gitarzystow "rozegra" trzy gitary przez godzinke.
Potem Ty wejdziesz i wsrod dziesieciu innych gitar rozpoznasz po brzmieniu te trzy "rozegrane".

Co Ty na to?
Lauder Dale

...zeby grac, trzeba grac ...
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

STOLEN BLUES
lauderdale
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3392
Rejestracja: października 26, 2006, 8:55 am
Lokalizacja: Z drogi do Polski :)

Postautor: Paweł Stomma » kwietnia 5, 2011, 1:26 pm

Badźmy powazni. Skąd masz ta godzinkę. Marek pisał o pół roku, ja o dwóch.
Ale nawet nie o to chodzi. Jak zadałeś te pytania, mimo pewnej złosliwosci sformułowania, myślałem, ze chodzi o to żeby sie czegos dowiedzieć. :(
Dont you step on my blue suede shoes.
You can do anything but lay off of my blue suede shoes

https://www.facebook.com/Breakmaszyna
Awatar użytkownika
Paweł Stomma
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3105
Rejestracja: czerwca 9, 2008, 8:52 pm
Lokalizacja: Częstochowa

Postautor: Paweł Stomma » kwietnia 5, 2011, 1:29 pm

lauderdale pisze: Bo ja Twoich obserwacji w zaden sposob nie jestem w stanie potwierdzic i TYLKO dlatego o tym pisze.

Pozdrowionka

Juz zdążyłes spróbować?
Dont you step on my blue suede shoes.
You can do anything but lay off of my blue suede shoes

https://www.facebook.com/Breakmaszyna
Awatar użytkownika
Paweł Stomma
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3105
Rejestracja: czerwca 9, 2008, 8:52 pm
Lokalizacja: Częstochowa

Postautor: lauderdale » kwietnia 5, 2011, 1:42 pm

Paweł Stomma pisze:
lauderdale pisze: Bo ja Twoich obserwacji w zaden sposob nie jestem w stanie potwierdzic i TYLKO dlatego o tym pisze.

Pozdrowionka

Juz zdążyłes spróbować?


No nie chce byc znowu zlosliwy , ale nie tylko Ty eksperymentujesz ze swoim instrumentem.

A po drugie mialem na to 30 lat ... zadnych super tajemnic przede mna nie odkryles dzisiaj :) :) :)
Lauder Dale

...zeby grac, trzeba grac ...
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

STOLEN BLUES
lauderdale
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3392
Rejestracja: października 26, 2006, 8:55 am
Lokalizacja: Z drogi do Polski :)

Postautor: lauderdale » kwietnia 5, 2011, 1:44 pm

Paweł Stomma pisze:Badźmy powazni. Skąd masz ta godzinkę. Marek pisał o pół roku, ja o dwóch.
Ale nawet nie o to chodzi. Jak zadałeś te pytania, mimo pewnej złosliwosci sformułowania, myślałem, ze chodzi o to żeby sie czegos dowiedzieć. :(


Chcialem porownac obserwacje... no ale znasz mnie ... bywam zlosliwy. :)
Lauder Dale

...zeby grac, trzeba grac ...
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

STOLEN BLUES
lauderdale
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3392
Rejestracja: października 26, 2006, 8:55 am
Lokalizacja: Z drogi do Polski :)

Postautor: lauderdale » kwietnia 5, 2011, 1:50 pm

Paweł Stomma pisze:Badźmy powazni. Skąd masz ta godzinkę. Marek pisał o pół roku, ja o dwóch.
Ale nawet nie o to chodzi. Jak zadałeś te pytania, mimo pewnej złosliwosci sformułowania, myślałem, ze chodzi o to żeby sie czegos dowiedzieć. :(


Dzetro pisal o "pol godzinie" i ze potem gada ja trzeba. :)
Zreszta ja juz swoje napisalem. Chetnie zobaczylbym testy na rozpoznawanie gitar rozegranych i nierozegranych.
Lauder Dale

...zeby grac, trzeba grac ...
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

STOLEN BLUES
lauderdale
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3392
Rejestracja: października 26, 2006, 8:55 am
Lokalizacja: Z drogi do Polski :)

Postautor: Paweł Stomma » kwietnia 5, 2011, 1:58 pm

Alez prosze Cie uprzejmie! :)
Pozostań sobie przy swoich przekonaniach! :)
Kompletnie mi to nie wadzi.
Jeszcze jak Ci sie sprawdzają ..
No problemo... :)
Dont you step on my blue suede shoes.
You can do anything but lay off of my blue suede shoes

https://www.facebook.com/Breakmaszyna
Awatar użytkownika
Paweł Stomma
bluespatronize
bluespatronize
 
Posty: 3105
Rejestracja: czerwca 9, 2008, 8:52 pm
Lokalizacja: Częstochowa

Następna

nowoczesne kuchnie tarnowskie góry piekary śląskie będzin świętochłowice zawiercie knurów mikołów czeladź myszków czerwionka leszczyny lubliniec łaziska górne bieruń

Wróć do Instrumenty muzyczne

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości